Rentowności obligacji Włoch, Hiszpanii i Portugalii spadły do najniższych poziomów w historii. To efekt spekulacji jakoby Europejski Bank Centralny miał ściąć do zera stopę procentową lub wznowić dodruk pieniądza.
Od grudnia rentowność 10-letnich obligacji włoskich obniżyła się z 4,2% do zaledwie 2,89% w piątek rano. Spadek rentowności przy stałym kuponie oznacza wzrost ceny obligacji. W równym stopniu na wartości zyskały 10-letnie papiery hiszpańskie, których rentowność zmalała do 2,85%. Dług Portugalii wyceniano na 3,44% wobec 6% pi miesięcy temu.
We wszystkich trzech przypadkach były to najniższe rentowności obligacji 10-letnich we współczesnej historii . Zarówno Portugalia jak i Hiszpania musiały więcej płacić za swój dług nawet w okresie kredytowego boomu przed rokiem 2007, gdy ich sytuacja gospodarcza oraz finansowa była zdecydowanie lepsza.
Jeszcze na początku 2012 roku koszty długu krajów PIGS (akronim od angielskich nazw krajów południa Europy: Portugalii, Włoch, Grecji i Hiszpanii) biły rekordy i praktycznie uniemożliwiały tym krajom samodzielne refinansowanie zadłużenia. W przypadku Portugalii rentowność papierów 10-letnich szczytowała na poziomie 18%, a Hiszpanii i Włoch 7-8%. Na rynku nierzadkie były obawy przed niewypłacalnością krajów PIGS.
Zobacz także
Kuczyński: Mario Draghi rzuca bombę
Tyle że od tego czasu sytuacja finansowa tzw. peryferyjnych krajów strefy euro nie uległa istotnej poprawie. Relacja długu do publicznego rośnie we wszystkich państwach PIGS, wszędzie przekraczając historyczne rekordy. Na koniec 2013 roku relacja długu publicznego do PKB wyniosła w Portugalii 129%, we Włoszech 132%, a w Hiszpanii niemal 94%. Wszystkie te kraje od lat notują permanentne deficyty budżetowe przy stagnacji nominalnego PKB.
To nie poprawa sytuacji fundamentalnej, lecz działania Europejskiego Banku Centralnego i spekulacyjne zakupy długu PIGS doprowadziły do tak drastycznego spadku rentowności obligacji krajów europejskiego Południa. Przy tak niskiej dochodowości(poniżej 3%) i przy wciąż wysokim ryzyku niewypłacalności tych państw obecne wyceny „świńskich” obligacji uważam za bańkę spekulacyjną.
Najświeższej pożywki dla pompowania tej bańki dostarczył wczoraj Mario Draghi. Szef EBC zasugerował, że jego instytucja może podjąć działania, jeśli czerwcowa projekcja inflacji potwierdzi ryzyko dalszego spowolnienia wzrostu cen w gospodarce. Inwestorzy zrozumieli to jako zapowiedź obniżki i tak już rekordowo niskich stóp procentowych (0,25% w przypadku stopy refinansowej) lub uruchomienie nowego programu skupu aktywów (QE).
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl




























































