REKLAMA

"Foreigh Affairs" o wyzwaniach i zagrożeniach stojących przed Chinami

2015-05-11 06:00
publikacja
2015-05-11 06:00
fot. cherezoff / YAY Foto

Mimo ogromnych sukcesów ekonomicznych, dzięki którym wyrastają na supermocarstwo, Chiny stoją wobec wyzwań i problemów przekraczających zdolności adaptacyjne ich autorytarnego system władzy - to diagnoza ekspertów publikujących w najnowszym numerze "Foreign Affairs".

Wyzwania stoją przed chińską gospodarką
Wyzwania stoją przed chińską gospodarką (fot. cherezoff / YAY Foto)

Problemy te, ich zdaniem, hamują rozwój kraju, uniemożliwiają wykorzystanie jego potencjału, i mogą doprowadzić do poważniejszego kryzysu. Rządząca partia komunistyczna i jej przywódca Xi Jinping nie są jednak skłonni do gruntownych reform, gdyż zagroziłoby to ich monopolowi władzy.

Główne zagrożenia dla Chin to rosnące nierówności dochodów i wynikające z nich protesty społeczne, korupcja, nierównowaga wzrostu gospodarczego (rozwój miast i przemysłu przy stagnacji rolnictwa), starzenie się społeczeństwa i napięcia etniczne.

Piszący w Foreign Affairs profesor ekonomii z Uniwersytetu Yale, Zhiwu Chen, zwraca uwagę na rosnące zadłużenie Chin, powiększające się głównie wskutek nagromadzenia długów przez lokalne rządy w prowincjach. Pożyczały one pieniądze pod zastaw nieruchomości, których wartość przez długi czas rosła, ale od początku 2015 r. spadła o 30 procent. Utrudnia to zaciąganie nowych pożyczek i spłatę poprzednich, tym bardziej, że tempo wzrostu chińskiej gospodarki poważnie się zmniejszyło.

Autor przypomina, że kwitnący rynek nieruchomości był w ostatniej dekadzie jednym z głównych motorów gospodarki, gdyż rosnące ceny gruntów będących w posiadaniu rządów lokalnych umożliwiały im zaciąganie kredytów. Jeśli boom na tym rynku okaże się bańką mydlaną, niespłacalne długi będą narastać.

To nie początek końca

Inny ekspert, Hu Angang, z Uniwersytetu Tsinghua, daje raczej optymistyczną ocenę sytuacji gospodarczej Chin, polemizując z ekonomistami zachodnimi, jak noblista Paul Krugman, którzy ostrzegają, że krajowi grozi poważny kryzys. Jego zdaniem, spowolnienie tempa wzrostu PKB do 7,4 proc. w ub. roku nie jest początkiem końca chińskiego stulecia, tylko końcem (jego) początku.

I on jednak zauważa, że Chiny powinny zmniejszyć zależność gospodarki od eksportu i zwiększyć popyt w kraju. Aby to osiągnąć jak pisze - Pekin będzie musiał otworzyć granice przez obniżenie taryf celnych, i utworzenie większej liczby stref wolnego handlu, a także przyciągnąć więcej inwestycji zagranicznych. To ostatnie - podkreśla - wymaga wszakże przeprowadzenia podstawowych reform, jak rozluźnienie restrykcji na przepływ kapitałów przez granice kraju.

Obraz wszechobecnej korupcji w Chinach opisuje ekonomista ukrywający się pod pseudonimem James Leung. Jej przyczyną jest zakorzeniona w chińskiej kulturze tradycja polegania w biznesie na guanxi, nieformalnej sieci znajomości, w połączeniu z rządami jednej partii i jej kontroli nad gospodarką. Utrzymuje się ona, mimo iż nominalnie sektor prywatny wytwarza około 2/3 PKB i zatrudnia ponad 70 procent siły roboczej.

W efekcie, łapówki decydują z reguły o kontraktach rządowych, licencjach w takich sektorach jak telekomunikacja, finanse i farmaceutyka. Za łapówki kupuje się pobłażliwość policji, oraz awanse służbowe, w tym nawet w wojsku. Korupcja odstraszyła od inwestowania w Chinach wiele firm zagranicznych, zwłaszcza z USA, gdzie obowiązują surowe prawa antykorupcyjne. Xi Jinping wydał wojnę tej pladze, ale antykorupcyjna kampania napotyka opór kadr partyjnych, które czują się zagrożone - o jej złagodzenie apelowali nawet poprzednicy Xi: Jiang Zemin i Hu Dżintao - i mogą skłonić prezydenta do jej odwołania.

Innym czynnikiem potencjalnych wstrząsów w Chinach jest dyskryminacja mniejszości etnicznych, głównie Tybetańczyków i Ujgurów. Jej podłożem - jak pisze profesor Grey Tuttle z Uniwersytetu Columbia - jest nie tylko determinacja Pekinu, by utrzymać spójność państwa, lecz także głęboko zakorzenione etniczne przesądy i rasizm współczesnego chińskiego społeczeństwa.

Socjalizm rynkowy - pozory ciągłości z maoizmem

Rządząca w Chinach partia komunistyczna określa panujący dziś system społeczno-ekonomiczny mianem socjalizmu rynkowego, co stwarza pozory ciągłości z maoizmem. Marksizm-leninizm stał się fasadą, którą Pekin stara się zastąpić konfucjanizmem, gdyż kładzie on nacisk na społeczną harmonię osiąganą dzięki podporządkowaniu się władzy i poszanowaniu hierarchii.

Konfucjanizm jednak - jak zauważa inny publicysta Foreign Affairs, Perry Link z Uniwersytetu Kalifornijskiego - podkreśla wagę moralności, na której powinien opierać się porządek społeczny. Tymczasem rosnące nierówności urągają jej, ponieważ politycznie ustosunkowane elity doszły do swego bogactwa przez przekupstwo, represje i znajomości, zamiast dzięki ciężkiej pracy i przedsiębiorczości. Stąd nasilające się strajki, demonstracje i blokady ulic.

Odpowiedzią władz na ten ferment jest propaganda wielkomocarstwowej dumy i wrogości wobec Zachodu. Przez ostatnie trzy dekady reżim przeprowadzał reformy przekształcające gospodarkę w quasi-kapitalistyczną, co pomnożyło zamożność społeczeństwa. Rząd konsekwentnie tłumi jednak w zarodku wszelkie próby osłabienia władzy monopartii.

Dlatego też pisze autor o pseudonimie Youwei, przedstawiony jako naukowiec z Chin - Pekin pod rządami Xi wyhamowuje dalsze reformy, które mogłyby dać impuls do przyspieszenia wzrostu, jak zniesienie monopolu państwa w najważniejszych sektorach gospodarki, prywatyzacja ziemi uprawnej, czy ustanowienie niezawisłego sądownictwa.

Youwei rozważa scenariusze możliwego rozwoju Chin, ale za najbardziej prawdopodobne uważa kontynuację status quo przez rząd, czyli obecnego modelu socjalizmu z chińskimi cechami.

Zaznacza jednak, że reżimowi, którego legitymacja opiera się na sukcesach ekonomicznych, nie uda się prawdopodobnie ich kontynuować zważywszy na mieszkaniową bańkę mydlaną, finansową niestabilność, słaby popyt wewnętrzny i rosnące nierówności dochodów. Stąd możliwość kolejnego scenariusza, który nazywa demokratyzacją przez kryzys, czego rezultat - jak przyznaje - nie byłby ładny, gdyż konflikty by się nasiliły i bomby zegarowe podłożone przez obecny reżim w końcu by eksplodowały.

W efekcie mogłaby się z tego wyłonić jakaś forma autorytaryzmu zastępująca chaos - konkluduje. Demokratyzację kontrolowaną, bo inspirowaną z góry, praktycznie wyklucza.

Tomasz Zalewski (PAP)

tzal/ kot/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz Konto w aplikacji mobilnej GOmobile.

Otwórz Konto w aplikacji mobilnej GOmobile.

Advertisement

Komentarze (24)

dodaj komentarz
~th
ne ma problema chincyjk bo potem pojdzie bna plezydenta do china i im rozwiaze plobema bedzie nawyt lefelendum!!!!!!!!!!!
~harry
W gospodarce kapitalistycznej wszyscy korzystają z osiągnięć psychologii, by polepszyć swoją sprzedaż. Niestety - rządzący również to robią. Wmawiają nam, że konieczne jest płacenie podatków w takich kwotach jak obecnie, by utrzymać kraj. PIT, CIT, VAT, akcyza i do tego może jakieś cło. Do tego abonament, za cenę W gospodarce kapitalistycznej wszyscy korzystają z osiągnięć psychologii, by polepszyć swoją sprzedaż. Niestety - rządzący również to robią. Wmawiają nam, że konieczne jest płacenie podatków w takich kwotach jak obecnie, by utrzymać kraj. PIT, CIT, VAT, akcyza i do tego może jakieś cło. Do tego abonament, za cenę którego możemy obejrzeć zmieloną papkę, która powinna kształtować światopogląd ludziom, którzy nie mają własnego zdania. Usłyszymy w TV, że inflacja to dobre zjawisko, że mamy bać się deflacji. Tylko czemu? Bo będziemy mogli kupić więcej za tą samą kwotę pieniędzy? Inflacja to nic innego jak ukryty podatek. Dla zainteresowanych polecam http://independenttrader.pl/246,jak_po_cichu_okradac_nas_z_oszczednosci_.html
~Respondent
Mógłbyś wskazać choć jedną obecnie kapitalistyczną gospodarkę wolną od sterowania i nacisków przez banksterów?
Obecnie tylko dezinformacja gospodarcza utrzymuje światowe rynki finansowe przed załamaniem.
~plutarch odpowiada ~Respondent
mógłbym powiedzieć, gdzie pierwszy raz przyczytałeś magiczne słowo "banksterzy"?
~plutarch odpowiada ~plutarch
mógłbyś?
~Respondent odpowiada ~plutarch
Żelazna zasada: Nigdy nie spieram się z głupimi ludźmi, będą przeciągać cię w dół do ich poziomu, aby następnie swą głupotą cię pokonać.
~abc
Mapa UE z Islandią, Białorusią i Ukrainą łącznie z Krymem.
Mapa Chin z Mongolia, Koreami i częścią Dalekiego Wschodu Rosji z Władywostokiem.
Mapa USA bez Alaski.

Czyżby mapa z nowym podziałem świata?
~Czlowiekcity
Bull Shit na maksa
Chiny sa calkowicie zalezne od popytu na produkcje z Zachodu
Nie mają technologii ale potrafią ja doskonale imitować - stad akwizycja z Europie czy USA oparta o podupadajace przedsiebiorstwa.... Zachod cieszy sie ze firmy nie zostana zamkniete bo wpadna na chłonny rynek Chin a Chinczycy ciesza sie z technologii
Bull Shit na maksa
Chiny sa calkowicie zalezne od popytu na produkcje z Zachodu
Nie mają technologii ale potrafią ja doskonale imitować - stad akwizycja z Europie czy USA oparta o podupadajace przedsiebiorstwa.... Zachod cieszy sie ze firmy nie zostana zamkniete bo wpadna na chłonny rynek Chin a Chinczycy ciesza sie z technologii :D
Ale sa i dzialania ostrozne typu GM i Saab :D

Problem Chin to ogromne zadłuzenie.... kolosalne.... i jego dynamika wzrostu.... poza tym banka w nieruchomosciach i na Gieldzie musi pęknąć.... - odwueczne prowo cyli ekonomicznych

Oni naprawde dopiero sie uczą

Ale najgorsze są ich rezerwy banku centralnego... 95 % pusty papier w dewizach...

I tak i tak oddadza Ameryce caly sektor bankowy.... zadluza sie po uszy a system sie nie wyplaci ... nie ma ch...ja we wsi :)
~Respondent
„Chiny są całkowicie zależne od popytu na produkcje z Zachodu” Obudź się człowieku i przestań bredzić. Jeszcze może dodasz że Chiny mają obowiązek odbierania ten hajc z makulatury stworzony? Nie mają technologi. Hahaha tak w Baltimore, Ferguson i pozostałych mają technologie jak robić rozpierduchy. Chłopie ty „Chiny są całkowicie zależne od popytu na produkcje z Zachodu” Obudź się człowieku i przestań bredzić. Jeszcze może dodasz że Chiny mają obowiązek odbierania ten hajc z makulatury stworzony? Nie mają technologi. Hahaha tak w Baltimore, Ferguson i pozostałych mają technologie jak robić rozpierduchy. Chłopie ty jesteś chodząca nostalgia.
~Respondent
Najbardziej zadłużone to jest Japonia z naczelnym bananem "Barak Obama - Obierak Banana" Proszę obudź się, oczy ci odjęło?

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki