Choć pierwszy kwartał 2019 roku przyniósł wzrosty całej czwórki głównych indeksów GPW, nie wszyscy inwestorzy mogą mieć powody do radości. Sprawdziliśmy, na których akcjach można było najwięcej zarobić, a na których stracić.


Zacznijmy od pozytywów, bo tych było więcej. Przede wszystkim na uwagę zasługuje fakt, że WIG, WIG20, mWIG40 oraz sWIG80 zakończyły kwartał na plusie. Szczególnie na uwagę zasługuje zieleń tego ostatniego, który po raz ostatni kwartał na plusie zamknął aż dwa lata temu. To wówczas także, w I kwartale 2017 roku, po raz ostatni na GPW mogliśmy obserwować sytuację, gdy cała czwórka głównych indeksów zamknęła kwartał wzrostem.
Statystyki potwierdzają, że wzrosty były całkiem szerokie, na plusie kwartał zakończyło bowiem - licząc i główny rynek i NewConnect - 61 proc. spółek. Połowa tej grupy zyskała przynajmniej 20 proc., przeszło 20-proc. spadki zanotowało zaś niecałe 9 proc. podmiotów. Wzrosty głównych indeksów, to więc nie tylko zasługa kilku największych spółek, ale rzeczywisty obraz dobrego kwartału. Tym bardziej, że akurat giganci tym razem należeli raczej do maruderów, WIG20 bowiem urósł w pierwszym kwartale o ledwie 1,6 proc., podczas gdy sWIG aż o 12,6 proc.
Cyberpunk, KGHM i deweloperzy
W gronie blue chipów nie brakło jednak bardzo udanych inwestycji. Przede wszystkim wyróżnić należy CD Projekt, który po gorszej drugiej połowie 2018 roku, w 2019 wrócił na wzrostowe tory i w pierwszym kwartale wypracował stopę zwrotu sięgającą aż 37,4 proc. Pomógł m.in. powrót plotek na temat ogłoszenia daty premiery "Cyberpunka 2077" na czerwcowych targach E3. Drugie miejsce przypadło Dino Polska (+26,2 proc.), które w indeksie WIG20 obecne jest od połowy marca. Spółka zastąpiła tam swojego konkurenta: Eurocash, który w pierwszym kwartale także wypracował blisko 25-proc. stopę zwrotu. To jednak nie wystarczyło, by uratować miejsce wśród blue chipów i drugi kwartał spółka zaczyna w mWIG-u. Relegacja póki co nie grozi zaś KGHM-owi, który pięciu kwartałach bez fajerwerków, w 2019 rok wszedł wzrostem o 20,3 proc., dzięki czemu akcje kombinatu są znów warte ponad 100 zł za sztukę.
Prawdziwe przełamanie zaliczyli deweloperzy, których akcje - mimo boomu w branży - do tej pory rozczarowywały. Tę rozbieżność widać m.in. po dużych stopach dywidendy, jakie oferują przedstawiciele sektora. Pierwszy kwartał 2019 roku przyniósł jednak pewne ożywienie i WIG-Nieruchomości urósł w tym okresie o blisko 16 proc. W gronie dużych spółek z największymi stopami zwrotu znaleźli się zaś Atal, Dom Development, Echo, oraz prowadzący również działalność deweloperską Budimex. Branżowo mocniejsza od deweloperów okazała się tylko chemia, której indeks prowadzony przez Puławy (+47,9 proc.) oraz Azoty (+32,1 proc.) umocnił się aż o 23,7 proc.

Kilkaset procent i duże znaki zapytania
Najwyższą stopę zwrotu ze spółek wycenianych na ponad miliard wypracował jednak nie blue chip, a... podmiot z NewConnect. Aż o 372 proc. skoczyła w pierwszym kwartale wartość Gremi Media, warto jednak zauważyć, że odbywało się to przy bardzo niewielkich obrotach (wolumen często sięgał kilku sztuk dziennie). Później kurs zaczął zresztą spadać, a brak chętnych do kupowania po tak wysokiej cenie zaowocował przestojem w notowaniach. Z racji problemów z obrotami i brakiem fundamentalnych impulsów do rajdu spółce więc, mimo tak dużej stopy zwrotu, ciężko przyznać miano sukcesu. Rajd budzi bardziej podejrzenia niż zachwyt.
Na NewConnect były jednak podmioty, które urosły jeszcze mocniej. Ponad 450-proc. wzrosty zanotowały wyceniane na mniej niż 5 mln zł spółki Eastside Capital, Premium Fund i Perma-Fix. Dwie pierwsze to groszowce, groszowcem jest również ARTP Capital, który w pierwszym kwartale umocnił się o 483 proc. Z kolei akcje ELQ w styczniu rosły nawet aż o 2485 proc., później jednak zaliczyła gwałtowny spadek wartości i kwartał zakończyły "tylko" 746 proc. na plusie. To świetny przykład, że często po rajdzie w górę, szybko następuje mocna korekta. Akcje małych, niepłynnych spółek są bardzo podatne na takie rajdy i wówczas należy sobie zadać pytanie, czy w spółce rzeczywiście zmieniło się coś, co usprawiedliwia aż takie wzrosty, czy może rajd to zwykła spekulacja.
Skarb Państwa bez paliwa do wzrostów
Kwartał przyniósł też rozczarowania, choć było ich mniej niż pozytywów. W gronie spółek, których kapitalizacja przekracza 1 mld zł było tylko 11 podmiotów, które straciły ponad 5 proc. Aż 6 z nich to blue chipy, co po części stanowi odpowiedź na pytanie o słabość WIG20 względem np. sWIG-u. Co ciekawe wszystkie z nich kontrolowane są przez Skarb Państwa, a na liście można znaleźć także notowane w ramach mWIG-u Eneę i Bogdankę.
Łatwo zidentyfikować słabe branże. Pierwsze to spółki energetyczne, które przez zawirowania wokół cen Energii miały trudny kwartał. WIG-Energa stracił przez pierwsze trzy miesiące 2019 roku 3,1 proc., a cała "wielka" czwórka znalazła się pod kreską. Najwięcej, bo aż 11,6 proc., straciła wspominana Enea. Tauron zakończył kwartał 7,6 proc. na minusie, straty PGE i Energi były zaś mniejsze od 5 proc. Jeszcze słabiej poradził sobie także sektor paliwowy, WIG-Paliwa stracił bowiem aż 8,6 proc., co było najgorszym wynikiem pośród wszystkich indeksów branżowych. Zawiedli wszyscy trzej liderzy, straty Orlenu i PGNiG przekroczyły 9 proc., Lotos stracił zaś 5,8 proc.
Straty poniosły także dwie spółki węglowe: Bogdanka (-7,3 proc.) oraz JSW (-9,3 proc.). Do udanych kwartału nie zaliczą również akcjonariusze powiązanego z branżą Famuru (-13,7 proc.). Zdecydowanie najgorzej z grona spółek wycenianych na ponad 1 mld zł poradził sobie Pfleideler, meblowa grupa straciła bowiem aż 24,8 proc. Swoje zrobiły m.in. obawy inwestorów o wyższe ceny prądu oraz spowolnienie w niemieckiej gospodarce. Nie pomógł także komunikat o zwiększeniu zobowiązania wobec niemieckiej skarbówki.
Zbyt biedni, by upaść
Wśród mniejszych spółek aż 10 w pierwszym kwartale 2019 roku straciło ponad połowę swojej wartości. Najgorzej poradziło sobie Erne Ventrues, które straciło 87,5 proc., w spółce trwa jednak gaszenie światła. I choć akcje nadal są notowane - wycena jednej to obecnie 5 groszy - to jednak spółka poinformowała, że uprawomocniło się postanowienie sądu o oddaleniu wniosku o ogłoszenie upadłości ze względu na to, że majątek Erne nie wystarcza lub wystarcza jedynie na zaspokojenie kosztów postępowania.
Nieco mniej, bo 79 proc., potaniały akcje FTI Profit. Spółka powróciła w lutym do notowań, po tym jak w grudniu 2018 roku zawieszono ją w związku z żądaniem zgłoszonym przez Komisję Nadzoru Finansowego. Chodziło o pompowanie kursu spółki, który w podejrzanych okolicznościach wzrósł na przełomie listopada i grudnia o 209 proc. Sprawa trafiła do prokuratury.
Adam Torchała
























































