Eksporterzy mają powody do zadowolenia
„Nominał opcji jest już śladowy. Większość została albo rozliczona dostawą waluty, albo zamknięta bez dostawy, albo zrolowana w ramach programów restrukturyzacji na dalsze terminy i rozłożona w czasie. Dodatkowo spadający coraz bardziej kurs walut (szczególnie kurs Dolara) prawie w całości pozwolił odrobić wszystkie poniesione straty.” – tłumaczy Jacek Maliszewski z Alpha Financial Services.
Każdy kij ma dwa końce
Tych samych jednak eksporterów zaczyna dotykać inny problem. „Spadający kurs walut zmniejsza ujemną wycenę transakcji zabezpieczających (a niekiedy nawet z ujemnej wyceny przechodzi w wycenę dodatnią), ale jednocześnie pogarsza rentowność nowo podpisywanych kontraktów handlowych.” – dodaje Maliszewski. Są bowiem eksporterzy, których straty na ujemnych różnicach kursowych już w tym momencie przewyższają te poniesione wcześniej na opcjach walutowych (wystawione faktury po kursach 4,60-4,90 dla eksporterów płacących w euro, oraz 3,60-3,90 dla eksporterów dolarowych i do tej pory nie sprzedana waluta z tych kontraktów). Pomimo jednak tego, że obecne straty eksporterów na różnicach kursowych są porównywalne (lub większe) z tymi poniesionymi na opcjach, nikt głośno o nich nie mówi. Widocznie temat opcji walutowych i strat na nich poniesionych był dużo bardziej medialny i szumny.
Rynek wstrzymał oddech
Obecnie kurs EURPLN zatrzymał się na linii półrocznego trójkąta. „Uczestnicy rynku wstrzymali więc oddech. Ewentualne przebicie w dół tej linii skutkowałoby gwałtowną ucieczką wszystkich, którzy mają stratne długie pozycje walutowe. Lawina zleceń stop-loss mogłaby sprowadzić kurs Eur/Pln nawet w okolice 4,07. Jeśli w tym czasie Eur/Usd dotrze do prognozowanego poziomu 1,44, to Usd/Pln spadnie do 2,85” – analizuje ekspert z AFS
Radosław Jaszczak


























































