Panie Prezesie, jak ocenia Pan ten rok – i czego spodziewać się w przyszłym?
Dla Banku Pocztowego jest to bardzo dobry rok. Zanotowaliśmy przyrost biznesu zarówno po stronie kredytowej, jak i depozytowej niemal o 1 miliard złotych, co oznacza ok. 40% wzrosty. Jeśli chodzi o kredyty - w obszarze detalicznym mówimy o kredytach hipotecznych i konsumpcyjnych, a w części korporacyjnej o kredytach dla sektora mieszkalnictwa i MSP.
Wszystko wskazuje na to, że osiągniemy zakładany wynik finansowy, czyli ponad 14 milionów złotych zysku netto na koniec roku. Zatem z punktu widzenia najważniejszych parametrów biznesowych, dodając do tego współczynnik wypłacalności na poziomie powyżej 12% oraz wskaźnik płynności, który jest na bezpiecznym poziomie, możemy być bardzo zadowoleni.
Z punktu widzenia zmiany strategicznej - przekształcamy Bank Pocztowy, który był de facto bankiem rozliczeniowym do obsługi przepływów pieniężnych Poczty Polskiej i ZUS-u, w Bank klientowski, detaliczny. Dziś ponad 80% wyniku na działalności bankowej generują relacje z Klientami – detalicznymi w ponad 50%, korporacyjnymi w około 30%. Już tylko kilkanaście procent to wynik z rozliczeń Poczty Polskiej i ZUS-u. Od początku roku Klienci otworzyli u nas ponad 110 tys. rachunków osobistych, co jest bardzo dobrym wynikiem na rynku i oznacza wykonanie ponad 150% naszego planu. Dodatkowo w grudniu zmigrowaliśmy 170 tys. rachunków Giro Składka, które służyły do realizacji przelewów do US i ZUS na Pocztowe Konto Firmowe. W sumie obsługujemy już ok. 800 tys. Klientów, czyli ponad 140 tys. więcej, niż pod koniec ubiegłego roku. To tempo rozwoju, przy zachowaniu realizacji parametrów finansowych, jest dla nas absolutnie satysfakcjonujące.
Jeżeli zaś chodzi o plany na 2011 r. - chcemy utrzymać tegoroczne tempo rozwoju oraz wynik na poziomie kilkunastu milionów złotych, może nawet trochę wyższy od tegorocznego. Planujemy pozyskać w przyszłym roku ok. 220 tys. nowych Klientów i przekroczyć 1 mln Klientów ogółem. Aby rozwijać się dalej tak dynamicznie, rozważamy dwa warianty dokapitalizowania Banku. Ten podstawowy to oczywiście zapowiadane IPO w drugiej połowie 2011 roku.
Bank Pocztowy nie boi się nadchodzących z nowym rokiem regulacji?
Jeżeli chodzi o rekomendację dotyczącą kredytów walutowych, ona nas nie dotyczy, gdyż w ofercie detalicznej mamy wyłącznie kredyty złotówkowe. Jeżeli chodzi o rekomendację T - związaną ze zdolnością kredytową - dotychczas byliśmy nad wyraz ostrożnym bankiem, dlatego też weszliśmy w 2009 rok praktycznie bez obciążeń związanych ze złymi kredytami. Nauczyliśmy się finansowania konsumpcyjnego właśnie w czasach kryzysu, a zatem już dostosowując swoje regulacje i ocenę zdolności do możliwości rynkowych. Dlatego Bank Pocztowy nie tylko nie obawia się przyszłego roku, ale wręcz optymistycznie patrzy w przyszłość.
IPO – czyli druga połowa 2011 roku. Przy ogłaszaniu strategii wskazywaliście wcześniejsze terminy.
Na pewno będzie to druga połowa przyszłego roku. Jesteśmy już na zaawansowanym etapie w kwestiach wyboru doradców, jak i ogólnego przygotowania Banku, przejścia na MSR-y, optymalizacji kosztów, struktury. Wszystko pod kątem przyszłorocznego IPO. Tutaj nie może być mowy o nadmiernym pośpiechu – chcemy się do tego procesu jak najlepiej przygotować.
