Jeszcze rano niewielu spodziewało się tak gwałtownej przeceny akcji. Pierwszy sygnał ostrzegawczy nadszedł z rynku walutowego, gdzie kurs EUR/USD zbliżył się do 13-miesięcznego minimum, które później bez najmniejszych problemów brutalnie przełamał. Następnie lawina ruszyła na rynki długu, gdzie inwestorzy pozbywali się obligacji greckich, portugalskich i hiszpańskich, zamieniając je na papiery emitowane przez rządy Niemiec i USA. Rentowność greckich 10-latek powróciła powyżej poziomu 9%. Obligacje portugalskie odnotowały wzrost rentowności o 12 pb., do poziomu 5,38%. Hossa zapanowała za to na rynku bundów – rząd Niemiec może teraz pożyczać pieniądze na 10 lat po koszcie niespełna 3%.
Tąpnięcie na rynku walutowym, skokowy wzrost notowań kontraktów CDS na dług państw PIGS (czyli Grecji, Portugalii, Włoch i Hiszpanii) i postępująca wyprzedaż obligacji krajów śródziemnomorskich nie przeszły bez echa na giełdowych parkietach. W Atenach indeks ASE zanurkował o 6,7%. Lizboński PSI20 spadł o 4,2%. Równie pesymistyczne nastroje panowały także na głównych rynkach Starego Kontynentu: niemiecki DAX odnotował spadek o 2,6% i tyle samo stracił londyński FTSE100. W Paryżu CAC40 stracił aż 3,6%. W Madrycie indeks IBEX35 spadł o 5,4%.
Teraz inwestorzy boją się, że faktyczna niewypłacalność Grecji to dopiero początek kryzysu zaufania do państwowego długu. Wydaje się, że inwestorzy wzięli na celownik Portugalię i Hiszpanię, których parametry fiskalne są tylko niewiele lepsze od greckich, a rządy (zresztą też socjalistyczne) równie nieudolne co władze w Atenach. Panikę inwestorów jeszcze zwiększyła wyjątkowo nieprzemyślana wypowiedź hiszpańskiego premiera. Jose Luis Zapatero określił spekulacje na temat bailoutu Hiszpanii za „kompletne szaleństwo”. Tego typu zaprzeczenia zazwyczaj tylko wzmagają niepokój na rynkach.
Chęć do pozbycia się akcji ogarnęła dziś nie tylko Europejczyków. Sesja na Wall Street rozpoczęła się od przeszło dwuprocentowych spadków. Jeszcze nocy niedźwiedzie przeważyły także w Szanghaju, gdzie ceny akcji spadły do najniższych poziomów od sześciu miesięcy. Inwestorzy w panice pozbywali się także kontraktów na surowce: miedź potaniała o blisko 5%, ołów o 6,4%, a ropa naftowa o 3%. Przed spadkami broniło się tylko złoto, którego cena wyrażona w euro ustanowiła dziś rekord wszech czasów.
K.K.





























































