Na czerwcowym posiedzeniu Federalnego Komitatu Otwartego Rynku (FOMC) zaszła istotna zmiana – pojawiła się większość decydentów gotowa podnieść stopy „już” w roku 2023, czyli o rok wcześniej, niż sygnalizowano w marcu. Ta zmiana nastawienia wyraźnie wzmocniła dolara.


Choć czerwcowe posiedzenie FOMC nie przyniosło zmiany parametrów prowadzonej polityki monetarnej (praktycznie zerowe stopy procentowe i QE w wymiarze 120 mld USD/m-c), to jednak z wykresu kropkowego wynika, że większość decydentów byłaby gotowa podnieść przedział stopy funduszy federalnych w 2023 roku. Marcowe „fedokropki” sygnalizowały podwyżkę najwcześniej w roku 2024.
Co więcej, teraz większość członków FOMC opowiada się za dwoma (łącznie o 50 pb.) podwyżkami w horyzoncie kolejnych 36 miesięcy. Jest to sygnał, że prawdopodobnie jeszcze w tym roku Rezerwa Federalna rozpocznie ograniczenia programu skupu obligacji (QE), potocznie zwanym „drukowaniem pieniędzy”. A to by oznaczało, że amerykańskie QE zakończy się znacznie wcześniej niż europejskie, co w środę wieczorem bardzo wyraźnie umocniło dolara względem euro.
Kurs EUR/USD spadł z przeszło 1,21 przed komunikatem FOMC do 1,1981 w czwartek rano. W ślad za tym notowania dolara na polskim rynku walutowym poszły w górę z ok. 3,72 zł do 3,7787 zł do godziny 8:16. To najwyższe notowania amerykańskiej waluty od 7 maja. Przez ostatni tydzień kurs USD/PLN wzrósł już o ok. 10 groszy.
A ponieważ większość w polskiej Radzie Polityki Pieniężnej wciąż wyklucza jakiekolwiek podwyżki stop procentowych w najbliższym czasie, to złoty pozostaje słaby. W czwartek o 8:16 kurs euro wynosił 4,5289 zł i utrzymywał się blisko najwyższych poziomów od miesiąca.
Bez większych zmian, na poziomie 4,15 zł pozostawały notowania franka szwajcarskiego, który jeszcze dwa tygodnie temu kosztował ok. 4,05 zł. Funt brytyjski drożał o jeden grosz, osiągając cenę niemal 5,28 zł – czyli najwyższą wartość od połowy maja.
Krzysztof Kolany

































































