REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Eksperci: przez Nord Stream Polska straci status kraju tranzytowego

2011-11-07 16:58
publikacja
2011-11-07 16:58
Dodaj Bankier.pl w Google

Uruchomienie gazociągu Nord Stream oznacza utratę przez Polskę statusu istotnego kraju tranzytowego rosyjskiego gazu - uważają eksperci, z którymi rozmawiała PAP. Są podzieleni w kwestii, czy połączenie zwiększy, czy zmniejszy bezpieczeństwo energetyczne Europy.

Gazociąg Północny, który łączy Rosję z Niemcami, zaczyna się od tłoczni Portowaja koło Wyborga, a kończy w okolicach Greifswaldu i przebiega przez wody terytorialne bądź wyłączne strefy ekonomiczne na Bałtyku Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec. Magistralę o długości 1224 km ma docelowo tworzyć dwie nitki o przepustowości po 27,5 mld metrów sześciennych surowca łącznie. Druga nitka ma zostać oddana do użytku pod koniec 2012 r.

Na początku września br., na uroczystości z okazji rozpoczęcia napełniania surowcem gazociągu, tłocznię Portowaja, wizytowali m.in. premier Rosji Władimir Putin i prezes Gazpromu Aleksiej Miller.

"Nord Stream ma szczególne znaczenie dla zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na gaz na rynku europejskim. ()Projekt rozwija się zgodnie z harmonogramem, a pierwsze komercyjne dostaw gazu przez pierwszą nitkę Nord Stream wkrótce dotrą do Unii Europejskiej. Ilość gazu dostarczanego w ramach projektu jest już całkowicie zakontraktowana przez duże międzynarodowe koncerny energetyczne. Uruchomienie Nord Stream, najdłuższej magistrali gazowej na całym świecie, jest kamieniem milowym w historii globalnej branży gazowniczej" - powiedział wtedy Miller.

Wakacje na giełdzie

We wtorek w Lubminie pierwszą nitkę przebiegającego pod Bałtykiem Gazociągu Północnego (Nord Stream), którym rosyjski gaz popłynie bezpośrednio do Niemiec, uroczyście uruchomią niemiecka kanclerz Angela Merkel i prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. W inauguracji gazociągu wezmą też udział: premierzy Francji Francois Fillon i Holandii Mark Rutte oraz komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger.

Były prezes PGNiG Andrzej Lipko uważa, że po uruchomieniu Nord Streamu Polska traci dla Rosji status istotnego kraju tranzytowego gazu. Oddania do użytku gazociągu nie nazwałby jednak klęską energetyczną krajów Europy Środkowo-Wschodniej. "Historia pokazuje, że dla Europy, ten gazociąg jest korzystny. Przez kilka zim na przestrzeni ostatnich lat pojawiały się zakłócenia w dostawach - jeśli nie było sporów z Białorusią, to były spory z Ukrainą. Mieliśmy też do czynienia nawet z przerwaniem dostaw. Dlatego Nord Stream to dla Europy układ bezpieczniejszy" - zaznaczył.

Jak wyjaśnił, jeśli w Europie będą rozbudowywane połączenia transgraniczne sieci gazociągów, tzw. interkonektory, to Polska będzie mogła także korzystać z gazu dostarczanego do Europy Gazociągiem Północnym. "Jeśli będą takie techniczne możliwości, to w sytuacjach awaryjnych na pewno nasze bezpieczeństwo będzie wyższe" - powiedział.

Jego zdaniem to rynek zadecyduje, czy zostanie zbudowana trzecia nitka Nord Stream. "Dla mnie jest to jednak wątpliwe. Rynek gazu skroplonego na świecie rozwija się bardzo szybko. Rosjanom jest więc coraz trudniej konkurować na rynku europejskim z gazem LNG. Dochodzi nawet do sytuacji, kiedy kraje, które mają łatwy dostęp i dużo sprowadzają LNG z Kataru czy innych krajów, wymuszają na Rosjanach obniżkę ceny. Czego my, jako Polska nie możemy zrobić, dopóki nie powstanie terminal LNG w Świnoujściu" - zaznaczył.

