"Kosmos" na spółce z NewConnect. 3625 proc. w miesiąc

Takiego otwarcia roku notowanej na polskim rynku NewConnect spółce ELQ mogą pozazdrościć najlepsze start-upy. Gwałtowny wzrost wartości budzi jednak sporo wątpliwości.

8 groszy - tyle pod koniec grudnia płacono za jedną akcję ELQ, spółki notowanej na rynku NewConnect. Następnie zaczął się jednak rajd, w efekcie którego ten sam papier dziś wart jest 2,9 zł. To wzrost aż o 3 625 proc. w niemal dokładnie miesiąc. Oznacza to, że osoby które nabyły papier przed świętami za 1000 zł, obecnie mają go wycenianego na rachunku na 36 250 zł. A przecież momentami i za akcje ELQ płacono nawet powyżej 4 zł (23 stycznia), co oznacza, że wówczas skala wzrostu była jeszcze większa. Te liczby mogą robić wrażenie, jest jednak szereg "ale...", których nie można pominąć analizując wzrosty i sytuację spółki ELQ.

Kliknij, by przejść do notowań
Kliknij, by przejść do notowań (Bankier.pl)

Cóż zmieniło się w spółce ELQ przez miesiąc, że jej wartość skokowo wzrosła? Problem polega na tym, że niewiele. Rajd rozpoczął się tuż przed świętami, maksimum zostało zaś wyznaczone 23 stycznia. W tym okresie w oficjalnym kanale spółki do komunikowania informacji cenotwórczych pojawił się tylko jeden raport i miał on charakter organizacyjny (harmonogram publikacji wyników), a nie cenotwórczy. By znaleźć wcześniejszy raport w tymże kanale trzeba cofnąć się aż do 13 grudnia, gdy ELQ informowało o rejestracji spółki zależnej. W teorii więc wartość spółki wzrosła o kilka tysięcy procent, bez żadnej informacji ze spółki.

Zarząd cieszy się, że inwestorzy dostrzegli spółkę

Wiadomo jednak, że rynek nie bazuje tylko na faktach, ale i na plotkach. 24 stycznia spółka poinformowała o zawarciu 8 istotnych umów, których łączna wartość znacząco przekracza 30% wartości kapitałów własnych spółki. Ciężko jednak uznać, że umowy te zmieniły spojrzenie na spółkę na tyle, by ich akcje wzrosły o kilka tysięcy procent, dodatkowo komunikat pojawił się już po fali wzrostów, a po jego publikacji notowania ELQ już nie szły w górę.

Zarząd spółki na sprawę patrzy nieco inaczej. - Oceniamy, że wzrost wartości akcji był podyktowany faktem, iż rynek zauważył znaczący rozwój spółki. Akcjonariusze śledzący raporty okresowe spółki mogą zaobserwować m.in. wzrost przychodów w stosunku r/r. wynikający z produkcji i sprzedaży stacji transformatorowych - czytamy w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji. - Ponadto spółka poszerzyła profil działalności o budowę farm słonecznych (farm PV) w systemie EPC. W ostatnim czasie informowaliśmy publicznie o powołaniu 4 spółek celowych, które mają posłużyć do zaprojektowania i wybudowania farm słonecznych o mocy około 170-200 MW. W ocenie Zarządu spółki jest to bardzo dynamicznie rozwijający się rynek, który może przynieść spółce spore przychody - dodaje Marcin Sołtysiak, były prezes spółki, obecnie doradzający zarządowi.

Kosmiczna wycena

Wciąż brak jednak twardych podstaw. Spółki celowe rzeczywiście powstały, jednak ewentualne z nich korzyści to dopiero melodia przyszłości. Tym bardziej, że na wykresie nie widać bezpośredniego powiązania wzrostów ELQ z raportami o powołaniu spółek. Z kolei wyniki spółki rzeczywiście ulegają poprawie, tutaj też jest jednak pewno "ale...". I tak przychody za pierwsze trzy kwartały 2018 roku wyniosły 6,17 mln zł, podczas gdy w porównywalnym okresie przed rokiem było to 2,83 mln zł. Spółka wciąż ma jednak problemy z rentownością i tak jak w trzech pierwszych kwartałach 2017 roku, tak i teraz jej strata netto sięga 0,93 mln zł.

Wyniki ELQ
Wyniki ELQ (Bankier.pl)

Ciężko więc uwierzyć, że to właśnie wyniki przełożyły się na wzrost wartości o kilka tysięcy procent. Szczególnie, ze po ostatnim rajdzie łączna wartość spółki sięga 290 mln zł. To przy tym poziomie przychodów i strat prawdziwy kosmos, nawet jeżeli zakładamy że obie wielkości w najbliższym czasie ulegną sporej poprawie. Skalę rozgrzania pokazuje także wskaźnik C/WK, wedle którego za każdą złotówkę wartości księgowej spółki inwestor musi obecnie zapłacić aż 130 zł. Średnia dla WIG-u to 1,01 zł, najdroższe pod tym względem spółki na głównym rynku mają C/WK na poziomie odpowiednio 22,87 (Ten Square Games), 20,34 (Żywiec), czy 19,52 (CD Projekt). 

Niewielka płynność, ogromne wolumeny i pytanie "co dalej?"

Warto dodać, że wzrostom na ELQ towarzyszyły podwyższone obroty. Te pojawiły się zresztą już przed rajdem, 20 grudnia, gdy właściciela zmieniło niemal 23 tysiące akcji spółki. To ogromna liczba, bowiem na pozostałych grudniowych sesjach przehandlowano ledwie 2,5 tysiąca akcji spółki, a we wcześniejszych piętnastu miesiącach łączny miesięczny wolumen ani razu nie przekroczył 10 tysięcy sztuk. Jeszcze mocniej papierami ELQ handlowano w styczniu, do tej pory łączny wolumen za styczeń 2019 roku wyniósł bowiem już aż przeszło 152 tysiące akcji. Najmocniej handlowano 23 stycznia (38,6 tysiąca akcji). Co ciekawe 24 stycznia wolumen spadł do 1172 sztuk, a na kolejnych sesjach nie przekroczył nawet tysiąca. Pojawiły się z kolei spadki. 25 stycznia był pierwszym dniem od 17 grudnia, który ELQ zamknęło pod kreską. W sumie akcje spółki od szczytu potaniały już o 31 proc.

Skoki obrotów na początku i końcu rajdu
Skoki obrotów na początku i końcu rajdu (Bankier.pl)

Nagłe wzrosty wolumenów i wartości spółek mogą sugerować, że ktoś z większym portfelem zainteresował się jej papierami. Pamiętajmy jednak, że ELQ to spółka mała i dodatkowo bardzo mało płynna, na której kilkuset procentowy rajd to mniej zadziwiające zjawisko niż na spółce dużej i płynnej (gdzie zaangażowany musi być dużo większy kapitał). Stopy zwrotu generowane podczas takich rajdów robią wrażenie, warto jednak pamiętać, że jeżeli rajd nie ma podstaw fundamentalnych, istnieje spore prawdopodobieństwo, że kurs spółki równie szybko spadnie. Szczególnie, gdy braknie płynności, która nagle pojawiła się i nagle znika. Inwestorzy powinni być zatem bardzo wyczuleni na takie przypadki, istnieje bowiem ryzyko, że kupią "na górce" i później będą mieli problem ze sprzedażą nabytych papierów.

Historyczne przykłady nagłych rajdów w górę niepopartych fundamentalnymi przesłankami opisywaliśmy m.in. w artykule "Raje dla spekulantów, czyli fortuny znikąd". Samo ELQ też ma za sobą już jeden bardzo gwałtowny rajd, po którym wartość spółki szybko spadała. Miało to miejsce na początku 2011 roku, tuż po debiucie. Wówczas jednak ELQ funkcjonowało pod inną nazwą. Na przestrzeni lat spółka znana obecnie jako ELQ notowana była na NewConnect pod nazwami IPO, Clean Technologies, czy MSI Medical. Obecnie głównym akcjonariuszem jest Veltoro sp. z o.o., które posiada 95 proc. akcji. Niski free float (w tym wypadku ledwie 5 proc.) to zresztą kolejny element, który przyczynia się do problemów z płynnością i większej podatności na silne wahania kursu.

Adam Torchała

Źródło:
Firmy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 8 wieciedobrzekto

Napiszcie ile można było stracić na Magnifico złodzieje z NC

! Odpowiedz
6 5 sublt2

Obroty powalają. :-)
Nie ma jak dobry news. Więcej straciłem pieniędzy czytając ten artykuł niż byłbym w stanie zarobić.

! Odpowiedz
14 5 tigerbonzo

Nie znam spółki i tematu, ale dorzucę swoje trzy grosze, taka Tesla mimo tego, że jest notowana na giełdzie od 2010 r. to zaliczyła chyba tylko ze 2-3 kwartały na plus w swojej historii, a nie przeszkadza to inwestorom bulić po 300 $ za jedną akcję, chociaż na każdą akcję przypada strata, więc te 2 zł za akcję za ELQ SA, to dla mnie jeszcze nie jest kosmos. Oczywiście należy zachować proporcje i zapewne wskaźniki Tesli są korzystniejsze, chociażby przywołany w tekście- C/WK, ale podejrzewam, że szału też nie ma, do tego mają zjaranego prezesa. Uczestnicy rynku nie zawsze zachowują się racjonalnie, ewentualnie to może być jakiś przekręt, który na rynku bez nadzoru jakoś nie szczególnie by mnie zaskoczył, a może ktoś po prostu nie ma co robić z hajsem :D

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 15 matpoz1

Ło baben porównujesz Teslę do jakiejś spółeczki z New connect.

! Odpowiedz
4 2 tigerbonzo odpowiada matpoz1

Ciężko to co nabazgrałem nazwać porównaniem (tym bardziej, że nie analizowałem wyników ani jednej ani drugiej spółki), jedynie odniosłem się do tekstu (całkiem spoko napisanego), a konkretniej do jednego z akapitów tekstu pt. kosmiczna wycena. Jeśli już pod jakimś względem porównałem te spółki, to pod względem strat, co jest faktem- Tesla od debiutu w 2010 r. kwartał po kwartale przynosi straty, ale dalej się nie zapędzałem i dodałem, że pod względem innych wskaźników to zapewne dwa inne światy, chociaż Tesli do ideału też sporo brakuje, a mimo wszystko ludzie w to inwestują rzeczywiście kosmiczne pieniądze, bo jednak 2 PLN to nie to samo co 300 USD za akcję, a ryzyko dostrzegam w obu przypadkach. Także luzik, wiem, że to spółki innego kalibru, ale straty i w tym i w tym przypadku oznaczają to samo- działalność nie jest rentowna i nie rozumiem dlaczego miałbym w tym miejscu mieć jakąś taryfę ulgową dla Tesli. Tylko dlatego, że jest tak samo przehajpowana jak sam pan Elon Musk?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 115 zzibi2








Dawno, dawno temu, w pewnej części świata „światły” mężczyzna obwieścił, że będzie kupował małpy płacąc po 10 dolarów za sztukę. Mieszkańcy widząc, że małp dookoła jest pod dostatkiem, wyruszyli do lasu, aby je łapać (chodziło tylko o zdrowe i żywe małpy). Mężczyzna kupił tysiąc małp po 10 dolarów, ale kiedy ich populacja zaczęła się zmniejszać, mieszkańcy zaprzestali starań. Mężczyzna zatem ogłosił, że zapłaci za małpę po 20 dolarów. To sprawiło, że wieśniacy wzmogli starania i udało się skupić następny tysiąc. Lecz ilość małp drastycznie się zmniejszyła i ludzie zaczęli wracać do swoich gospodarstw.
Wtedy stawka została podniesiona do 25 dolarów co zaowocowało kupnem następnego tysiąca. To spowodowało, że małp zrobiło się tak mało, że problemem było w ogóle zobaczyć jakąś małpę, a co dopiero ją złapać. Mężczyzna wtedy ogłosił, że kupi małpy po 50 dolarów za sztukę!!! Ponieważ jednak musiał udać się do sąsiedniego miasta w „ważnych interesach”, dlatego jego asystent pozostał na miejscu, aby prowadzić dalej skup w jego imieniu. Małp już jednak w otaczających lasach nie było.
Wykorzystując nieobecność szefa, asystent (oczywiście w wielkiej tajemnicy) zaproponował mieszkańcom: „…popatrzcie na te ogromne klatki pełne małp. Sprzedam je wam po 35 dolarów, a gdy mój szef wróci z miasta, odsprzedacie mu je po 50 dolarów…”.
Mieszkańcy zwęszyli „dobry interes” ( 15 dolarów od sztuki – bez wysiłku ) i wydobywszy wszystkie swoje oszczędności, większość się zapożyczyła, wykupili wszystkie małpy. Nigdy więcej nie zobaczyli, ani owego mężczyzny, ani jego asystenta. Pozostały im tylko małpy, których już nikt nie chciał kupić.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl