REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Elektryki się palą i mają za mały zasięg? Ekspert: Trzeba przełamać stereotypy, które blokują rozwój elektromobilności

2024-06-06 06:14
publikacja
2024-06-06 06:14
Dodaj Bankier.pl w Google

Mam nadzieję, że dopłaty do aut elektrycznych uwzględnione w rewizji Krajowego Planu Odbudowy wpłyną na popularyzację elektromobilności, a w konsekwencji na odmłodzenie i poprawę jakości polskiej floty - powiedział PAP ekspert Deloitte Bartek Swatko.

Elektryki się palą i mają za mały zasięg? Ekspert: Trzeba przełamać stereotypy, które blokują rozwój elektromobilności
Elektryki się palą i mają za mały zasięg? Ekspert: Trzeba przełamać stereotypy, które blokują rozwój elektromobilności
fot. Shutterstock.com /

Ekspert Deloitte nie ma złudzeń: 370 mln euro (ok. 1,6 mld zł) zapisane w KPO na dopłaty to nie jest budżet, który sprawi, że Polacy masowo zaczną kupować elektryczne auta. Ale - jak zaznaczył - ma nadzieję, że dzięki temu programowi uda się przełamać stereotypy, które blokują rozwój elektromobilności. "Np. takie, że elektryczne samochody są tylko dla bogatych, że się palą, że mają niewystarczający zasięg" - powiedział.

Jak mówił Bartek Swatko, celem programu wsparcia i rozwoju zielonej mobilności jest nie tylko zwiększenie liczby e-samochodów, ale przede wszystkim poprawa jakości powierza, rozwój zeroemisyjnego transportu publicznego czy budowa infrastruktury do ładowania zeroemisyjnych pojazdów.

W jego opinii proces przechodzenia Polaków na auta zeroemisyjne będzie trwał dłużej niż np. w zamożnych krajach zachodnich, takich jak Niemcy, gdzie tylko w I kwartale tego roku zarejestrowano 81 tys. e-aut; we Francji było ich w tym czasie 79 tys. 823, Belgii (31 tys. 91), a w Holandii 30 tys. 55. W sumie - jak przypomniał - w UE jeździ już ponad 3 miliony samochodów elektrycznych, a w Polsce ok. 65 tys.

Główną przyczyną wolniejszego procesu elektromobilności w naszym kraju jego zdaniem jest nie tylko słabo rozwinięta infrastruktura punktów ładowania czy myślowe stereotypy, ale przede wszystkim wiek polskich samochodów, a co za tym idzie - ich ceny. Ekspert Deloitte powiedział, że średni wiek polskiego auta to około 13 lat.

Wakacje na giełdzie

"Nawet jeśli dopłata, tak jak zapisano w KPO, wyniesienie 30 tys. zł, dla statystycznego Kowalskiego będzie to zbyt mała zachęta, by kupić auto za ponad 100 tys. zł" - wskazał. Zwrócił jednocześnie uwagę, że w kategorii średniego wieku pojazdu Polska wyprzedza takie kraje jak Grecja, Litwa czy Rumunia. Zauważył, że np. w Niemczech czy Norwegii, gdzie liczba 4-5 letnich aut jest znacznie większa, wymiana auta z napędem spalinowym na elektryka z dopłatą jest niskokosztowa.

Ekspert ma jednak nadzieję, że pozytywnie na odmłodzenie i poprawę jakości polskiej floty wpłyną dopłaty do elektryków używanych. "Myślę, że miarą sukcesu programu nie powinno być to, ile nowych bezemisyjnych aut pojaw się na naszych drogach, ale to, na ile ograniczymy najstarsze pojazdy z największym poziomem emisji" - powiedział.

Bartek Swatko nie zgodził się z tezą, że wsparcie do "używek" sprawi, że Polska stanie się "szrotem" elektrycznego złomu z UE. Podkreślił, że zapis w KPO zakłada, że e-auta używane (z dopłatą) nie mogą mieć więcej niż cztery lata, co oznacza, że ich stan techniczny będzie znacznie lepszy, niż obecnie kupowanych kilkunastoletnich spalinowych.

"Poza tym efektywność mocy wygenerowanej z silnika i oddanej na koła w elektrykach jest znacznie większa, niż w autach z napędem tradycyjnym" - przyznał. Dodał, że "elektryk jest dużo sprawniejszy, inny jest jego poziom złożoności i konstrukcji". Zauważył również, że dzięki rozwiązaniom konstrukcyjnym łatwo będzie nie dopuścić do rejestracji pojazdów, które są w złym stanie technicznym, o czym np. świadczy stopień degradacji baterii. "To zabezpieczy nas przed napływem samochodów niesprawnych czy mocno wyeksploatowanych" - ocenił.

Swatko uważa, że choć dzisiaj nowe auta elektryczne są zwykle droższe niż odpowiedniki (tej samej marki i klasy) z napędem tradycyjnym, to wraz z rozwojem technologicznym i rosnącą konkurencją ich ceny będą spadać. Jako przykład podał Chiny, gdzie dostępnych jest ponad 300 modeli elektryków, trzy razy więcej niż w UE. Jak mówił, oferta z Chin może być o ok. 30 proc. tańsza niż europejska.

Ekspert zwrócił uwagę, że dotychczas poznaliśmy tylko zapowiedzi programu i nadal czekamy na szczegóły.

Pod koniec kwietnia Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie zmiany Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, przedłożoną przez Minister Funduszy i Polityki Regionalnej.

W ramach rewizji KPO utworzony zostanie nowy instrument finansowy dotyczący pomocy w nabyciu pojazdów zeroemisyjnych przez osoby fizyczne. Rozwiązanie pozwoli na popularyzację technologii i zwiększenie liczby pojazdów elektrycznych w Polsce. Inwestycja będzie dotyczyć dotacji na zakup, leasing lub wynajem długoterminowy pojazdów zeroemisyjnych (elektrycznych). W przypadku dotacji do zakupu używanego pojazdu, pomoc pokrywać będzie część ceny. Wsparcie wyniesie nie więcej niż 40 tys. zł dla osoby fizycznej. W przypadku leasingu czy wynajmu długoterminowego, wysokość wsparcia nie będzie mogła przekroczyć wielkości opłaty wstępnej.

Wsparcie będzie podwyższone o 10 proc., jeśli dana osoba złoży zaświadczenie o zezłomowaniu pojazdu spalinowego, który był w jej posiadaniu od co najmniej trzech lat. Aby umożliwić nabycie pojazdu przez osoby mniej zamożne, wsparcie będzie zwiększone o kolejne 10 proc., jeśli dochód danej osoby był niższy niż 135 tys. zł (za rok poprzedzający złożenie wniosku o dotację). W celu ograniczenia wsparcia najdroższych pojazdów elektrycznych, wprowadzony zostanie limit cenowy. W przypadku pojazdów nowych będzie to 225 tys. zł, a używanych – 150 tys. zł. Pojazd używany nie będzie mógł być starszy niż cztery lata.

Program dopłat do elektryków ma ruszyć jeszcze w tym roku. Bazowe dopłaty mają dotyczyć aut ze średniej półki i wyniosą około 30 tys. zł. (PAP)

Autorka: Ewa Wesołowska

ewes/ pad/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (29)

dodaj komentarz
henryk90
Redakcjo Bankiera, ten wasz ekspert Bartek Swatko powinien pisać te swoje wypociny na papierze toaletowym. gdyż tyle są warte!!!
borys-spod-budki___euro2024r
Jak osiągniecie taką gęstość upakowania energii że z 10 kg akumulatora uzyskacie zasięg 100 km czyli porównując do benzyny ok 10 l paliwa na 100 km....i czas ładowania ok 10 mim do pełnej pojemności przy trwałości akumulatora min 10 lat ...Przy rozsądnej cenie auta .To można się bawić w umasowienie tej technologii.....ale trzeba Jak osiągniecie taką gęstość upakowania energii że z 10 kg akumulatora uzyskacie zasięg 100 km czyli porównując do benzyny ok 10 l paliwa na 100 km....i czas ładowania ok 10 mim do pełnej pojemności przy trwałości akumulatora min 10 lat ...Przy rozsądnej cenie auta .To można się bawić w umasowienie tej technologii.....ale trzeba pamiętać że sieci energetyczne nie są do tego przystosowane a to kolejny koszt zielonej eurogłuPOty.....Czyli podsumowując te lewacie zielone mżonki są nieosiągalne
stain
"Standardem jest przyjęcie, że akumulator samochodu elektrycznego powinien wytrzymać od 900 do 1000 cykli ładowania przy utrzymaniu co najmniej 80% pojemności. To oznacza, że można oczekiwać, iż bateria samochodu elektrycznego będzie działać bez problemów przez 240 000 do 300 000 kilometrów". (za elektromobilni.pl).
stain
"Dokładna żywotność baterii elektrycznych jest jednak trudna do określenia – wiele pod tym względem zależy od sposobu oraz intensywności eksploatacji danego pojazdu, jak również od liczby cykli ładowania. Najczęściej jednak jest to okres 5–6 lat"
Gratuluję pomysłu zakupu 4 letniej używki
stain odpowiada stain
"Dla tańszych modeli samochodów elektrycznych, koszt nowej baterii zaczyna się już od około 40 tysięcy złotych, nie przekraczając przy tym 100 tysięcy złotych. Jednakże, dla samochodów klasy premium, cena ta może szybko wzrosnąć, osiągając poziom nawet do 150 tysięcy złotych"
stain odpowiada stain
Kupujcie, kupujcie.... Dopłata 40 tysięcy będzie dla Helmuta, który się chce pozbyć tego problemu
dididif
cóż, zielona sekta ev-angielistów szturmuje jak czerwonogwardziści na polach Ukrainy.
w przypadku zwycięstwa, efekt dla Polaków ten sam.
knl111
A niby dlaczego dopłaty do aut elektrycznych mają wpłynąć na popularyzację elektromobilności? Wpływ na to powinny mieć tylko i wyłącznie cechy użytkowe tych pojazdów, które spowodują wyraźną przewagę nad autami spalinowymi. Póki co zasięg, koszt ładowania, a przede wszystkim czas "tankowania" absolutnie mnie nie przekonują A niby dlaczego dopłaty do aut elektrycznych mają wpłynąć na popularyzację elektromobilności? Wpływ na to powinny mieć tylko i wyłącznie cechy użytkowe tych pojazdów, które spowodują wyraźną przewagę nad autami spalinowymi. Póki co zasięg, koszt ładowania, a przede wszystkim czas "tankowania" absolutnie mnie nie przekonują do tego wynalazku. Gdy te parametry zostaną istotnie poprawione (a niestety nie zostaną), to wówczas może będę rozważał zakup.
pagodzik
Wczoraj bylem na stacji benzynowej. Jak przyjechalem, na stanowisku obok "tankowala" Tesla.

Ja zatankowalem, sprawdzilem cisnienie w oponach, jeszcze chwile posiedzialem w aucie, bo czekalem az znajomy da znac, ze moge po niego jechac. I pojechalem. Tesla nadal "tankowala".
stain
Mam nadzieję, że ludzie są na tyle rozgarnięci, aby potrafić policzyć, ze te 40 tysi dopłaty które dostaną będą musieli za kilka lat przeznaczyć na wymianę bateryjek w tej używce.

Powiązane: Elektromobilność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki