Podział gimnazjów na męskie i żeńskie miałby ograniczyć przemoc w szkołach. Roman Giertych podkreśla jednak, że taka zmiana nie zostanie wprowadzona natychmiast. "Będziemy to rozważać, ale to są kwestie długofalowe i trzeba je bardzo uważnie przemyśleć" - stwierdził Giertych. Według informacji IAR, pomysł zlikwidowania gimnazjów i powrotu do starego systemu, nie wchodzi w grę.
Minister edukacji będzie chciał także powrotu do kar za rozpowszechnianie pornografii. Według Romana Giertycha, skreślenie tego przepisu z kodeksu karnego było błędem. "Bez radykalnego zmniejszenia dostępu do pornografii nie będziemy w stanie ukrócić rozpasania, które jest źródłem wielu aktów agresji, także na tle seksualnym" - dodaje minister edukacji.
Pedagog prof. Aleksander Nalaskowski uważa, że szkoły wyłącznie męskie lub żeńskie powinny istnieć. Nie może to być jednak zasadą powszechną. "Kultura społeczna jest koedukacyjna. Wolałbym, żeby moje dzieci chodziły do szkoły, w której zwraca się uwagę, jak chłopcy zachowują się w stosunku do dziewcząt i będą mieli szansę spotkania drugiej płci" - mówi Nalaskowski.
Podział gimnazjów krytykuje szefowa sejmowej komisji edukacji, Krystyna Szumilas z PO. Jej zdaniem, to nie zlikwiduje przemocy wśród młodzieży. "Młodzież będzie się spotykać na korytarzach szkolnych, na boisku czy poza szkołą. I przemoc po prostu będzie" - dodaje posłanka.
W Ministerstwie Edukacji trwa narada na temat sytuacji w gimnazjach. Spotkanie kuratorów oświaty i dyrektorów szkół zorganizowano po tragedii w szkole w Gdańsku. 14-latka odebrała sobie życie po tym jak jej koledzy molestowali ją na oczach całej klasy.
Minister edukacji Roman Giertych zapowiedział też, że w najbliższy piątek w gdańskim gimnazjum przedstawi program "Zero Tolerancji". Mają się w nim znaleźć m.in. propozycje ostrzejszych kar dla uczniów i nauczycieli.
Źródło:IAR



























