Zdaniem b. ministra gospodarki Piotra Woźniaka, Nord Stream ma z punktu widzenia interesów Gazpromu, pełnić zasadniczą funkcję. "Poza tym, że być może zwiększy dostawy gazu do Europy, ma podzielić rynki europejskie na możliwie najmniejsze obszary tak, by można było +grać+ dostawami gazu do tych poszczególnych obszarów. Ten plan jest przeciwstawny dążeniom KE i UE do budowy jednego rynku gazu i energii. A więc jest to integracja rynku gazu w wydaniu KE i atomizacja w wydaniu Gazpromu. Zupełnie przeciwstawne kierunki" - zaznaczył.

Jak dodał, za problemy w dostawach gazu do Europy w przeszłości odpowiadał Gazprom. "Skoro wstrzymywał dostawy surowca do Europy, co miało katastrofalne skutki dla kilku gospodarek, to dlaczego teraz miałby gwarantować ich bezpieczeństwo" - powiedział.

Jego zdaniem, budowa kolejnych nitek Gazociągu Północnego jest niemożliwa. "Dlatego, że w odpowiedzi na ten brak współdziałania państw będących pod wpływem ekspansji Gazpromu w Europie, powstał III pakiet energetyczny. Moim zdaniem, powtórka na tych samych zasadach, na których budowane były dwie nitki gazociągu, jest niemożliwa. Dlatego trzecia czy czwarta nitka po prostu nie powstaną" - powiedział.

Z prognoz Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) rola gazu w bilansach energetycznych krajów UE będzie rosła, m.in. w związku z celami dotyczącymi redukcji emisji CO2, a także odejściem niektórych krajów, jak Niemcy czy Włochy, od energii jądrowej. Dlatego Rosja, pokrywająca obecnie 25 proc. zapotrzebowania na gaz w UE, liczy na zwiększenie tego udziału.

W lipcu tego roku rosyjski premier Władimir Putin nie wykluczył wybudowania trzeciej nitki Nord Streamu, a pod koniec 2015 r. Gazprom chce uruchomić gazociąg południowy South Stream, stanowiący konkurencję wobec unijnego projektu Nabucco, który miałby omijać Rosję i dywersyfikować źródła dostaw gazu do UE.

Potrzebę dywersyfikacji źródeł i dróg przesyłowych surowca uwidoczniły krajom UE kryzysy gazowe między Gazpromem a Ukrainą. W 2009 r. spór o cenę surowca i spłatę długów Kijowa, doprowadził do wstrzymania przesyłu gazu rurociągiem, przechodzącym przez terytorium ukraińskie oraz przestojów w dostawach surowca do niektórych krajów UE.

Dla Gazpromu spory gazowe z Ukrainą były argumentem za budową Gazociągu Północnego, bo poddawały w wątpliwość wiarygodność krajów tranzytowych. Z kolei Rosji zarzucano, że wykorzystuje gaz do celów politycznych, a Nord Stream - umożliwiający przesył gazu bezpośrednio do Europy Zachodniej - jedynie zwiększy możliwość wywierania przez Moskwę presji na kraje wschodnioeuropejskie.

Polska od początku krytykowała rosyjsko-niemiecki projekt Gazociągu Północnego. W 2006 r. ówczesny minister obrony, a obecnie szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski porównał plan budowy rurociągu pod Bałtykiem do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Początkowo źródłem gazu dla Nord Streamu będzie złoże Jużno-Russkoje, na Syberii Zachodniej. Później gazociągiem ma być tłoczony surowiec z gigantycznego złoża Sztokman (ponad 3,6 bln metrów sześciennych) na Morzu Barentsa.

Nord Stream łączy się z niemiecką siecią przesyłową poprzez gazociąg OPAL (Ostsee-Pipeline-Anbindungs-Leitung), który jest wspólnym projektem dwóch niemieckich koncernów: Wingas (80 proc.) i E.ON Ruhrgas (20 proc.). Rurę oddano do użytku w lipcu. Liczy 470 km i biegnie wzdłuż granicy z Polską do granicy z Czechami, gdzie łączy się z systemem przesyłu gazu tego kraju. W ten sposób gaz z Nord Stream można będzie również dostarczać do Czech, a stamtąd - do Polski i na Słowację. Gazprom podpisał już kontrakty na dostawy surowca z Gazociągu Północnego dla odbiorców w Niemczech, Danii, Holandii, Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii.

drag/ mag/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
hanys705
Za tą głupotę zapłacimy my,bo katonarodowcy myślą,że są pępkiem świata i tupiąc nóżką,wystraszą mocarstwa.Można się postawić,ale trzeba wyczuć do jakiego momentu i jak nie da się pod prąd,to trzeba zabrać się z prądem.Przy odrobinie dobrej woli mogliśmy być przyłączeni do niego,a tak jaką cenę zapłacimy za skroplony?
infinum
@hanys705, owszem można zwalać winę na polityków, ale oni zasadniczo robią to czego domaga się lud. A lud wcale nie domagał się przyłączenia do Nord Streamu.

Niestety, polskie społeczeństwo najczęściej tylko biernie się przygląda i ew. po fakcie szuka winnych zamiast domagać się dywersyfikacji dostaw gazu.

Czy jakiś
@hanys705, owszem można zwalać winę na polityków, ale oni zasadniczo robią to czego domaga się lud. A lud wcale nie domagał się przyłączenia do Nord Streamu.

Niestety, polskie społeczeństwo najczęściej tylko biernie się przygląda i ew. po fakcie szuka winnych zamiast domagać się dywersyfikacji dostaw gazu.

Czy jakiś polityk w swojej kampanii odwoływał się do tej kwestii? Nie, bo ludzi ten temat nie obchodzi, albo co gorsza nawet nie wiedzą, że taki gazociąg istnieje. Polskie społeczeństwo jest po prostu głupie - owszem, mamy najwyższy współczynnik scholaryzacji w Europie, ale jak widać o niczym to nie świadczy.

Winne jest społeczeństwo, czyli każdy Polak z osobna. Ignorancja kosztuje, a w tym wypadku koszt tej gazowej ignorancji będzie ponoszony na stacji benzynowej i przy płaceniu rachunku za ogrzewanie czy gotowanie. Cudów nie ma.
hanys705 odpowiada infinum
Politycy muszą niekiedy podejmować decyzje w tak ważnych sprawach nie patrząc na swoich wyborców,bo późniejsze efekty są opłakane.Odwlekanie budowy elektrowni atomowej też odbije się czkawką,bo wiatraki są dobre,ale jako folklor i wspomożenie przemysłu,a nie alternatywa.Wiem,że łatwiej jest wieszać nielegalnie krzyże ,podlizywać Politycy muszą niekiedy podejmować decyzje w tak ważnych sprawach nie patrząc na swoich wyborców,bo późniejsze efekty są opłakane.Odwlekanie budowy elektrowni atomowej też odbije się czkawką,bo wiatraki są dobre,ale jako folklor i wspomożenie przemysłu,a nie alternatywa.Wiem,że łatwiej jest wieszać nielegalnie krzyże ,podlizywać się księżulkom, wymyślać mity na temat Smoleńska i zajmować się pierdołami zamiast poważnymi tematami.Jak łatwo przychodzą im kłamstwa w kampanii wyborczej,a potem słowa"tak mi dopomóż bóg".Ot i jeden cud już mamy,łamią swoje przykazania,a kary ni chu,chu.
infinum
Obudzili się. Od dawna było wiadomo, że ten rurociąg powstanie i że będzie wykorzystywany do gry polityczno-ekonomicznej. Trzeba być chyba skończonym osłem, żeby tego nie wiedzieć.

Poza tym na miejscu Rosji i Niemiec wcale nie oglądałbym się na Polskę tylko właśnie używał nowej rury jako dźwigni do wywierania wpływu. Skoro
Obudzili się. Od dawna było wiadomo, że ten rurociąg powstanie i że będzie wykorzystywany do gry polityczno-ekonomicznej. Trzeba być chyba skończonym osłem, żeby tego nie wiedzieć.

Poza tym na miejscu Rosji i Niemiec wcale nie oglądałbym się na Polskę tylko właśnie używał nowej rury jako dźwigni do wywierania wpływu. Skoro polscy przedstawiciele władzy i przemysłu gazowego nie potrafili porozumieć się z Rosją, Niemcami i innymi krajami ościennymi by tym samym stworzyć przeciwwagę dla Nord Stream, to Polacy będą teraz po prostu słono płacić za gaz i tyle.

Polska ma potencjalnie bardzo duże możliwości dywersyfikacji, nie tylko z łupków, ale jakoś do tej pory nie było woli, żeby te szanse wykorzystać. To nie Rosja jest winna, i nie Niemcy, bo oni się z Nord Streamem nie kryli. Winna przyszłych wysokich cen gazu jest Polska, bo nic nie robiono wtedy, gdy był na to czas.

Za głupotę, lenistwo i zaniedbania się płaci, tu nie ma żadnej filozofii.

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki