Indeks WIG przekroczył magiczne 100 tysięcy punktów i media zagraniczne o nas piszą. Tymczasem na polskim rynku finansowym nie widać gorączki zakupów. Profesor Krzysztof Jajuga tłumaczy, dlaczego Polacy wciąż trzymają oszczędności w bankach, a nie na giełdzie — i co stoi na przeszkodzie, by rynek kapitałowy w Polsce zaczął naprawdę działać.


Indeks WIG niedawno przekroczył psychologiczny poziom 100 tysięcy punktów – wydarzenie, które nie uszło uwadze nie tylko krajowych, lecz także zagranicznych mediów. W wielu krajach taki wynik wywołuje prawdziwą euforię wśród inwestorów detalicznych. W Polsce jednak zaskakująco niewielu indywidualnych inwestorów decyduje się na zakup akcji. Jak to możliwe, że przy tak dobrych wynikach rynku kapitałowego Polacy wolą trzymać pieniądze w bankach?
„Oczywiście ludzie się fascynują pewnymi liczbami, progami. Jest to taki fajny przekaz - więc musi znaleźć odzwierciedlenie w mediach, również światowych. Natomiast u nas, ja bym powiedział trochę przekornie, że polscy inwestorzy nie kupują – to może i dobrze, bo jeśliby kupowali, to może trzeba by już sprzedawać” – w ten sposób Krzysztof Jajuga z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu odpowiada na pytanie Andrzeja Steca, redaktora naczelnego Bankier.pl.
„Rynek kapitałowy nie odgrywa u nas roli tak istotnej, jak choćby w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, gdzie finansowanie gospodarki odbywa się przede wszystkim poprzez giełdę” – podkreśla ekspert. W Polsce dominuje system bankowy, a inwestycje giełdowe często odbywają się pośrednio – przez fundusze inwestycyjne.































































