Podczas czwartkowej rozmowy z akredytowanymi w Ankarze ambasadorami państw Unii Europejskiej turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan zaznaczył, że pomimo niesprawiedliwości, jakich jego kraj doznaje ze strony UE, wstąpienie do Wspólnoty pozostaje priorytetem rządzonej przez niego Turcji.


"Turcja, dzięki swojej geografii i historii będącą częścią Europy, pozostaje zdeterminowana, by zostać członkiem Unii Europejskiej" - powiedział Erdogan, oskarżając przy tym UE o "liczne niesprawiedliwości", których ze strony Wspólnoty, jego zdaniem, doznaje Turcja.
Erdogan wskazał na konieczność pozbycia się przez UE "strategicznej ślepoty", która uniemożliwia pogłębienie relacji z Turcją.
"To, na co musimy zwrócić uwagę, to fakt, że UE stała się zakładnikiem kilku państw członkowskich" - powiedział, nie wymieniając konkretnych krajów. Dodał, że starają się one rozwiązać swoje problemy z Turcją, zasłaniając się Unią Europejską.
Na stosunki UE z Turcją rzutują nierozwiązane spory o dostęp do złóż surowców naturalnych we wschodniej części Morza Śródziemnego, rola Turcji w Syrii, kryzys migracyjny, konflikt z Grecją o Cypr i zastój w rozmowach akcesyjnych.

Komentując rolę swojego kraju w kryzysie migracyjnym, Erdogan zaznaczył, że "Europa, bez pomocy Turcji, borykałaby się dziś z o wiele trudniejszą sytuacją". "Oczekujemy sprawiedliwego podziału obowiązków i ciężaru tego kryzysu" - oznajmił.
W 2016 roku UE podpisała z Turcją porozumienie dotyczące zatrzymania napływu uchodźców i imigrantów do Wspólnoty w zamian za pomoc finansową przeznaczoną dla przebywających w Turcji Syryjczyków.
Erdogan oskarżył również UE o występowanie w roli "rzecznika cypryjskich Greków" i ignorowanie zamieszkujących ten kraj Turków. W 1974 roku Turcja, w obawie przed przyłączeniem wyspy do Grecji, rozpoczęła inwazję, która doprowadziła w 1983 roku do proklamowania niepodległości Tureckiej Republiki Północnego Cypru, uznawanej oficjalnie jedynie przez Turcję. (PAP)
jbw/ mal/



























































