Google poinformował, że w listopadzie ubiegłego roku przechowywane w chmurze wideo mogło dostać się w niepowołane ręce. Wyciek danych użytkowników Google Photos dotyczy osób, które eksportowały swoje pliki.
Ofiarą wycieku danych padli użytkownicy narzędzia Takeout, czyli 0,01% osób korzystających z Google Photos. Kopie zapasowe, pobierane „paczki plików” oraz galerie z chmury mogą się obecnie znajdować w posiadaniu innych osób. Na swoim koncie możemy zatem znaleźć materiały wideo z nieznanymi osobami.
Whoa, what? @googlephotos? pic.twitter.com/2cZsABz1xb
— Jon Oberheide (@jonoberheide) February 4, 2020
Google do poszkodowanych osób wysłał wiadomość e-mail. Firma informuje o zdarzeniu i zaleca ponowne pobranie plików, ponieważ mogą być niekompletne oraz zawierać dane o innych osobach. Amerykański gigant zapewnił, że usterka została usunięta oraz wdrożono więcej zabezpieczeń
Wycieki danych, oszustwa na kontrolę z UODO czy konieczność uregulowania PIT lub podszywanie się pod bank stały się częścią codzienności. O tym, jak złodzieje przejmują informacje, pisaliśmy m.in. w artykule "Ich bezczelność, wasze pieniądze. Oszuści zbroją się na 2019 rok". O wycieku może poinformować nas administrator danych osobowych, zorientować możemy się też sami - identyfikując wirusa na naszym urządzeniu. O tym, jak działać, gdy padniemy ofiarą kradzieży tożsamości pisaliśmy w poradniku "Co zrobić, gdy padniemy ofiarą kradzieży danych osobowych?".
DF



























































