Systemy operacyjne Microsoftu ucierpiały przez błąd firmy CrowdStrike. Globalna awaria odbija się na notowaniach cen akcji obu firm, ale także na konkurentach. Eksperci oceniają, że problemu nie da się rozwiązać zdalnie, a naprawa może potrwać nawet do kilku dni.


Globalną awarię systemu operacyjnego Microsoftu spowodował nasz błąd, to nie był cyberatak - przekazał w piątek George Kurtz, szef specjalizującej się w cyberbezpieczeństwie firmy CrowdStrike. Powodem awarii był błąd w aktualizacji programu Falcon na urządzeniach używających systemu operacyjnego Windows - poinformował Kurtz w oświadczeniu.
Na ekranie dotkniętych nią komputerów pojawia się niebieskie tło, w żargonie informatycznym znany jako niebieski ekran śmierci. Czerwony kolor za to widzą akcjonariusze CrowdStrike, gdy patrzą na notowania akcji spółki z giełdy Nasdaq.
Wycenianej jeszcze w czwartek na ponad 83 mld dolarów spółki, kurs w handlu przed otwarciem sesji kasowej tracił nawet 15 proc. Tyle też spadał kurs po otwarciu rynku, jednak kolejne minuty przyniosły zmniejszenie spadków do około 8,5 proc. Na koniec sesji cena akcji spadła o 11,1 proc.

Załamanie kursu następuje po tym jak akcje firmy CrowdStrike przyniosły największą stopę zwrotu w ostatnich 12 miesiącach na poziomie 118 proc., wśród innych spółek z branży cyberbezpieczeństwa. Presja na cenę akcji z powodu globalnej awarii przez błąd CrowdStrike zbiega się z nową rekomendacją dla spółki od firmy Redburn Atlantic, która w czwartek zaleciła "sprzedaj" dla akcji CrowdStrike, a cenę docelową zredukowła z 380 do 275 dolarów, czyli o 28 proc.
Skutki błędu CrowdStrike odczuwają także akcjonariusze Microsoftu. W handlu przedsesyjnym kurs giganta z Redmond spadał w okolicach 1,8 proc., w handlu kasowym kurs na koniec sesji spadł o 0,74 proc.
Z drugiej strony inwestorzy spekulują czy wpadka CrowdStrike nie będzie kosztowała ją odejścia klientów. Z tego względu przed sesją rosły ceny akcji jej konkurentów. Akcje cybernetycznej spółki Palo Alto wzrosły o 2,16 proc., podczas gdy kurs Fortinet (0,6 proc.) zyskiwały tylko nieznacznie w handlu kasowym. Przed sesją po około 1 proc. rosły notowania takich firm jak Zscaler i Cloudflare, ale w czasie sesji na Wall Street kurs tylko tej drugiej spółki minimalnie zyskał (0,18 proc.).
Zdaniem Omera Grossman, cytowanego przez agencję Reutera szefa działu IT w firmie sektora bezpieczeństwa CyberArk, naprawa skutków awarii może potrwać nawet kilka dni. Jak podkreślił Reuters, skutki awarii są odczuwalne na całym świecie ze względu na to, że tysiące firm przechowują dane w chmurze, a zarówno usługi Microsoft, jak i CrowdStrike są bardzo popularne.
"Szkody wywołane w handlu na poziomie światowym są dramatyczne" - ocenił Grossman.
Oprogramowanie CrowdStrike, którego używa wiele firm, służy do rozpoznawania i blokowania cyberzagrożeń, np. ataków hakerskich. Program wymaga dostępu do systemu operacyjnego komputera, który chroni. Piątkowa awaria wystąpiła przez błąd w aktualizacji programu Falcon, która po połączeniu z systemem operacyjnym Windows blokowała komputer, przez co wyświetlał się niebieski ekran.
CrowdStrike zyskał światową renomę, gdy odkrył, że rosyjscy hakerzy wykradli tysiące maili z serwerów Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej w kampanii przed wyborami prezydenckimi w USA w 2016 roku. Firma sprzedaje swoje programy na całym świecie i obsługuje setki firm z różnych branż.
PAP/MKu




























































