REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

OPINIAHossa na rynku akcji w USA zdominowana przez spółki IT

2024-06-24 14:10, akt.2024-06-24 16:43
publikacja
2024-06-24 14:10
aktualizacja
2024-06-24 16:43
Dodaj Bankier.pl w Google

Spółki związane ze sztuczną inteligencją zapewniają nadal spore stopy zwrotu, ale tworzą też ryzyko nadmiernej koncentracji oraz stawiają pytanie o praktyczne zastosowanie AI - uważają uczestnicy XXXV debaty PAP Biznes „Strategie rynkowe TFI”.

Hossa na rynku akcji w USA zdominowana przez spółki IT
Hossa na rynku akcji w USA zdominowana przez spółki IT
fot. BRENDAN MCDERMID / /  Reuters / Forum

W XXXV debacie "Strategie rynkowe TFI: perspektywy, wyzwania, zagrożenia" zorganizowanej przez PAP Biznes udział wzięli przedstawiciele PKO TFI, VIG / C-Quadrat TFI, Skarbiec Holding i TFI, a także TFI PZU.

Zdaniem Rafała Matulewicza, wiceprezesa PKO TFI, na rynku w USA w kwestii wzrostu dominuje wąska część rynku spółek technologicznych.

“Mamy absolutną dominację wąskiej części rynku akcji USA, jeśli chodzi o przyrost wyników spółek. To hossa wąska, skupiona głównie na spółkach związanych ze sztuczną inteligencją. Jeśli dodamy do słabości gospodarczej w poszczególnych rejonach świata procesy psucia się jakości branż, wynikające ze zmian technologicznych czy zmian w globalnej ekonomii, to mamy wynik taki, że ta hossa jest skupiona na kilku spółkach" - powiedział Matulewicz.

"Akcje USA to technologia, coraz węższa. Z tej perspektywy pozytywną informacją jest to, że spółki związane z AI fenomenalnie dowożą wyniki. To dobra informacja dla wszystkich, którzy mają ekspozycję na ten rynek. Ryzykiem jest techniczna formacja tego wzrostu, dynamiki są na tyle potężne, że w każdej chwili może się zdarzyć, że pojawi się korekta, które może być brutalna. Drugie zagrożeniem jest dywergencja technologii od reszty. Skoro może ona tak zagrozić pozostałym branżom na wielu poziomach, to dywergencja wzrostu technologii a zachowanie indeksów małych spółek Russell czy dużych jak Dow Jones jest ważna do monitorowania" - powiedział.

Wakacje na giełdzie

"Jeśli chodzi o akcje w Europie, to trwa festiwal wyborów we Francji przez najbliższe dwa tygodnie. Zachowanie indeksów po wyborach do Parlamentu Europejskiego pokazało, że inwestorzy globalni wyraźnie obawiają się co to może znaczyć strukturalnie dla Europy, gdyby się okazało, że mamy podważenie pewnego ładu politycznego w Europie, który był podstawą dla powstania strefy euro, a co ważniejsze do zbudowania powiązań finansowych, które za tą strefą euro stoją" - dodał.

Michał Szymański, prezes zarządu VIG / C-Quadrat TFI, powiedział, że w USA głównym motorem wzrostu jest spekulacja oraz rosnące oczekiwania co do AI i spółek technologicznych.

“Historycznie rynki przeszacowywały krótkoterminowo wpływ poszczególnych rewolucji technologicznych i nie doszacowały ich długoterminowo. Podobnie było z internetem, w pewnym momencie mieliśmy sporą bańkę, ale po tej bańce minęło 10 lat aż internet znalazł powszechne zastosowanie. Rynki finansowe nie operują w tak długich horyzontach czasowych. Wyceny akcji w USA są bardzo wysokie. Jeśli chodzi o Nvidię, to wskaźnik ceny do zysku wynosi obecnie 70, a oczekiwany w perspektywie roku to 50, ciągle bardzo wysoko, ale też pokazuje skalę oczekiwanego wzrostu zysku. To już tak nie wygląda w przypadku innych spółek, jak Microsoftu na poziomie 37-38, a Apple ok. 32. Innym ryzykiem jest poziom koncentracji. Już teraz dziesięć największych spółek w USA stanowi ponad jedną trzecią rynku pod względem kapitalizacji. Jak jest tak duża koncentracja, to wystarczy, że coś się zadzieje w dwóch spółkach i to powoduje konsekwencje dla całego rynku, zwłaszcza, że jesteśmy po dużych wzrostach, więc potencjał do spadków jest bardzo duży” - wskazywał Szymański.

“Jeśli chodzi o sektor AI i jego wpływu na rynek, to wydaje się, że teraz inwestorzy będą chcieli zwracać uwagę na zastosowanie technologii. Był nacisk na infrastrukturę, a teraz rynki będą coraz bardziej koncentrowały swoją uwagę na wykorzystaniu praktycznym. Droga do tego jest nieco dłuższa, więc jest pytanie, które sektory i firmy mogą skutecznie zastosować te technologie na dużą skalę. Sektory, na które potencjalny wpływ może mieć ta technologia, to sektor finansowy, a także informatyczny, gdzie mamy do czynienia z przetwarzaniem dużej ilości danych. (...) Pytanie na ile sektory mogą poprawiać zyski - wyniki za I kw. 70 proc. spółek przekroczyło oczekiwania analityków ws. zysków netto, a 50 proc. ws. przychodów, stąd dobra koniunktura na rynku w USA" - dodał.

