Druga z rzędu sesja na Wall Street nie przyniosła poważniejszych zmian głównych indeksów. Amerykański rynek akcji odpoczywa po silnych wzrostach z ostatnich tygodni i miesięcy, oczekując na dane o inflacji w Stanach Zjednoczonych.


Dow Jones zakończył środowy handel 0,06% pod kreską, pozostając bez większych zmian na poziomie 38 494,29 punktów. S&P500 oddał 0,17% i finiszował z wynikiem 5 069,79 pkt. Nieco mocniej spadł jedynie Nasdaq, który stracił 0,55% i zamknął dzień na wysokości 15 947,74 pkt.
Nieco wyraźniej spadały notowania akcji „generałów” trwającej od blisko półtora roku hossy. Notowania Google’a spadły o 2%, a Nvidii i Apple’a po ok. 1%. Prawie 1% pod kreską dzień zakończyły też walory Meta Platforms, czyli właściciela Facebooka.
Od czterech miesięcy na Wall Street trwa spektakularna hossa napędzana manią inwestycyjną związaną z algorytmami AI. Przez ten okres S&P500 urósł o blisko 24% i jeszcze w styczniu zaczął ustanawiać nowe rekordy, przekraczając szczyt hossy sprzed przeszło dwóch lat. Amerykański rynek akcji jest zatem nie tylko mocno wykupiony, ale też bardzo wysoko wyceniany. Relacja c/z dla indeksu S&P500 bazująca na oczekiwanych tegorocznych zyskach spółek wynosi 20,4. To sporo powyżej historycznych standardów.

Zakończony dopiero co sezon raportów za IV kwartał nie przyniósł przełomu. Inwestorzy liczą, że dopiero rok 2024 przyniesie znaczącą poprawę korporacyjnych zysków po zeszłorocznej stagnacji. Liczą też, że z odsieczą nadejdzie im Rezerwa Federalna, na żądanie tnąc stopy procentowe. Na to się jednak póki co nie zanosi. Oficjele z Fedu uparcie powtarzają, że potrzebują zobaczyć trwały spadek inflacji w stronę 2-procentowego celu.
A z tym jest różnie. Inflacja CPI cały czas utrzymuje się w okolicach 3%. Dziś w górę zrewidowano deflator PKB za IV kwartał. Zresztą to już odległa historia. Przed czwartkową sesją zapoznamy się z bazowym deflatorem wydatków konsumenckich (PCE core) będącym preferowaną miarą inflacji w Fedzie. Ekonomiści spodziewają się odczytu na poziomie 0,4% mdm i 2,8% rdr. A więc podobnego wyniku jak w grudniu, który w żadnej mierze nie był zbieżny z 2-procentowym celem Rezerwy Federalnej.
Ważne jednak, by w danych nie dopatrzono się oznak przyspieszenia inflacji cenowej w USA. Bo to mogłoby przekreślić rachuby na 3-4 obniżki stopy funduszy federalnych (po 25 pb. każda). Taki rozwój wypadków byłby idealnym katalizatorem korekty na mocno już rozgrzanym i wykupionym rynku.
KK































































