Nie myśleli o emigracji, ale niespodziewana propozycja zawodowa zachęciła ich do przeprowadzki za granicę. Wiedzieli, że nie wyjeżdżają na zawsze, jednak prawie wszyscy utknęli na obczyźnie na dłużej, niż zakładali. Teraz opowiadają, co daje emigracja "na chwilę", nawet jeśli nie miało się jej w planach.
Według najnowszych danych GUS-u, za granicą mieszka już prawie 2,5 mln Polaków. Mowa o osobach, które wyjechały na co najmniej 3 miesiące, ale nadal są zameldowane na pobyt stały nad Wisłą. „W związku z tym, że nadal nie dokonały wymeldowania z pobytu stałego w Polsce, można przypuszczać, że wyjazd ten nie jest definitywny” – sugeruje Główny Urząd Statystyczny.
Wiele z tych osób, przypuszczalnie znaczna większość, wybrało emigrację ze względu na pracę; często sądząc, że nie ma innego wyboru. Obok jest jednak też grupa tych, którzy wcale nie musieli wyjeżdżać. Mimo to, skuszeni niespodziewaną propozycją, zostawili w Polsce ułożone życie, żeby przez kilka lat pomieszkać za granicą. Jedni dla ambitnych i dobrze opłacanych stanowisk, inni dla rodziny albo dla przygody.
Nieplanowany Katar
Wojciech Ignatiuk był cenionym trenerem przygotowania merytorycznego w zespole ekstraklasy Arki Gdynia, pracował z Reprezentacją Polski Kobiet w Piłce Nożnej, pisał doktorat. Razem z żoną kupili w Trójmieście mieszkanie, właśnie urodziło im się drugie dziecko, byli zadowoleni z tego, co mają i nie mieli żadnego powodu, żeby wyjeżdżać z kraju. O przeprowadzce do Kataru zdecydował przypadek. – Zimą 2013 roku, pracując nad artykułem naukowym, Wojtek konsultował się z Valterem Di Salvo, specjalistą w przeszłości pracującym miedzy innymi w Realu Madryt czy Manchesterze United. Wówczas okazało się, że Di Salvo jest w Doha, gdzie tworzy swój nowatorski projekt dla Katarskiej Federacji Piłki Nożnej. Po kilku miesiącach Wojtek otrzymał propozycję przyjazdu do Kataru i możliwość współpracy z nim – opowiada Patrycja Ignatiuk.
Również Katar stanął na życiowej drodze Agnieszki Loosen, która przed przeprowadzką w rejon Zatoki Perskiej mieszkała w Niemczech, w Düsseldorfie. Jej przenosiny nie dość, że nie były planowane, to jeszcze w zasadzie niezapowiedziane, i wiązały się z propozycją zawodową męża – został tam wysłany przez firmę, dla której pracował. – O tym, że wyjeżdżamy na Bliski Wschód, dowiedziałam się pod koniec września 2007 roku. Do Kataru dotarłam w niecałe dwa tygodnie później – mówi Agnieszka.

Bez wcześniejszych planów do Kataru dotarli też Aneta i Andrzej Borysławscy. – Znalazłam się tu jako żona mojego męża, który dostał propozycję bardzo ciekawej pracy w Doha – opowiadała na łamach Bankier.pl Aneta. – To nie była jego pierwsza praca za granicą, już wcześniej pracował w regionie GCC [Gulf Cooperation Council, Rada Krajów Zatoki Perskiej – red.]. Oferta pracy była bardzo dobra, dlatego po przemyśleniu wszystkich za i przeciw stwierdziliśmy, że na pewien czas zostawiamy nasze życie w Polsce i przyjeżdżamy tutaj.
Pytani, czy mieli poczucie, że mogą stracić zbudowaną w Polsce stabilizację, mówią dość zgodnie: – W zasadzie nigdy nie było mowy o ryzyku. Mój mąż został wysłany do Kataru ze swojej firmy. Ponieważ był w niej stosunkowo nowy, spodobało mu się to nowe wyzwanie – mówi Agnieszka Loosen. – Przeczytałam wszystkie dostępne książki o kulturze arabskiej i krajach Zatoki Perskiej, choć niewiele było publikacji na temat samego Kataru. Właściwie wszystko, co wyszukałam, opisywało spektakularny rozwój kraju na przestrzeni ostatnich lat, do tego wieczne słońce, plaża i możliwość nowego doświadczenia. To sprawiało, że nie widziałam żadnych "przeciw" – wspomina Patrycja Ignatiuk.
Po doświadczenia i pokorę
Dlaczego ludzie rzucają dobre, ustabilizowane życie w swoim kraju i piszą się na nieznane? Jedne z głównych powodów pchających Polaków za granicę to wizja lepszych pieniędzy i zawodowych możliwości. W wynikach tegorocznego badania opinii na temat emigracji prowadzonego na łamach Bankier.pl, wśród powodów wyjazdów wykwalifikowanych pracowników z Polski dominowała chęć podniesienia jakości życia, ale popularną deklaracją była również nadzieja na pracę z najlepszymi. – Mimo że Katar jest małym krajem, w ostatnich latach kładzie bardzo duży nacisk na rozwój kultury fizycznej. To tu zapraszane są wybitne osoby ze świata sportu. Co daje kontakty, które są nieocenione, podobnie jak wymiana doświadczeń oraz możliwość współpracy z wybitnymi sportowcami – tłumaczy swoją decyzję o wyjeździe Wojtek Ignatiuk.
Zawodowym aspiracjom towarzyszą jednak także inne powody. – Dołączyłam do męża ze względów rodzinnych - nie chciałam, żeby córka widziała tatę podczas krótkich urlopów raz na trzy miesiące – wyjaśnia Agnieszka Loosen, a takich jak ona - towarzyszów osób wyjeżdżających na zawodowe kontrakty - nad Zatoką Perską jest wielu. Tamtejsze zarobki pozwalają na to, żeby jeden ze współmałżonków mógł skupić się w tym czasie na wychowywaniu dziecka albo realizowaniu własnych pasji.
Rzeczywistość, jak dobrze by się do niej nie przygotować, na miejscu zawsze zaskoczy. – Na ulicy prawie nie ma ludzi, nie zobaczysz kobiet z wózkami na spacerze, dzieci z plecakami idących do szkoły, zwykłych wagarowiczów szlajających się po mieście – pisze o pierwszych zdziwieniach Patrycja na blogu pisanym z Doha. – Brak tu zabytków, a tym samym autentyczności, kultury w namacalnym doznaniu. – Filmy, bajki czy czasopisma, wszystko to przechodzi przez cenzurę. Ale zdziwienie mogą wywoływać także zupełnie prozaiczne kwestie. – Największym trudem do pokonania jest wysoka temperatura, która w miesiącach letnich jest ciężka do wytrzymania. Temperatury, które potrafią sięgnąć 50 st. C, zmuszają do ciągłego przebywania w klimatyzowanym pomieszczeniu – opowiadała, jeszcze mieszkając w Doha, Agnieszka Loosen. Problemem mogą okazać się także różnice w narodowej mentalności i kulturze: – Na początku było trudno, ponieważ Katarczycy są dosyć hermetycznym społeczeństwem i niekoniecznie są chętni do bliższego zaprzyjaźniania się z obcokrajowcami. Miałam wrażenie, że jestem w ogóle niezauważana i że jedyne osoby, z którymi mogę rozmawiać w biurze, to są koledzy. Z racji nieznajomości lokalnej kultury popełniłam też kilka błędów – wspominała na łamach Bankier.pl Aneta Stefanowicz-Borysławska.
Mimo nieuniknionych rozczarowań, wszyscy starają się wyciągnąć jak najwięcej korzyści z tego nieplanowanego pobytu za granicą. – Dla dzieci to przede wszystkim naturalna nauka języka angielskiego i możliwość wychowywania się w olbrzymiej mieszance kulturowej, która z pewnością wzbogaca ich osobowość – przekonuje Patrycja Ignatiuk. – Dla mnie z kolei Katar okazał się niezwykłą przygodą i nadal fascynuje mnie odkrywanie jego niuansów. Możliwość uczestniczenia w katarskim weselu panny młodej, znajomi z rożnych części świata, nauka nowej kuchni i sprawdzenie się jako matka bez pomocy w innym kraju to doświadczenia, które bardzo doceniam – dodaje. – Pobyt w Katarze to, poza olbrzymimi możliwościami rozwoju, szansa na obserwację różnego podejścia do treningów, życia czy sposobów rozwiązywania problemów – uzupełnia Wojtek. – Emigracja, planowana lub nie, uczy szacunku do innych ludzi i ich wartości, do ich kultury, religii, języka, obyczajów – podsumowuje kilka lat za granicą Agnieszka Loosen. – Niespodziewana przeprowadzka do Kataru dała mi na przykład motywację do nauki angielskiego (na arabski nie miałam już tak dużo czasu) – dodaje. – Dla nas życie i praca w Katarze to wyjątkowo ciekawe doświadczenie, przede wszystkim pod względem nauki wielokulturowości i zdecydowanie polecałabym taką przygodę każdemu, kto jest otwarty na współpracę w wybitnie międzynarodowym środowisku – mówiła z kolei w imieniu swoim i męża Aneta Stefanowicz-Borysławska.
Miało być na chwilę
Wojtek Ignatiuk wspomina, że początkowy plan zakładał jedynie dwanaście miesięcy w Doha. – Uznaliśmy, że to idealny czas na zdobycie doświadczenia dla mnie i przygodę dla nas jako rodziny. Wszyscy moi pracodawcy dawali mi zapewnienie, że będę mógł wrócić na swoje stanowiska, a to nie było bez znaczenia dla podjęcia naszej decyzji. Dzisiaj Patrycja i Wojtek rozpoczynają czwarty rok w Katarze.
Podobnie potoczyły się losy dwóch pozostałych rodzin. – Na początku sądziliśmy, że wyjeżdżamy tylko na trzy miesiące, później, że na sześć. Od początku wiedzieliśmy, że w Katarze nie zostaniemy zbyt długo, ale nie sądziliśmy, że zostaniemy tam prawie pięć lat! – opowiada Agnieszka Loosen.
Agnieszka i Andrzej nie mieli sztywnych założeń co do czasu, który spędzą nad Zatoką Perską. Dziś są tam już trzeci rok i choć nie mają w planach pozostania na zawsze, na razie nie szykują się do powrotu nad Wisłę.
Chociaż wielu tymczasowych emigrantów chwali walory takich wyjazdów na chwilę, to otwarcie też mówią, że emigracja, do której człowiek się nie przygotuje, nie sprawdzi się u każdego. – Domyślam się, że w naszym przypadku decyzja była łatwiejsza ze względu na to, że dzieci były małe, więc do szczęścia potrzebowały tylko rodziców. Natomiast w przypadku, kiedy dzieci są starsze i mają już grono swoich przyjaciół i sympatii, emigracja jest już zdecydowanie trudniejsza – twierdzi Wojtek Ignatiuk.
– Taka emigracja może nie być dobra dla ludzi zamkniętych na nowości i dla tych, którzy spodziewają się po wyjeździe zbyt wiele. Przebywanie w nowym miejscu niewątpliwie poszerza horyzonty, ale też uczy pokory (…) Taka emigracja nie jest łatwa, ale na pewno jest budująca, ciekawa i można z niej wiele wynieść, pod warunkiem, że włoży się w to trochę wysiłku i chęci – twierdzi Agnieszka Loosen.
*****
21 września, w 6 lat od startu projektu "Tam mieszkam" na łamach Bankier.pl, do księgarń trafia książka pod tym samym tytułem.
To 15 niepublikowanych dotąd rozmów z Polakami mieszkającymi za granicą - w Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Katarze, Niemczech, Kolumbii, Grecji, Wietnamie, na Wyspach Owczych, w RPA, Chorwacji, Hongkongu, Holandii, Indonezji i Wielkiej Brytanii.
To kilkanaście różnych gospodarek, społeczeństw, rynków pracy, o wiele więcej stereotypów, obyczajów, porad, ostrzeżeń, blasków i cieni życia w innych krajach.
Wśród rozmówców, m.in. Alina Dragan, Dagmara Domińczyk, Janusz Leon Wiśniewski.
Więcej informacji na stronie Wydawnictwa Marginesy













!["Bardzo ciężka praca, ale i bardzo dobre życie". Bankowiec z Polski o realiach Nowego Jorku [Tam mieszkam]](https://galeria.bankier.pl/p/1/f/4fd22ab3ebbae7-480-288-0-0-1488-893.jpg)

















