Zdaniem Piotra Szuleca, prezesa zarządu Skarbiec Holding i Skarbiec TFI, sentyment na rynkach akcji w USA nadal pozostaje pozytywny dzięki branży IT.

"Rynek akcji USA to technologia, w jego przypadku skłaniamy się do tezy, że AI to zmiana techologiczna w rodzaju internetu z przeszłości. Dalszy rozwój sztucznej inteligencji będzie uzależniony od udostępnienia jej dla coraz szerszego grona odbiorców, to rewolucja. Kolejnym regionem jest Azja, gdzie mamy nadrabianie braków i rozwój w kwestii technologii, czyli Chiny, mocne wejście w rynek półprzewodników, elektromobilność, z którą Europa i USA walczą cłami. Europa jest poza trendem technologicznym, co stwarza duże ryzyka" - powiedział Szulec.

"Wynik wyborów w USA może skutkować trochę większą zmiennością, ale na sam rynek akcji niewiele wpłynie, Europa to duże zagrożenia polityczne, które mogą się przełożyć na postrzeganie przez inwestorów. W Chinach działania banku centralnego i rządu zmieniły troszeczkę ścieżkę rozwoju, z tej, która była negatywnie postrzegana przez inwestorów" - dodał.

Piotr Dmuchowski, wiceprezes zarządu TFI PZU, powiedział, że w przypadku rynków akcji kluczowa jest odpowiedź na pytanie czy sztuczna inteligencja okaże się rewolucją, czy też nie.

"National Bureau of Economic Research niedawno wypuściło raport, w którym wskazywano, że wzrost produktywności związany z AI wyniesie 0,6 proc. Z drugiej strony, jeśli spojrzymy na poszczególne rewolucje technologiczne, których doświadczyliśmy w ostatnich latach, to one dawały pewnego rodzaju platformę, która dopiero pozwalała na pojawienie się realnym formom użytkowania technologii. Wydaje się, że wciąż jesteśmy w fazie, gdzie ta platforma się wciąż rozwija. Możliwości przełożenia AI na kolejne usługi dopiero są przed nami, a wciąż jesteśmy w fazie, w której rozwijamy narzędzia. Możliwości obliczeniowe komputerów muszą jeszcze wzrosnąć, aby moc AI mogła się zrealizować w codziennym życiu” - powiedział Dmuchowski.

"Z punktu widzenia inwestora ciekawe jest inwestowanie na rynku publicznym. Być może nie istnieją jeszcze nowe firmy, które będą te usługi wprowadzać. Obecnie jedyna możliwość bycia zainwestowanym w ten trend, jeśli ktoś faktycznie uważa, że on jest tak przełomowy, jak się wielu wydaje, to przez rynki publiczne i przez hardware, czyli rozwój platformy. Tak się też rozwijały rynki w poprzednich rewolucjach, najpierw się rozwijały firmy, które dawały obsługę sieci, część z tych firm, która wygrała na tej rewolucji, przeszła na model subskrypcyjny i w ten sposób realizuje zyski. Wydaje się, że jesteśmy na progu rewolucji i być może nie zdajemy sobie sprawy jak daleko może być ona posunięta" - dodał.

Banki centralne ostrożnie zaczynają cykl obniżek stóp, boją się powrotu inflacji

"Inflacja jest na niskich poziomach, a banki centralne przymierzają się lub już rozpoczęły cykl obniżek stop proc. (...) Mieliśmy decyzję EBC, który zazwyczaj gonił Fed, a tym razem dokonał obniżki stóp jako pierwszy. Głównym powodem wydaje się być zbyt wysoki poziom stóp, który został ustanowiony w cyklu podwyżek. To prawie zabiło europejską gospodarkę. EBC to dojrzał i zdecydował się na obniżkę stóp jako pierwszy. Wydaje się, że będzie je prowadził w tempie szybszym niż Fed, ze względu na stan gospodarki" - uważa Piotr Szulec, prezes zarządu Skarbiec Holding i Skarbiec TFI.

Wiceprezes zarządu PKO TFI Rafał Matulewicz zauważa, że obniżki stóp bankom centralnym umożliwia pogarszająca się sytuacja na rynku pracy.

"Bardzo powoli, bardzo punktowo, fragmentarycznie, bo taka jest nowoczesna ekonomia, ale pojawiają się pierwsze symptomy pogorszenia. Sztywność, brak elastyczności po stronie inflacyjnej, która uniemożliwia bankom centralnym szybsze cięcie stóp proc. nie stoi na przeszkodzie temu, że powolnie, ale rozpoczęliśmy cykl cięć, rozłożony na kwartały, związany z tym, że rynek pracy pokazuje pewne oznaki słabości" - powiedział Matulewicz.

Według wycen rynkowych, Europejski Bank Centralny może obniżyć w bieżącym roku stopy procentowe jeszcze ok. 2 razy, a amerykańska Rezerwa Federalna maksymalnie raz.

Zdaniem Michała Szymańskiego, prezesa zarządu VIG / C-Quadrat TFI różnica wynika w dużej mierze z różnej sytuacji gospodarczej w obu obszarach.

"W Europie, strefie euro, inflacja spadła na poziomy ok. 2,5 proc. i jednocześnie odnotowuje się słaby wzrost gospodarczy. Na ten rok prognozy MFW kształtują się na poziomie 1 proc., Niemcy ok. 0,2 proc., Francja 0,7 proc. W USA sytuacja jest inna, inflacja spada, ale dużo wolniej. Ostatnio wynosiła 3,3 proc. (...) Fed konfrontuje się z uporczywą inflacją, ona nie jest bardzo wysoka ale znajduje się powyżej celu, w otoczeniu bardzo dobrego wzrostu gospodarczego i rekordowo niskiego bezrobocia, przy jednocześnie ekspansywnej polityce fiskalnej. To powoduje, że Fed ma bardzo duże ryzyko, że inflacja może w każdej chwili wymknąć się spod kontroli" - wskazuje Szymański.

"To jest środowisko zapalne jeżeli chodzi o odbudowanie się inflacji. Dlatego Fed jest bardziej ostrożny niż EBC co do obniżek stóp i czeka na potwierdzenie tego w danych. W tej chwili analitycy mówią, że Fed będzie gotowy do większych obniżek stóp, gdy nabierze komfortu, że jego projekcje inflacyjne znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości, że nie jest zaskakiwany in plus inflacją" - dodaje.

W ocenie Piotra Dmuchowskiego, wiceprezesa zarządu TFI PZU, banki centralne kupują sobie czas i bronią swojej powagi i roli w gospodarce.

"Mocno zainwestowały w narrację o przejściowej inflacji, co się okazało nietrafione. Mamy kolejny rok walki z inflacją, a rynki i banki centralne dochodzą do wniosku, że docelowa stopa (…) jest wyżej niż była w przeszłości. Mamy jednak dużo wyższy poziom długu w najważniejszych gospodarkach, przede wszystkim w USA. Stymulus covidowy zmienił układ gry i z punktu widzenia banków centralnych trudniej oceniać im wpływ swojej polityki, bo nie tylko polityka monetarna jest w grze, a polityka fiskalna zmieniła obraz tej gry" - ocenia Dmuchowski.

"Trudno jest nam jednak uchwycić jaka jest realna kondycja gospodarki. Widać pierwsze problemy na rynku pracy (…), czy w systemie finansowym, (…) ale trudno jest to racjonalnie ocenić, bo gospodarka zachowuje się lepiej, mocniej niż tego oczekiwaliśmy. W takim samym dylemacie są banki centralne. One też zmieniają swoje podejście (…), ciągle dają sobie więcej czasu, żeby ocenić sytuację, czy problemy na rynku pracy zaczynają się przemieniać w kule śniegową, czy słabnięcie tego rynku jest realne, czy to jest tylko lekka korekta po bardzo mocnym okresie" - dodał wiceprezes TFI PZU.

Szymański z VIG / C-Quadrat TFI ocenia, że Fed w swojej komunikacji stopniowo przygotował rynek na fakt, że szybkich obniżek stóp proc. w tym roku nie będzie i to się udało bardzo dobrze.

"To nie wywołało specjalnych szoków rynkowych dzięki bardzo merytorycznej i systematycznej komunikacji. EBC (…) mówi, że bardzo twardo pilnuje inflacji, więc daje jasny sygnał, że będzie reagował, jeżeli inflacja będzie za wysoka" - dodaje.

Szulec ze Skarbca TFI wskazuje, że mocniejsze i szybsze obniżki stóp przez EBC względem Fed powinny umacniać USD i spychać EUR/USD w dół, tym bardziej, że oczekiwanie na cięcie stóp w USA oddala się na jesień albo nawet na przyszły rok.

Odnośnie Polski, Matulewicz z PKO TFI zauważa, prognozowana na koniec roku inflacja w Polsce na poziomie 5-6 proc. będzie wyższa o 300-350 pb. od celu, co będzie rekordem globalnym.

"To nakazuje powiedzieć, że przynajmniej do końca roku stopa proc. pozostanie bez zmian" - dodaje.

Również Szulec ze Skarbca TFI nie widzi przestrzeni na cięcie stóp w Polsce w najbliższym czasie.

"(...) Raczej nie możemy liczyć na obniżki stóp, niezależnie czy w II poł. roku inflacja wyniesie 5-6 proc., czy nawet jak w czarnym scenariuszu NBP 8 proc. Pewnie będzie to bliżej 5 proc. (…) natomiast niezależnie do tego NBP i RPP nie zmieni swojego podejścia do rynku i obniżek stop w tym roku nie zobaczymy. Być może można ich się spodziewać w I poł. 2025, ale to będzie zależeć od tego, jak będą wyglądały wskaźniki makro" - powiedział Szulec.

Polski rynek akcji pozostaje atrakcyjny, ale...

"Patrzymy pozytywnie na polski rynek akcji. Wśród dużych spółek widzimy jednak zauważalne zwiększenie zainteresowania ze strony inwestorów zagranicznych, którzy zaczęli doważać Polskę w swoich portfelach. Jeżeli zakładamy, że w tym roku wzrost gospodarczy będzie się poprawiał, to jak najbardziej również małe i średnie spółki powinny być tego beneficjentami" - powiedział prezes Skarbiec Holding i Skarbiec TFI Piotr Szulec.

Prezes VIG / C-Quadrat TFI Michał Szymański ocenił, że ze względu na to, że Polska jest krajem przygranicznym, to inwestorzy nadal oczekują pewnej premii.

"Jesteśmy państwem przyfrontowym i jest raczej takie oczekiwanie ze strony międzynarodowych inwestorów, że polskie aktywa powinny być relatywnie tańsze, albo oferować wyższą stopę zwrotu niż porównywalne aktywa z innych rynków rozwijających się, które takiego ryzyka nie mają” – powiedział Szymański.

Jego zdaniem na ocenę tego ryzyka będzie wpływała w najbliższym czasie także polityka i w tym kontekście zbliżające się wybory w USA są dosyć specyficzne.

"Jeżeli rynki finansowe doszłyby do wniosku, że wraz ze zmianą władzy zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Europę Środkową i Wschodnią może osłabnąć, to wtedy należy liczyć się ze wzrostem tej wymaganej premii za ryzyko polskich aktywów w stosunku do innych krajów rozwijających się” – powiedział Szymański.

W jego opinii nie oznaczałoby to jednak spadków na krajowym rynku, ale na przykład zahamowanie wzrostów.

Wiceprezes TFI PZU Piotr Dmuchowski ocenił, że wpływ wyborów w USA na Polskę może nie być jednak tak duży, jak w przypadku innych państw.

"Ale pewnie jakaś reakcja w przypadku wyboru Trumpa będzie lekko negatywna. To niekoniecznie musi być przecena - to może być na przykład mniej pozytywna reakcja niż innych rynków" – powiedział Dmuchowski.

Jego zdaniem wpływ wojny na wycenę polskiej giełdy docelowo powinien maleć, nawet pomimo wyborów w Stanach Zjednoczonych.

"Rosjanie nie są w stanie przełamać ukraińskiej obrony. Po raz kolejny rynek zorientował się, że to jest jednak mocny klincz - trudno tam jest oczekiwać jakiegoś takiego znaczącego przelania się szali na jedną albo drugą stronę. Rynek uznaje, że +tak już jest+ więc z czasem coraz mniej będzie przykładał wagę do tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicą” – powiedział Dmuchowski.

"Dlatego też jesteśmy wciąż optymistycznie nastawieni, jeżeli chodzi o perspektywę zawężania spreadu, czyli różnicy między Polską, a innymi krajami rozwijającymi się, jeżeli chodzi o wycenę polskiej giełdy” - dodał Dmuchowski.

Ocenił, że warto inwestować w polskie aktywa, bowiem polskie przedsiębiorstwa dobrze sobie radzą z ostatnimi wyzwaniami.

„Wydaje się, że cały czas sytuacja polskich przedsiębiorstw, polskiej gospodarki pomimo problemów jest wciąż relatywnie dobra. Nasze firmy dobrze sobie radzą i z wysokimi stopami procentowymi, z szokami, które na nie w ostatnich latach spadły związanymi z wojną, czy cenami energii. Polscy przedsiębiorcy są elastyczni, potrafią się dostosowywać do tej sytuacji, ale mimo wszystko wciąż są jednak wyceniani w pewnym sensie z dyskontem" – powiedział Dmuchowski.

„Zagranica w bardzo małym stopniu inwestuje w nasze aktywa. Nasi inwestorzy wciąż nie dostrzegli chyba całej skali tego potencjału, albo bardziej skupiają się na tych ryzykach związanych z geopolityką. Wydaje się więc, że potencjał do wzrostu wciąż jest, jeżeli faktycznie inwestorzy zagraniczni i inwestorzy krajowi spojrzą może mniej przez pryzmat tych ryzyk" - dodał.

Wiceprezes PKO TFI Rafał Matulewicz zwrócił uwagę na niską płynność wielu polskich spółek.

"W zasadzie poza kilkoma głównymi spółkami większość nie spełnia jakiegokolwiek profilu płynnościowego, który był adekwatny do zainwestowania większych pieniędzy” – powiedział Matulewicz.

"Jeżeli więc ktoś ma pozytywne spostrzeżenie na rynek polski, to zazwyczaj chce wyrazić ten pogląd - jeżeli jest inwestorem zagranicznym - poprzez walutę” – dodał.

Piotr Szulec podkreślił, że skoro dominującym składnikiem wzrostu gospodarczego jest konsumpcja to dobrze powinny się zachowywać wszystkie spółki, które bazują na konsumpcji. Jego zdaniem większe inwestycje ze strony przedsiębiorstw powinny nastąpić dopiero w 2025 roku, kiedy trafią do firm środki z KPO.

"Banki i deweloperzy będą cały czas w dużym zainteresowaniu inwestorów. Mamy wrażenie, że analitycy na banki patrzą już trochę jakby chcieli je delikatnie redukować ze względu na to, że mamy rekordowe przychody i zyski, i z założenia lepiej wcześniej trochę tę pozycję zredukować niż za późno” – powiedział Szulec.

Jego zdaniem zainteresowanie polskimi akcjami powinno się utrzymać niezależnie od krótkoterminowych korekt.

"Biorąc pod uwagę ryzyko geopolityczne, czyli wojnę za naszą wschodnią granicą, to wydaje mi się, że inwestorzy zagraniczni cały czas postrzegają to bardziej jako szanse niż jako zagrożenie” – powiedział Szulec.

Na ryzyko takich krótkoterminowych korekt wskazywał Piotr Dmuchowski.

"Krótkoterminowo po tych bardzo dużych wzrostach, których doświadczyliśmy, prawdopodobieństwo jakiejś korekty, nawet głębszej, pewnie rośnie i stąd też wydaje się, że faktycznie, że rynki obligacyjne krótkoterminowo są atrakcyjną alternatywą ze względu na zwroty” – powiedział Dmuchowski.

O atrakcyjności rynku obligacji mówił także Michał Szymański.

"Obligacje skarbowe, zwłaszcza te bardziej krótkoterminowe, oferują ciekawe oprocentowanie i są mniej wrażliwe na te wahnięcia koniunktury w przeciwieństwie do obligacji długoterminowych" - powiedział Szymański.

Jego zdaniem potencjalnie interesującym mogą być obligacje korporacyjne zwłaszcza solidnych emitentów.

„Dobra koniunktura gospodarcza powinna sprzyjać braku, czy zmniejszeniu ryzyka bankructw” – powiedział Szymański.

Rafał Matulewicz ocenił, że obligacje krótkoterminowe są drogie przez nadpłynność sektora bankowego.

"Wszystko prowadzi do selekcyjnego podejścia, które należy mieć na uwadze zarówno na rynku długu, jak i na rynku akcji z jednoczesnym uwzględnieniem wrażliwości kursu walutowego” – powiedział Matulewicz.

Jego zdaniem przy poziomie eurozłotego na poziomie poniżej 4,3 wiele branż jest zagrożonych.

Szulec ocenił, że polska gospodarka będzie funkcjonowała w bardzo wymagającym środowisku wysokich stóp procentowych, relatywnie wysokiej inflacji i relatywnie wysokiego wzrostu gospodarczego.

Jego zdaniem w takim środowisku raczej nie ma co liczyć na obniżki stóp procentowych.

„Myślę, że Narodowy Bank Polski nie zmieni swojego podejścia do rynku i tych obniżek w tym roku nie zobaczymy. Pewnie takich pierwszych obniżek należałoby się spodziewać w pierwszej połowie 2025 roku, ale to wszystko oczywiście będzie zależało od tego, jak będą wyglądały wspomniane wskaźniki” – powiedział Szulec.

Zdaniem Szymańskiego w drugiej połowie roku o koniunkturze na polskim rynku akcji będą decydowały zyski w sektorach innych niż bankowość, energia i surowce.

"Jeśli wyłączymy energię i surowce, które są bardzo zmienne, bardzo nieprzewidywalne dla rynku, to jest tutaj pewien kłopot. Jest jakiś progres zysków segmentu konsumpcyjnego, deweloperzy notują bardzo dobre zyski, ale jest duża wątpliwość o skalę zysków w 2025 roku” – powiedział Szymański.

Zwrócił uwagę na sektor bankowy, który ma rekordowe zyski, co jest odzwierciedlone w cenach akcji tych spółek.

"Jednak jeśli stopy procentowe będą powoli spadały, to należy oczekiwać, że zyski z marży odsetkowej dla banków będą też spadały. Skoro tak będzie, to główny motor progresu zysków na warszawskiej giełdzie w tym roku będzie wygaszany” – powiedział Szymański.

Krótkoterminowe obligacje atrakcyjną opcją inwestycyjną

"Krótkoterminowo - po bardzo dużych wzrostach, których doświadczyliśmy, prawdopodobieństwo korekty, nawet głębszej, po tak dynamicznych trendach, pewnie rośnie. Stąd też wydaje się, że rynki obligacyjne krótkoterminowo są atrakcyjną alternatywą, ze względu na zwroty. Patrząc na spektrum tych instrumentów - obligacje rynków rozwiniętych, szczególnie amerykańskie, wydają się zawsze najlepszym zabezpieczeniem przed ryzykiem recesji, to zawsze warto brać pod uwagę. Jeżeli coś złego będzie się działo, to plus tej całej sytuacji jest taki, że banki centralne mają relatywnie wysokie stopy i są w stanie je szybko obciąć. Wtedy faktycznie - jeżeli taki scenariusz by się ziścił - obligacje zachowałyby się bardzo dobrze" - powiedział podczas debaty wiceprezes zarządu TFI PZU, Piotr Dmuchowski.

"Krótkoterminowo obligacje krótkoterminowe wydają się bardzo atrakcyjną alternatywą. I jeśli obawiamy się recesji - to obligacje zagraniczne, plus długoterminowe polskie, które powoli zaczynają wyglądać atrakcyjnie" - dodał.

Również prezes zarządu Skarbiec Holding i Skarbiec TFI Piotr Szulec wskazał podczas debaty, że obligacje rynków bazowych są atrakcyjną opcją inwestycyjną.

"Jeśli chodzi o obligacje wydaje nam się, że w kontekście spodziewanych - prędzej czy późnej - obniżek stóp przez amerykański Fed i kontynuacji obniżek przez EBC - to rynki bazowe - jak najbardziej na tak. Jeśli chodzi o Polskę - to raczej krótki koniec krzywej" - powiedział Szulec.

"Liczymy tutaj na działania Ministerstwa Finansów o charakterze strukturalnym, które zachęcą posiadaczy depozytów do tego, żeby inwestować na rynku kapitałowym, niezależnie czy rozpoczną swoje inwestycje od obligacji, funduszy o charakterze krótkoterminowym czy też wejdą w rynek akcji. Chodzi o to, żeby masa pieniądza, która leży na depozytach, zasiliła polski rynek kapitałowy i tym samym, żebyśmy zobaczyli wewnętrzny popyt na akcje i obligacje, którego dzisiaj nie ma i jesteśmy pod dużym wpływem inwestorów zagranicznych" - dodał.

Wiceprezes zarządu PKO TFI Rafał Matulewicz zaznaczył, że obecna sytuacja sprzyja inwestycjom w krótkoterminowe obligacje, które przy niskim poziomie ryzyka mogą pozwolić uzyskać stosunkowo dobrą stopę zwrotu.

"Rzadko jest taka możliwość, by na produkcie o niskim profilu ryzyka, jakim jest Fundusz Obligacji Krótkoterminowych, móc uzyskać stopę zwrotu wyższą niż na depozytach bankowych, przy jednocześnie bardzo ograniczonym ryzyku. To rzadki moment w historii, szczególnie porównując to do poprzedniej dekady, gdzie mieliśmy zerowe stopy procentowe. Mamy nieczęsto spotykany moment, w którym fundusze o niskim profilu ryzyka mogą dać bardzo godną stopę zwrotu, przewyższającą tę z depozytów bankowych" - zaznaczył Matulewicz.

"Zdecydowanie należy mieć ekspozycję na tego typu segment funduszy inwestycyjnych, ciesząc się tą chwilą, ponieważ wiemy, że ta stopa procentowa jest problemem dla drugiej strony - tej, która wypuszcza obligacje. Będą momenty, w których będziemy się zastanawiali, czy na poziomie emitentów korporacyjnych, czy docelowo państw, nie jest to stopa, która już prowadzi do tego, że odsetki, obsługa długu dochodzą od poziomów, które zaczynają mieć negatywne skutki makroekonomiczne. Ale na ten moment mamy ten doskonały moment inwestycyjny i zdecydowanie fundusze obligacji krótkoterminowe to dobra część portfela, którą należy posiadać" - dodał.

Podczas debaty prezes zarządu VIG / C-Quadrat TFI Michał Szymański zaznaczył, że w przypadku długoterminowej stopy istotna będzie analiza tego, gdzie znajduje się nowy poziom równowagi stóp procentowych i jak kształtuje się koniunktura.

"Jeśli chodzi o rynek dłużny - tutaj wydaje się, że obniżki stóp procentowych będą przekładały się w pierwszej kolejności na stopę krótkoterminową. W przypadku stopy długoterminowej będziemy mieli dwa element do analizy - jeden to szukanie, gdzie jest nowy poziom równowagi stóp procentowych. Przez ostatnie kilkanaście lat było to blisko zera - to już się skończyło" - powiedział Szymański.

"Rynki szukają, gdzie znajduje się ten poziom, w bankach centralnych nie do końca jest na ten temat pełna wiedza. Na pewno nie będzie tam, gdzie było to jeszcze kilka lat temu, będzie to wyżej. Drugi element to koniunktura gospodarcza - jeżeli będzie sensowna, to nie ma powodu, dla którego długi koniec miałby spadać. Będzie spadał jeśli pojawią się oznaki recesji, albo banki centralne obiorą bardzo ostry kurs - jeżeli dojdą do wniosku, że bez wprowadzenia gospodarki w pełną recesję jednak nie można obniżyć inflacji - ale to nie jest obecnie wariant bazowy" - dodał.

Podczas debaty PAP Biznes wiceprezes zarządu PKO TFI Rafał Matulewicz zaznaczył, że źródła inflacji są nieco inne w USA i w Europie.

"Źródła inflacji były nieco inne w poszczególnych regionach geograficznych. Tak jak w Europie one były zdecydowanie efektem szoku energetycznego i efektu bazy cen surowcowych, szczególnie surowców energetycznych i tym samym z samego efektu bazy, efekty kalendarzowe, wystrzały inflacyjne, jak i później zejścia były bardzo dynamiczne, ale jednocześnie dające jakąś podstawę bankowi centralnemu w otoczeniu słabej koniunktury, do działań" - powiedział Matulewicz.

"W USA proces inflacyjny miał więcej podstaw wewnętrznych, związanych ze wzrostem podaży pieniądza, a potężnym pakietem fiskalnym oraz jego szeroką dystrybucją i wzrostem plac w rozmaitych sektorach w gospodarce. Tym samym walka z tą inflacja jest wydłużona i utrudniona" - dodał.

Prezes zarządu VIG / C-Quadrat TFI Michał Szymański zaznaczył, że sytuacja gospodarcza również jest nieco inna w USA i Europie, co powoduje, że amerykańska Rezerwa Federalna jest dużo ostrożniejsza w swoich ruchach.

"W Europie, w strefie euro inflacja spadła i jednocześnie strefa euro odnotowuje bardzo słaby wzrost gospodarczy. (...) Sytuacja w USA jest inna, inflacja też spada, ale dużo wolniej. Amerykański bank centralny konfrontuje się z uporczywym trwaniem inflacji - ona nie jest bardzo wysoka, ale powyżej celu inflacyjnego. Konfrontuje się w tym otoczeniu bardzo dobrego wzrostu gospodarczego w USA, bardzo niskiego bezrobocia i jednocześnie bardzo ekspansywnej polityk fiskalnej w USA" - powiedział podczas debaty Szymański.