Rok temu Bank Pocztowy był wyceniany na ok. 179 milionów, teraz zgodnie ze słowami prezesa PKO BP jest to kwota zbliżona do 131 milionów. Bank się „skurczył”, czy jest to rozsądna weryfikacja wartości?
Trudno mi komentować decyzje właścicielskie na temat wyceny pakietu - nie znam przesłanek PKO BP. Prognoza jest taka, że zrealizujemy wynik zakładany w planie na 2010 r.. Dynamicznie rośniemy w kredytach, depozytach, wzrasta też suma bilansowa. To pozwala myśleć raczej o tym, iż nasza wartość powinna wzrastać. Możliwe, że wcześniejsza wycena wynikała generalnie z przeszacowania rynku finansowego i zawyżania wartości instytucji finansowych.
A czy porządkowanie struktury i restrukturyzacja Poczty mogą zagrozić planowanemu rozwojowi banku? Jak Bank Pocztowy odnajduje się w nowych założeniach nakreślonych przez Pocztę?
Bez wątpienia restrukturyzacja sieci Poczty jest konieczna, jednak nie ma to istotnego wpływu na strategiczne plany Banku Pocztowego. Poczta Polska dysponuje dzisiaj siecią blisko 5 tys. placówek. Nawet restrukturyzacja, która przecież częściowo ma polegać jedynie na przekształcaniu niektórych placówek w agencje, czy też w placówki partnerskie poczty lub przekazanie agencji pocztowej przedsiębiorcy, nie zmniejszy drastycznie liczby placówek. To nadal będzie największa w kraju sieć dystrybucji usług finansowych. A w agencjach, które mają powstać, też chcemy sprzedawać swoje produkty i usługi. Pracujemy nad propozycjami w kwestii tego, jak ma wyglądać taka współpraca.
Pocztowy mówi o zagospodarowywaniu segmentu nieubankowionych. Proponuje swoiste połączenie starego z nowym, m.in. proponując dostawę gotówki za pośrednictwem listonosza. Jak sprzedają się te usługi?
Jesteśmy zadowoleni z naszej współpracy z Pocztą, a w szczególności z listonoszami. Sprzedaż rachunków systematycznie rośnie. Między innymi dzięki listonoszom otwieramy nawet ponad tysiąc rachunków dla Nestorów miesięcznie. Jest w Polsce pewna grupa emerytów i rencistów, którzy korzystają z bankowości internetowej, ale nie jest ich jeszcze wielu. Dlatego na początek proponujemy coś, co emeryci już znają, do czego są przyzwyczajeni, czyli bezpłatne dostarczenie gotówki z konta przez zaufanego listonosza. To nasza przewaga konkurencyjna, unikalna na rynku usługa, którą możemy oferować dzięki Poczcie Polskiej. Jednocześnie dzięki posiadanemu rachunkowi, emeryci nie musza trzymać całej posiadanej gotówki w domu, co podnosi ich bezpieczeństwo. Z czasem może zechcą skorzystać z bankowości internetowej – to też oferujemy im w Banku Pocztowym. Edukacja finansowa to proces wymagający czasu.
Wedle NBP odsetek ubankowienia kształtował się w okolicach 70%. Ile nieubankowionych klientów można jeszcze na rynku pozyskać?
