Stan alarmowy, który osiągnęły media publiczne za poprzedniej władzy, domagał się radykalnych, ale zawsze zgodnych z prawem ozdrowieńczych działań - ocenił w środę marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Dodał, że nowa ustawa medialna powinna powstać w ciągu kilku miesięcy.


Marszałek Sejmu podczas briefingu w Sejmie odniósł się do kwestii zmian w mediach publicznych. Jak mówił, nowa ustawa w tej sprawie powinna powstać. "Padają tutaj terminy kilkumiesięczne, że w ciągu kilku miesięcy ta ustawa powinna być" - przyznał.
"Mam nadzieję, że ja, jako marszałek Sejmu, będę mógł przydać się tutaj, tworząc odpowiednie warunki choćby do panelu obywatelskiego czy jakiegoś szerszego wysłuchania publicznego, które możemy tu zorganizować, z udziałem wszystkich interesariuszy - organizacji, dziennikarzy, przedstawicieli prezydenta, przedstawicieli koalicji, opozycji. Tak żebyśmy przygotowali taką ustawę, która rzeczywiście za tych parę miesięcy zyska możliwość przejścia przez parlament, która będzie do zaakceptowania również przez prezydenta, który mógłby ją podpisać; i że będziemy mieli tę sprawę załatwioną" - powiedział Hołownia.
Hołownia pytany o Sienkiewicza
Polityk został też zapytany o ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomieja Sienkiewicza i czy wszystkie jego działania dotyczące zmian we władzach mediów publicznych były zgodne z prawem.
"Nie mam wątpliwości, że Bartłomiej Sienkiewicz powinien zacząć porządkować sytuację w mediach publicznych i użył do tego różnych metod. Niektóre z tych metod - w moim przekonaniu one były zgodne z prawem - zdaniem choćby Krajowego Rejestru Sądowego okazały się nieskuteczne, bo niewłaściwa była podstawa prawna działań" - odpowiedział marszałek.

Zaznaczył jednocześnie, że działania ministra Sienkiewicza, jeśli chodzi o wprowadzenie do spółek medialnych likwidatorów są rejestrowane przez kolejne sądy. "Wydaje się, że to działanie będzie skuteczne" - mówił marszałek.
Zdaniem Hołowni, trzeba jak najszybciej doprowadzić do tego, by "nie było partyjnych, publicznych telewizji czy rozgłośni radiowych w Polsce".
"Natomiast ja dzisiaj będę głosował z pełnym przekonaniem przeciwko wotum nieufności dla ministra Sienkiewicza, podobnie jak cała nasza koalicji i cała moja formacja" - zapowiedział.
"Jesteśmy absolutnie przekonani, że stan alarmowy, który osiągnęły media publiczne za poprzedniej władzy, domaga się radyklanych, ale zawsze zgodnych z prawem ozdrowieńczych działań. To była bandyterka medialna, to było złodziejstwo, to była hańba dla polskiego dziennikarstwa. To było sprowadzanie bezpośredniego niebezpieczeństwa na Rzeczpospolitą poprzez szczucie, kłamanie, sianie nienawiści i dzielenie Polaków. Na to nie może być więcej miejsca. Jesteśmy w zbyt złożonej sytuacji geopolitycznej, żeby pozwolić sobie na to, żeby organizm siejący destrukcję wewnętrzną - a co za tym idzie przyciągając agresję zewnętrzną - działał w Polsce za publiczne pieniądze" - stwierdził marszałek Sejmu.
Sejm ma zająć się w środę wnioskiem PiS o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Sienkiewicza. Zdaniem PiS, szef resortu kultury "siłowo i bez podstawy prawnej przejął państwowe spółki medialne". Wniosek PiS ma związek z decyzjami szefa MKiDN dotyczącymi mediów publicznych - TVP, Polskiego Radia i PAP. Według PiS, minister poprzez swoje działania w tych spółkach dopuścił się "złamania konstytucji, poprzez odebranie praw do informacji, również złamania innych ustaw, w tym przede wszystkim ustawy o radiofonii i telewizji".
Szef MKiDN pod koniec grudnia, powołując się na zapisy Kodeksu spółek handlowych, odwołał rady nadzorcze i prezesów spółek mediów publicznych i powołał nowych. Następnie - po zawetowaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy okołobudżetowej, w której zapisano 3 mld zł dotacji na media publiczne w 2024 r. - podjął decyzję o postawieniu spółek w stan likwidacji. (PAP)
autor: Rafał Białkowski, Grzegorz Bruszewski
rbk/ gb/ itm/





























