"To powoduje, że bank centralny odnotowuje bardzo duże ryzyko, że inflacja w każdej chwili może znowu zaczynać rosnąć. W sytuacji dobrego wzrostu gospodarczego, niskiej stopy bezrobocia i wysokich wydatków rządowych to środowisko zapalne, jeśli chodzi o odbudowanie się inflacji. Dlatego Fed jest dużo ostrożniejszy" - dodał.

Jak zaznaczył prezes zarządu Skarbiec Holding i Skarbiec TFI Piotr Szulec, ze względu na odmienną sytuację makroekonomiczną, Europejski Bank Centralny zdecydował się na obniżkę stóp procentowych wcześniej niż Fed.

"Europejski Bank Centralny zazwyczaj gonił amerykański Fed, a tym razem pierwszy dokonał obniżki stóp procentowych. Wydaje się, że głównym powodem był jednak zbyt wysoki poziom stóp, który został ustanowiony w poprzednim cyklu podwyżek. To bardzo mocno wyhamowało, wręcz prawie zabiło europejską gospodarkę. EBC to dojrzał i zdecydował się na obniżkę stóp jako pierwszy" - powiedział Szulec.

"Wydaje się, że EBC będzie prowadził obniżki stóp w tempie szybszym niż amerykański Fed ze względu na stan gospodarki" - dodał.

Wiceprezes zarządu TFI PZU, Piotr Dmuchowski, wskazał, że zarówno rynkom, jak i bankierom centralnym wciąż trudno jest uchwycić, jaka jest realna kondycja gospodarki.

"Widać pierwsze problemy na rynku pracy, ale pewnie rok temu też o tym mówiliśmy, zawsze coś potencjalnie niebezpiecznego widać na horyzoncie, trudno nam to racjonalnie oceniać, to gospodarka cały czas zachowuje się lepiej. W takim samym dylemacie są banki centralne" - powiedział.

"Banki centralne same do końca nie wiedzą, kupują sobie czas. To, czego w pewnym sensie są niewolnikami, to obrona swojej powagi, swojej roli w gospodarce. Banki mocno zainwestowały w narrację o przejściowej inflacji, a to okazało się mocno nietrafione. Mamy kolejny rok, kiedy walczymy z inflacją. Rynki i banki centralne dochodzą do wniosku, że może docelowa, neutralna stopa procentowa jest wyżej niż w przeszłości. Faktycznie to racjonalne podejście, biorąc pod uwagę, że poziomy długu są wyższe w najważniejszych gospodarkach, przede wszystkim w USA" - dodał.

Jak zaznaczył Dmuchowski, stymulacja fiskalna w czasie pandemii COVID-19 zmieniła układ gry.

"Bankom centralnym trudniej jest ocenić realny wpływ swojej polityki ze względu na to, że nie tylko polityka monetarna jest w grze. Polityka fiskalna zmieniła przełożenie, jaki wywiera polityka monetarna" - dodał.

Wybory w USA

Wiceprezes zarządu TFI PZU, Piotr Dmuchowski wskazał, że 2024 rok jest rekordowy pod względem wyborów na świecie, ale co naturalne - najważniejsze będą wybory w USA.

"27 czerwca odbędzie się debata prezydencka Biden kontra Trump. Wynik tej debaty może ustawić oczekiwania co do wyników w Stanach, odwrócić je, to znaczy zmniejszyć prawdopodobieństwo wygranej Donalda Trumpa, a zwiększyć Bidena. Myślę, że rynki do końca nie potrafią zinterpretować, który z prezydentów będzie miał jaki wpływ na określone klasy aktywów" - powiedział.

W jego ocenie, rynek posługiwał się dotychczas utartymi schematami, wraz z sondowaniem tego, że prezydent będzie z jednej strony, a parlament z drugiej lub na odwrót - to może mieć różny wpływ na zachowanie rynku.

Z kolei wiceprezes PKO TFI, Rafał Matulewicz ocenił, reakcji rynku zbliżające się wybory w USA można oczekiwać bliżej listopada.

"Trzeba spojrzeć na obraz prawdopodobieństwa wyników wyborczych, a on cały czas jest nieklarowny. Jeżeli chodzi o prezydenturę, jesteśmy blisko wyniku remisowego, natomiast w tle mamy kombinację wraz z wyborami do senatu i do izby. Tutaj dużo będzie zależało od tego, czy mamy do czynienia z mieszanym układem w izbie i senacie, czy mamy dominację którejś ze stron politycznych" - powiedział.

W jego ocenie, na ten moment największe prawdopodobieństwo, jak powiedział oscylujące w granicach 40-45 proc., przypisuje się temu, że Republikanie biorą wszystko — prezydenta, senat i izbę.

Dodał, że wydarzenia geopolityczne i polityczne mogą mieć istotne znaczenie z perspektywy selekcji aktywów na rynkach finansowych i całościowej oceny zachowań na rynkach finansowych.

„Przed nami (…) istotny tydzień. Mamy debatę prezydencką (Biden vs. Trump – PAP), a jednocześnie mamy pierwszą rundę wyborów we Francji. (…) Ten wątek będziemy istotnie analizować i może mieć on istotny wpływ na rynki finansowe” - powiedział.

Ponadto wiceprezes Matulewicz zwrócił uwagę na zmagania przedsiębiorstw z wysokimi stopami procentowymi w 2024 r.

"Za kilka miesięcy mamy końcówkę 2024 roku, a mamy stopy proc. wysokie i będziemy mieli na efektach bazy pewien garbik inflacyjny, globalny, który powoduje rzeczywiście, że te cięcia stóp nie mogą nabrać większej dynamiki od Stanów Zjednoczonych poprzez Europę, a tym bardziej Polskę, a to oznacza, że chyba czas na dyskusję, że te stopy są z nami na dłużej” - powiedział.

„Jeśli tak, to jednak selekcja aktywów ma ogromne znaczenie, ponieważ jest jednak wiele sektorów, dla których drugi czy trzeci rok wysokiej stopy procentowej jest już bardzo trudny do udźwignięcia i odwrotnie, tak długo jak koszty obsługi długu przez rządy są jeszcze poniżej poziomów alarmowych, choć zaczynają być na dynamikach niepokojących (…). Natomiast selekcyjnie rzeczywiście te słabości w wielu miejscach mogą się pojawiać" - dodał.

Ocenił, że to już trzeci rok otoczenia z wysokimi stopami proc., co zmusza część przedsiębiorstw do pożyczek pieniędzy na rynkach finansowych kosztem 6-9 proc. w poszczególnych walutach.

„To oznacza, że stopa zwrotu z inwestycji na ich aktywach musi być przynajmniej dwucyfrowa, żeby to miało jakikolwiek sens ekonomiczny” – powiedział Matulewicz.

Piotr Dmuchowski wskazał, że jest szansa, iż globalny rynek wraz z kolejnymi kwartałami będzie przykładał coraz mniejszą wagę do tego co się dzieje za polską granicą, o ile nie pojawią się nowe elementy układanki geopolitycznej.

„Wydaje się, że ten marginalny wpływ wojny na wycenę polskiej giełdy jeszcze docelowo powinien maleć, pomimo wyborów w Stanach Zjednoczonych – stąd jesteśmy dalej optymistyczni, jeżeli chodzi o perspektywę zawężania się różnicy między Polską a innymi krajami rozwijającymi się, jeżeli chodzi o wycenę polskiej giełdy" - powiedział.

Dodał, że m.in. z tej przyczyny warto inwestować w polskie aktywa.

„Wydaje się, że cały czas sytuacja polskich przedsiębiorstw, polskiej gospodarki pomimo problemów, jest wciąż relatywnie dobra” – powiedział.

„Polscy przedsiębiorcy są elastyczni, potrafią się dostosowywać do tej sytuacji no i mimo wszystko, wciąż są jednak wyceniani w pewnym sensie z dyskontem. Zagranica w bardzo małym stopniu inwestuje w nasze aktywa, też nasi inwestorzy wciąż nie dostrzegli chyba całej skali tego potencjału albo bardziej skupiają się na tych ryzykach związanych z geopolityką, więc wydaje się, że potencjał do wzrostu cały czas jest, jeżeli faktyczni inwestorzy zagraniczni i krajowi spojrzą mniej przez pryzmat tych ryzyk” - powiedział Dmuchowski.

Dodał jednak, że dywersyfikacja i tak jest zalecana.

Prezes Zarządu Skarbiec Holding i Skarbiec TFI, Piotr Szulec, również ocenił pozytywnie polski rynek akcji i jego perspektywy.

„Patrzymy pozytywnie na polski rynek akcji. Jeżeli mamy duże małe i średnie grupy spółek, to spółki duże jednak zauważalne zwiększenie zainteresowania ze strony inwestorów zagranicznych, którzy zaczęli doważać Polskę w swoich portfelach” - powiedział.

"Małe i średnie spółki, jeżeli zakładamy, że w tym roku wzrost gospodarczy będzie się poprawiał, to jak najbardziej to również powinni być beneficjenci" - powiedział.

Dodał, że wyniki wyborów w Stanach Zjednoczonych mogą poskutkować trochę większą zmiennością, ale nie będą miały wpływu na sam rynek akcji.

„Jeżeli chodzi o obligacje w kontekście spodziewanych prędzej czy później obniżek stóp procentowych przez amerykański FED oraz kontynuację obniżek przez EBC, to rynki bazowe jak najbardziej tak" - powiedział.

„Jeżeli chodzi o Polskę, to raczej krótki koniec krzywej, liczymy tutaj na działania Ministerstwa Finansów o charakterze strukturalnym, które zachęcą posiadaczy depozytów, żeby inwestować na rynku kapitałowym” - dodał.

Prezes zarządu VIG / C-Quadrat TF, Michał Szymański wskazał, że w poprzednim kwartale trwała dalsza koncentracja rynku akcji na sztucznej inteligencji.

„Były oczekiwania, że po takim bardzo dobrym 2023 roku wystąpi rotacja do innych sektorów” – powiedział.

mcb/ kkr/ ana/ pat/ asa/ pr/ tus/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
simonsoft8
dylemat na Nasdaq. dziś czerw ale nic przyczłoś

Powiązane: Hossa na giełdzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki