Co najmniej siedem osób zostało rannych, a transport częściowo sparaliżowany po uderzeniu tajfunu Chan-hom we wschodnią część Japonii – poinformowały w środę japońskie władze. Meteorolodzy podkreślają, że potwierdzenie tego tajfunu na lądzie w prefekturze Ibaraki to pierwszy taki przypadek od początku prowadzenia obserwacji w 1951 r.


Chan-hom, 15. tajfun w tym roku, dotarł do lądu we wtorek wieczorem w prefekturze Ibaraki, położonej na północny wschód od Tokio. W środę słabnący żywioł przemieścił się nad Morze Japońskie.
W wyniku silnego wiatru i opadów co najmniej siedem osób doznało obrażeń w prefekturach Iwate, Ibaraki i Tochigi. W mieście Utsunomiya, około 130 km na północ od Tokio, wiatr powalił 18-metrowe drzewo. We wtorek ponad 22 tys. gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu, jednak do środy przywrócono zasilanie w większości z nich.
Transport i życie gospodarcze w rejonie stolicy wróciły w środę do normy po odwołaniu we wtorek około 60 lotów z tokijskiego lotniska Haneda. Utrudnienia dotknęły wielu podróżujących w trakcie „bon”, tygodnia świąt ku czci duchów przodków.
Mimo to Japońska Agencja Meteorologiczna (JMA) ostrzega, że do czwartku intensywne opady mogą powodować osunięcia ziemi i lokalne podtopienia na obszarze od północno-wschodniej do zachodniej Japonii. Prognozuje się opady o wysokości sięgającej do 150 mm.Według danych JMA na Pacyfiku powstaje rocznie średnio około 25 tajfunów. Do archipelagu zbliża się około 12 z nich, z czego bezpośrednio w ląd uderza zazwyczaj od trzech do pięciu. Cyklony te wchodzą nad terytorium Japonii najczęściej od strony południowo-zachodniej, w rejonach Kiusiu, Sikoku czy Kansai.

Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ rtt/




























































