Prawie trzyletnia obsuwa wynika m.in z braku integralności rejestrów państwowych. Ze stanowiska Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji wynika, że projekt należy odłożyć do czasu opracowania jednolitej polityki w zakresie uwierzytelniania obywateli w systemach teleinformatycznych administracji publicznej, na podstawie której będzie możliwe precyzyjne określenie niezbędnych funkcjonalności elektronicznego dowodu osobistego, w tym także rozstrzygnięcie celowości wprowadzania kolejnej metody uwierzytelniania – podpisu osobistego.
Ponadto musimy zaczekać na nowelizację ustawy o dowodach osobistych, która będzie uwzględniała wymagania wynikające z opracowanej polityki w zakresie uwierzytelniania, a także będzie zgodna ze znowelizowaną dyrektywą 1999/93/WE ws. wspólnotowych ram prawnych dla podpisów elektronicznych. W dyrektywie chodzi między innymi o zasady finansowania organu wydającego dowody osobiste, który ma być niezależny od źródeł zewnętrznych oraz o ujednolicenie sposobu certyfikowania podpisu osobistego.
Nowy dowód nie będzie uniwersalny
To nie koniec – nowy elektroniczny dowód osobisty nie będzie uniwersalną kartą dającą dostęp obywatelowi do wszystkich usług świadczonych przez instytucje publiczne, m.in. służby zdrowia. Zgodnie z rekomendacją Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego pojawi się w postaci dodatkowej karty wydawanej przez NFZ.
Co interesujące, 21 marca do dymisji podał się podsekretarz stanu Piotr Kołodziejczyk. Powodem decyzji była różnica w koncepcji związanej z projektem pl.ID. Wraz z podsekretarzem ze stanowiska zrezygnował dyrektor Centrum Projektów Informatycznych dr Zbigniew Olejniczak oraz jego zastępca, dr Mariusz Grajek. Czego dotyczyły różnice w koncepcji projektu Ministerstwo nie wyjaśniło.
Przeciwnicy boją się Orwella
Projekt nowego dowodu elektronicznego ma tyle samo przeciwników, co zwolenników. Ci pierwsi twierdzą, że dokładna ewidencja obywateli to pierwszy krok do stworzenia systemu autorytarnego, gdzie władza o obywatelu wie praktycznie wszystko i może kontrolować każdy aspekt jego życia. W końcu cały czas pojawiają się pomysły, aby w dowodzie zapisywano także kod genetyczny obywatela oraz wstawiono lokalizator GPS.
Z kolei zwolennicy powołują się na bezpieczeństwo, zmniejszenie zagrożenia terroryzmem i walkę z przestępczością. Największe różnice polegają na pojmowaniu zbiorowej ewidencji jako narzędzia, które ma służyć obywatelom, a nie władzy - granica jest bardzo cienka. Niemniej na razie nie zanosi się na to, by jej przekroczenie w ogóle było możliwe.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Rozlicz PIT 2011 z Bankier.pl
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Jak długo będę czekać na zwrot z podatku?
» Rozlicz PIT 2011 z Bankier.pl
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Jak długo będę czekać na zwrot z podatku?
Foto PAP
































































