A pod ścianą kraj wzgórz oliwnych postawiony został praktycznie z własnej winy, przez prowadzenie latami nieodpowiedzialnej polityki fiskalnej. Nie można w nieskończoność refinansować swojego długu, zwłaszcza gdy wiarygodność dłużnika topnieje w oczach oraz potrzeby tak znacząco przewyższają potencjał gospodarczy kraju.
W przypadku Grecji nie obędzie się bez radykalnych cięć wydatków budżetowych i próby skokowego zwiększenia strony przychodowej głównie ze źródeł podatkowych. Prywatyzacja Akropolu nie wchodzi w grę, a wielu innych "sreber rodowych", które łatają dziurę budżetową np. w Polsce, Grecja nie posiada.
Dodatkowo praktycznie sama strzela sobie w kolano wysyłając w świat przekaz, w którym widzimy zamieszki uliczne tuż przed rozpoczęciem letniego sezonu urlopowego. Turystyka odpowiada tymczasem za 25 proc. PKB tego słonecznego kraju.
Wszystko to sprawia, że grecki problem nie zostanie rozwiązany "od ręki", a o swoich kłopotach ten południowy kraj będzie systematycznie przypominał jeszcze długo.
Jarosław Ryba
Bankier.pl






























