Badania mówią, że z usług bankowych nie korzysta między 20% a 40% populacji dorosłych Polaków. Dziś jest to już pewnie bardziej 20% - 30%, gdyż wielu mieszkańców wsi i rolników musiało założyć konta, by uzyskać unijne dopłaty po akcesji Polski do Wspólnoty. Dla osób chcących korzystać z pomocy Unii, otwarcie konta stanowiło obligo. W przypadku emerytów i rencistów tej konieczności nie ma. Staramy się ich zachęcać, pokazując korzyści związane z posiadaniem rachunku. Emeryci są Klientami o stabilnych dochodach, często posiadają oszczędności, mają stałe wydatki, są świadomi swoich potrzeb. Nie chcemy ich zmieniać, ale zaproponować, oprócz wygody w dostawie gotówki do domu, również możliwość lepszego zainwestowania pieniędzy poprzez konto oszczędnościowe. Chcemy by wiedzieli, że w Banku mogą skorzystać z kredytu konsumenckiego - tańszego niż w instytucjach parabankowych. Dla Banku Pocztowego emeryci to ważni klienci. A perspektywicznie, zgodnie z naszą strategią, chcemy nasz udział w tym segmencie zwiększać.
Z tą grupą klientów wiąże się stereotyp osoby nieubankowionej, albo nisko ubankowionej - posiadającej konto, ale nie posiadającej wiedzy o finansach. Czy z oferowaniem bardziej skomplikowanych produktów nie wiąże się dodatkowe ryzyko?
Dlatego właśnie Bank Pocztowy stawia na edukację finansową, a jako pierwszy produkt dla tej grupy klientów proponuje prosty i darmowy rachunek osobisty. Powoli wprowadzamy Klienta w świat finansów. Z nami buduje on swoją historię, dzięki czemu po pewnym czasie łatwiej jest mu ubiegać się np. o kredyt gotówkowy czy inne formy kredytowania. Stawiamy na proste produkty: konto oszczędnościowe, lokaty oraz podstawowe kredyty - w rachunku osobistym, gotówkowy i hipoteczny, a nie na np. struktury po stronie inwestycyjnej czy produkty offsetowe po stronie kredytowej. Powtórzę, że dla nas jest to grupa rentowna i warta współpracy. Zresztą przykłady z innych krajów pokazują, że można zbudować rentowny biznes w oparciu o taką grupę Klientów.
Przeczytaj całość! Pobierz Przegląd Finansowy.
Dla Banku Pocztowego jest to bardzo dobry rok. Zanotowaliśmy przyrost biznesu zarówno po stronie kredytowej, jak i depozytowej niemal o 1 miliard złotych, co oznacza ok. 40% wzrosty. Jeśli chodzi o kredyty - w obszarze detalicznym mówimy o kredytach hipotecznych i konsumpcyjnych, a w części korporacyjnej o kredytach dla sektora mieszkalnictwa i MSP.
Wszystko wskazuje na to, że osiągniemy zakładany wynik finansowy, czyli ponad 14 milionów złotych zysku netto na koniec roku. Zatem z punktu widzenia najważniejszych parametrów biznesowych, dodając do tego współczynnik wypłacalności na poziomie powyżej 12% oraz wskaźnik płynności, który jest na bezpiecznym poziomie, możemy być bardzo zadowoleni.
Z punktu widzenia zmiany strategicznej - przekształcamy Bank Pocztowy, który był de facto bankiem rozliczeniowym do obsługi przepływów pieniężnych Poczty Polskiej i ZUS-u, w Bank klientowski, detaliczny. Dziś ponad 80% wyniku na działalności bankowej generują relacje z Klientami – detalicznymi w ponad 50%, korporacyjnymi w około 30%. Już tylko kilkanaście procent to wynik z rozliczeń Poczty Polskiej i ZUS-u. Od początku roku Klienci otworzyli u nas ponad 110 tys. rachunków osobistych, co jest bardzo dobrym wynikiem na rynku i oznacza wykonanie ponad 150% naszego planu. Dodatkowo w grudniu zmigrowaliśmy 170 tys. rachunków Giro Składka, które służyły do realizacji przelewów do US i ZUS na Pocztowe Konto Firmowe. W sumie obsługujemy już ok. 800 tys. Klientów, czyli ponad 140 tys. więcej, niż pod koniec ubiegłego roku. To tempo rozwoju, przy zachowaniu realizacji parametrów finansowych, jest dla nas absolutnie satysfakcjonujące.
Jeżeli zaś chodzi o plany na 2011 r. - chcemy utrzymać tegoroczne tempo rozwoju oraz wynik na poziomie kilkunastu milionów złotych, może nawet trochę wyższy od tegorocznego. Planujemy pozyskać w przyszłym roku ok. 220 tys. nowych Klientów i przekroczyć 1 mln Klientów ogółem. Aby rozwijać się dalej tak dynamicznie, rozważamy dwa warianty dokapitalizowania Banku. Ten podstawowy to oczywiście zapowiadane IPO w drugiej połowie 2011 roku.
Bank Pocztowy nie boi się nadchodzących z nowym rokiem regulacji?
Jeżeli chodzi o rekomendację dotyczącą kredytów walutowych, ona nas nie dotyczy, gdyż w ofercie detalicznej mamy wyłącznie kredyty złotówkowe. Jeżeli chodzi o rekomendację T - związaną ze zdolnością kredytową - dotychczas byliśmy nad wyraz ostrożnym bankiem, dlatego też weszliśmy w 2009 rok praktycznie bez obciążeń związanych ze złymi kredytami. Nauczyliśmy się finansowania konsumpcyjnego właśnie w czasach kryzysu, a zatem już dostosowując swoje regulacje i ocenę zdolności do możliwości rynkowych. Dlatego Bank Pocztowy nie tylko nie obawia się przyszłego roku, ale wręcz optymistycznie patrzy w przyszłość.
IPO – czyli druga połowa 2011 roku. Przy ogłaszaniu strategii wskazywaliście wcześniejsze terminy.
Na pewno będzie to druga połowa przyszłego roku. Jesteśmy już na zaawansowanym etapie w kwestiach wyboru doradców, jak i ogólnego przygotowania Banku, przejścia na MSR-y, optymalizacji kosztów, struktury. Wszystko pod kątem przyszłorocznego IPO. Tutaj nie może być mowy o nadmiernym pośpiechu – chcemy się do tego procesu jak najlepiej przygotować.
Rok temu Bank Pocztowy był wyceniany na ok. 179 milionów, teraz zgodnie ze słowami prezesa PKO BP jest to kwota zbliżona do 131 milionów. Bank się „skurczył”, czy jest to rozsądna weryfikacja wartości?
Trudno mi komentować decyzje właścicielskie na temat wyceny pakietu - nie znam przesłanek PKO BP. Prognoza jest taka, że zrealizujemy wynik zakładany w planie na 2010 r.. Dynamicznie rośniemy w kredytach, depozytach, wzrasta też suma bilansowa. To pozwala myśleć raczej o tym, iż nasza wartość powinna wzrastać. Możliwe, że wcześniejsza wycena wynikała generalnie z przeszacowania rynku finansowego i zawyżania wartości instytucji finansowych.
A czy porządkowanie struktury i restrukturyzacja Poczty mogą zagrozić planowanemu rozwojowi banku? Jak Bank Pocztowy odnajduje się w nowych założeniach nakreślonych przez Pocztę?
Bez wątpienia restrukturyzacja sieci Poczty jest konieczna, jednak nie ma to istotnego wpływu na strategiczne plany Banku Pocztowego. Poczta Polska dysponuje dzisiaj siecią blisko 5 tys. placówek. Nawet restrukturyzacja, która przecież częściowo ma polegać jedynie na przekształcaniu niektórych placówek w agencje, czy też w placówki partnerskie poczty lub przekazanie agencji pocztowej przedsiębiorcy, nie zmniejszy drastycznie liczby placówek. To nadal będzie największa w kraju sieć dystrybucji usług finansowych. A w agencjach, które mają powstać, też chcemy sprzedawać swoje produkty i usługi. Pracujemy nad propozycjami w kwestii tego, jak ma wyglądać taka współpraca.
Pocztowy mówi o zagospodarowywaniu segmentu nieubankowionych. Proponuje swoiste połączenie starego z nowym, m.in. proponując dostawę gotówki za pośrednictwem listonosza. Jak sprzedają się te usługi?
Jesteśmy zadowoleni z naszej współpracy z Pocztą, a w szczególności z listonoszami. Sprzedaż rachunków systematycznie rośnie. Między innymi dzięki listonoszom otwieramy nawet ponad tysiąc rachunków dla Nestorów miesięcznie. Jest w Polsce pewna grupa emerytów i rencistów, którzy korzystają z bankowości internetowej, ale nie jest ich jeszcze wielu. Dlatego na początek proponujemy coś, co emeryci już znają, do czego są przyzwyczajeni, czyli bezpłatne dostarczenie gotówki z konta przez zaufanego listonosza. To nasza przewaga konkurencyjna, unikalna na rynku usługa, którą możemy oferować dzięki Poczcie Polskiej. Jednocześnie dzięki posiadanemu rachunkowi, emeryci nie musza trzymać całej posiadanej gotówki w domu, co podnosi ich bezpieczeństwo. Z czasem może zechcą skorzystać z bankowości internetowej – to też oferujemy im w Banku Pocztowym. Edukacja finansowa to proces wymagający czasu.
Wedle NBP odsetek ubankowienia kształtował się w okolicach 70%. Ile nieubankowionych klientów można jeszcze na rynku pozyskać?
Badania mówią, że z usług bankowych nie korzysta między 20% a 40% populacji dorosłych Polaków. Dziś jest to już pewnie bardziej 20% - 30%, gdyż wielu mieszkańców wsi i rolników musiało założyć konta, by uzyskać unijne dopłaty po akcesji Polski do Wspólnoty. Dla osób chcących korzystać z pomocy Unii, otwarcie konta stanowiło obligo. W przypadku emerytów i rencistów tej konieczności nie ma. Staramy się ich zachęcać, pokazując korzyści związane z posiadaniem rachunku. Emeryci są Klientami o stabilnych dochodach, często posiadają oszczędności, mają stałe wydatki, są świadomi swoich potrzeb. Nie chcemy ich zmieniać, ale zaproponować, oprócz wygody w dostawie gotówki do domu, również możliwość lepszego zainwestowania pieniędzy poprzez konto oszczędnościowe. Chcemy by wiedzieli, że w Banku mogą skorzystać z kredytu konsumenckiego - tańszego niż w instytucjach parabankowych. Dla Banku Pocztowego emeryci to ważni klienci. A perspektywicznie, zgodnie z naszą strategią, chcemy nasz udział w tym segmencie zwiększać.
Z tą grupą klientów wiąże się stereotyp osoby nieubankowionej, albo nisko ubankowionej - posiadającej konto, ale nie posiadającej wiedzy o finansach. Czy z oferowaniem bardziej skomplikowanych produktów nie wiąże się dodatkowe ryzyko?
Dlatego właśnie Bank Pocztowy stawia na edukację finansową, a jako pierwszy produkt dla tej grupy klientów proponuje prosty i darmowy rachunek osobisty. Powoli wprowadzamy Klienta w świat finansów. Z nami buduje on swoją historię, dzięki czemu po pewnym czasie łatwiej jest mu ubiegać się np. o kredyt gotówkowy czy inne formy kredytowania. Stawiamy na proste produkty: konto oszczędnościowe, lokaty oraz podstawowe kredyty - w rachunku osobistym, gotówkowy i hipoteczny, a nie na np. struktury po stronie inwestycyjnej czy produkty offsetowe po stronie kredytowej. Powtórzę, że dla nas jest to grupa rentowna i warta współpracy. Zresztą przykłady z innych krajów pokazują, że można zbudować rentowny biznes w oparciu o taką grupę Klientów.
Przeczytaj całość! Pobierz Przegląd Finansowy.
Rozmawiał Michał Kryński,
Bankier.pl
Źródło:Przegląd Finansowy

































































