Premier Francji ostrzega przed najwyższym stopniem zagrożenia terrorystycznego. Manuel Valls odniósł się w ten sposób do sytuacji w kraju po zlikwidowaniu kilkuosobowej grupy przygotowującej kolejny atak.


Manuel Valls podkreślił, że francuskie służby specjalne codziennie uniemożliwiają zamachy, które przygotowują terroryści. Według premiera, z Francji pochodzi niemal siedmiuset dżihadystów, którzy walczą u boku tak zwanego Państwa Islamskiego w Syrii i w Iraku.
Szef francuskiego rządu oświadczył, że trzeba się zdobyć na odwagę i powiedzieć Francuzom wprost: jesteśmy w stanie wojny, bo to - jego zdaniem - jest zagrożenie w skali ogólnoświatowej. Podkreślił, że my wszyscy w zachodnich demokracjach żyjemy w nim od 11 września 2001 roku - od zamachów w Nowym Jorku. Dodał, że potem była wojna w Afganistanie i w Iraku oraz - jak to ujął - błędy strategiczne Amerykanów. W konsekwencji doszło do konfrontacji szyitów i sunnitów i do rozszerzenia się nowego totalitaryzmu - dżihadu.
Premier zaznaczył, że Francja walczy z tym Afryce, ale też walczy z wrogiem wewnętrznym. Obecnie kontrwywiad kontroluje piętnaście tysięcy osób podejrzewanych o sympatię wobec dżihadu. Dochodzenie toczy się przeciwko tysiącu trzystu pięćdziesięciu osobom, które są osadzone w areszcie. Rząd zamierza w szybkim tempie wybudować nowe więzienia.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/em/dj































































