Jak donosi Bloomberg, zarzuty dotyczyły zmowy w sferze zatrudniania pracowników konkurencji oraz ograniczania płac. Według prawników reprezentujących pokrzywdzonych, w latach 2005-2009 pracodawcy byli w zmowie, która miała na celu zahamowanie wzrostu wynagrodzeń zatrudnianych przez nich inżynierów i programistów, którzy chcieli przenieść się do konkurencji.
W zmowę zaangażowane były najważniejsze osoby w firmach, m.in. Steve Jobs. Miała nawet miejsce sytuacja, w której Jobs zagroził Siergiejowi Brinowi z Google, że jeśli ten zwerbuje choć jedną osobę z Apple, rozpocznie wojnę.
Cała sprawa, która rozpoczęła się w 2011 roku ukazała zakulisowe praktyki firm z Doliny Krzemowej w zakresie zatrudniania pracowników. Sąd jednak nie przystał na żądania pozywających – ci oczekiwali bowiem od pracodawców rekompensaty w wysokości aż 3 miliardów dolarów, a sąd przyznał zaledwie dziesiątą część żądanej kwoty. Zgodnie z wyrokiem na każdego pozywającego przypada więc rekompensata w wysokości niecałych 5,1 tys. dolarów.
/ml





























































