Działające w Hiszpanii chińskie firmy nie osłabia trwający piąty rok kryzys. Jak informuje Federacja Małych i Średnich Firm, od w 2008 roku liczba chińskich sklepów czy restauracji wzrosła w Hiszpanii o połowę. W tym samym czasie zbankrutowało co 10. hiszpańskie przedsiębiorstwo.

Źródło: Thinkstock
Zanim rozpoczął się kryzys, w Hiszpanii działało 20 tysięcy chińskich firm, teraz istnieje 42 tysiące. Większość z nich to sklepy, restauracje i biura nieruchomości. W Madrycie, Maladze i Barcelonie powstały największe w Europie dzielnice przemysłowe, które skupiają chińskie przedsiębiorstwa. Pytani, jaka jest tajemnica ich sukcesu zwykle odpowiadają to samo: Zawsze bardzo dużo pracujemy. Jak trzeba, to zaciskamy zęby. Też czujemy kryzys, bo spadł poziom sprzedaży - zapewniał właściciel hurtowni na przedmieściach Madrytu.
Mieszkająca w Hiszpanii społeczność chińska jest też najmniej zadłużona. Potrzebujący pieniędzy na otwarcie firmy nie idą tak jak inne narodowości do banku, tylko proszą o pomoc rodzinę i przyjaciół. Rzadko też korzystają z publicznej służby zdrowia, bo leczą się w tradycyjny sposób.

Informacyjna Agencja Radiowa/Ewa Wysocka-Barcelona/mcm/
































































