Znany ze swego pesymizmu inwestor Marc Faber ostrzega, że nowojorską giełdę czeka krach porównywalny z Czarnym Poniedziałkiem. Podobieństw między obecną sytuacją a rokiem 1987 faktycznie nie brakuje.
„W 1987 mieliśmy potężne wzrosty, ale równocześnie wzrost zysków spółek był niewielki, a rynek był silnie wykupiony. Ostateczna zwyżka z 25 sierpnia miała miejsce przy malejącej liczbie akcji osiągających 52-tygodniowe maksima” – powiedział w czwartek Marc Faber na antenie CNBC.
„Ostatnie dwa dni były wyjątkowe. Jesteśmy blisko szczytów wszech czasów na wysokości 1.709 pkt. w przypadku S&P500, a mimo to wczoraj i przedwczoraj było 170 spółek wyznaczających 52-tygodniowe minima. To bardzo duża liczba” – zauważył Faber.
Rynkowi brakuje „szerokości”
Oznacza to, że wzrost całego indeksu oparty jest na zwyżce notowań akcji tylko kilkudziesięciu spółek. Analitycy mówią wówczas, że rynkowi brakuje „szerokości”. Cały popyt kupujących koncentruje się na nielicznych walorach, których wzrost maskuje słabość szerokiego rynku.
Marc Faber dostrzega też problemy natury makroekonomicznej. Stopy procentowe w USA zaczęły rosnąć, a Rezerwa Federalna jeszcze przed końcem roku może przykręcić kurek z pieniędzmi, ograniczając program skupu obligacji (QE3, w ramach którego Fed co miesiąc dostarcza na rynek 85 mld USD).
Następny Czarny Poniedziałek?
19 października 1987 roku Dow Jones spadł o 22,6% (czyli o 508 pkt.) i był to największy jednodniowy spadek w historii nowojorskiej giełdy. „Czarny Poniedziałek” zaskoczył wszystkich analityków i maklerów. Do dziś nikt przekonująco nie wyjaśnił przyczyn tak silnego i nagłego załamania cen akcji. Na odrobienie strat rynek potrzebował niemal dwóch lat.
Krach sprzed 26 lat wydarzył się po pięciu latach hossy i przy silnym przewartościowaniu amerykańskich akcji. To wzbudza pewne analogie ze stanem obecnym. Hossa w Ameryce trwa od marca 2009 roku i liczy sobie prawie 4,5 roku. W tym czasie indeks S&P500 wzrósł 2,5-krotnie, nieznacznie przekraczając rekordy z 2000 i 2007 roku. Tylko od początku roku S&P500 urósł o 20,6%, choć zyski spółek wzrosły w pierwszym kwartale tylko o 5,2% rdr.
Optymiści zwracają uwagę, że tego typu alarmistyczne prognozy Faberowi zdarzają się dość często. Autor biuletynu o wdzięcznej nazwie „The Gloom, Boom & Doom Report („Przygnębienie, Boom i Fatum”) obwieszczał podobne ostrzeżenia w lutym i maju. Jeśli jednak tym razem ma rację, to inwestorzy powinni zapiąć pasy. Akcje spadną „może o 20% a może i więcej” – odpowiedział Marc Faber zapytany o prognozę do końca roku.
K.K.

























































