Czy premier zużyty w swoim kraju może stać się dynamicznym przewodniczącym Rady Europejskiej? Taki pytanie zadał francuski dziennik Le Monde w swoim komentarzu o wyborze Donalda Tuska.
Komentator dziennika Le Monde stara się wyciągnąć polityczne wnioski z informacji o językowych kompetencjach Donalda Tuska. On nie mówi po francusku, bardzo źle mówi po angielsku i doskonale po niemiecku - pisze autor artykułu. - To daje dość precyzyjną wiedzę o jego skłonnościach geopolitycznych: bliskość z Berlinem, znaczny realizm w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi i uprzejmy dystans wobec Francji.
W dalszym ciągu artykułu komentator Le Monde podkreśla, że Donald Tusk nigdy nie błyszczał bardzo wyrafinowaną wizją europejską, ale to właśnie pod jego rządami Warszawa nabrała wagi w Europie, jakiej nigdy dotąd nie miała.
Francuski dziennikarz pisze również o tym, jak wybór polskiego premiera odbije się na sytuacji politycznej w Polsce. Z braku wiarygodnej alternatywy w PO wyjazd Donalda Tuska do Brukseli może mieć dramatyczne konsekwencje dla jego obozu politycznego, który przygotowuje się do klęski wyborczej - przewiduje Le Monde.

Autor wybiega w swoim komentarzu nieco w przyszłość i wyobraża sobie bardzo chłodne spotkania między Jarosławem Kaczyńskim, jeśli po wyborach zostanie on premierem, a Donaldem Tuskiem jako przewodniczącym Rady Europejskiej.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Tomasz Siemieński, Francja/ab





























































