„Dowód za narty” nie chce zniknąć ze stoków

redaktor naczelna Bankier.pl

Echo dyskusji o rosnącym ryzyku kradzieży tożsamości wciąż nie dociera na stoki. W tym sezonie nadal nie brak miejsc, w których narty czy deskę wypożyczyć można tylko „za dowód”. Sprawdziliśmy - jedni je skanują, inni biorą w zastaw. Mało który turysta będzie przygotowany na bezpieczniejszą alternatywę.

O skanowaniu dowodów tożsamości na stokach pisaliśmy rok temu, przywołując m.in. przykład popularnego kurortu w Czarnej Górze. Od wypożyczających sprzęt sportowy oczekiwano okazywania dowodów tożsamości, które następnie skanowano. W tym roku w polskich górach nadal jest podobnie. W ciągu kwadransa bez trudu stworzyliśmy listę miejsc z podobnymi praktykami, m.in. w Zieleńcu, Szczyrku, Zakopanem czy Białce Tatrzańskiej. Co więcej, turyści nieraz zderzą się z koniecznością nie tylko okazania dokumentu, ale także pozostawienia go w zastaw. A to może wiązać się z przykrymi konsekwencjami.

W polskich górach nie brakuje wypożyczalni sprzętu sportego, gdzie skanuje się dokumenty tożsamości klientów, mimo że wyraźnie odradza to Urząd Ochrony Danych Osobowych
W polskich górach nie brakuje wypożyczalni sprzętu sportego, gdzie skanuje się dokumenty tożsamości klientów, mimo że wyraźnie odradza to Urząd Ochrony Danych Osobowych (Shutterstock)

Nie zastawiaj tożsamości na stoku

Sprawę skanowania dokumentów w ubiegłym sezonie podnieśliśmy, wcześniej wielokrotnie ostrzegając przed ryzykiem, które może zmaterializować się, gdy nasz dokument tożsamości dostanie się w niepowołane ręce. Za Urzędem Ochrony Danych Osobowych ostrzegaliśmy, że dostęp do zestawu najbardziej wrażliwych danych, jaki widnieje na dowodzie osobistym, jest dla złodzieja prostą drogą np. do zaciągnięcia pożyczki na konto jego właściciela. Historia zna liczne przypadki zaciągania zobowiązań na dane osoby trzeciej, czyniąc z niej tzw. słupa.

Między innymi to spowodowało, że urząd odpowiedział na publikację redakcji Bankier.pl. W materiale „Pożyczysz narty, zostaniesz słupem” UODO o procederze kserowania dowodów wypowiadał się jednoznacznie krytycznie: „Urzędy czy firmy – np. gdy zawieramy umowę lub załatwiamy urzędową sprawę – mają prawo zażądać wglądu do niego (dowodu osobistego – red.), aby potwierdzić nasze dane. Nie powinny jednak go kopiować, a my godzić się na takie praktyki.”

Posiadanie danych osobowych przez osoby trzecie, w razie ich złych zamiarów, może zostać wykorzystane także do podpisywania różnych umów na cudze nazwisko. O powstałych w ten sposób i nieuregulowanych zobowiązaniach ofiara takiego procederu zwykle dowiaduje się po długim czasie, odbierając wezwanie do zapłaty z banku czy zawiadomienie o nieopłaconych rachunkach, np. od operatora telekomunikacyjnego.

Jedni skanują, inni zatrzymują

Wypożyczalnia sprzętu zimowego w Czarnej Górze była jednym z obiektów, który w zeszłym sezonie oczekiwał od klientów okazania dowodu tożsamości, który to dokument następnie skanowano. W przesłanym do redakcji Bankier.pl komentarzu przedstawiciele firmy tłumaczyli, że wykonując kopie dokumentów, korzystają z urządzeń dokonujących skanu tylko wybranych informacji z dowodu osobistego. Z informacji uzyskanych w ośrodku wynika, że w tym sezonie – jak słyszymy, „przez RODO” – Vip Ski zmienia podejście i już nie skanuje z automatu dowodów, a ręcznie spisuje dane klientów na wypadek zniszczenia, bądź niezwrócenia sprzętu. Wyraźnie da się wyczuć zmianę podejścia. Ale w tym samym czasie w wielu innych miejscach na mapie kopiowanie dokumentów wciąż pozostaje w mocy.

"Sprzęt sportowy może zostać wypożyczony wyłącznie osobie, która okaże wypożyczalni dwa niezniszczone dokumenty z aktualnym zdjęciem, potwierdzające jej tożsamość, umożliwi skany tych dokumentów i podpisze umowę wypożyczenia sprzętu oraz uiści opłatę za wypożyczenie" - wylicza regulamin wypożyczalni KGJK w Jaworzynie Krynickiej. "Klient wyraża zgodę na wykonanie fotokopii dokumentu/ów tożsamości" - zastrzega sobie w analogicznym dokumencie wypożyczalnia Lano w Przemyślu. "Sprzęt wypożyczyć może klient pełnoletni, który okaże aktualny dowód tożsamości (dowód, paszport). Dane z dowodu zostaną pobrane przez system komputerowy za pomocą skanera" - czytamy w spisie zasad wypożyczalni Gryglówka w Dusznikach Zdroju.  

Skontaktowaliśmy się, jako potencjalni klienci, z kilkunastoma przypadkowo wybranymi wypożyczalniami zimowego sprzętu w różnych górskich miejscowościach. Skanowanie dokumentów potwierdzano nam m.in. w Zakopanem, Szczyrku, Białce Tatrzańskiej czy Zieleńcu. W internecie bez trudu można znaleźć wypożyczalnie zimowego sprzętu, które o skanowaniu dokumentów piszą w swoich regulaminach.

Wyjaśnijmy jednak – sama czynność skanowania dowodu nie jest wprost zabroniona ustawą. Teoretycznie nie musi być też groźna - chyba że dane osobowe znajdą się w niepowołanych rękach i zostaną wykorzystane w niecnym celu. I właśnie na to ryzyko wyczula turystów UODO. Niezgodne z literą prawa jest natomiast zatrzymywanie cudzych dowodów osobistych (art. 79 ustawy o dowodach osobistych). Niedopuszczalne jest także bezpodstawne przetwarzanie danych osobowych znajdujących się na cudzym dokumencie tożsamości.

„Bez pozostawienia dokumentu w zastaw nie moglibyśmy w pełni skorzystać z oferowanych atrakcji. Tyle że godzina to wystarczająco długo, by ktoś (niekoniecznie pracownik firmy) wyjął dokument z szuflady, zrobił jego kopię i ... zaczynają się problemy” – ostrzegali dosadnie latem tego roku przedstawiciele Urzędu Ochrony Danych Osobowych. – Ktoś, kto pozyska nasze dane, może dzięki nim zaciągnąć pożyczkę, zrobić zakupy przez internet. Mogą też one posłużyć do zawarcia umów np. z operatorem telefonii komórkowej, wypożyczenia drogiego sprzętu i następnie jego kradzieży – pisano wtedy w oficjalnym komunikacie urzędu. "Praktyka ta (skanowania dokumentów - red.), stosowana przez różne podmioty - ze względu na związane z tym zagrożenia, m.in. kradzieży tożsamości - powinna zostać wyeliminowana" - podsumowuje dziś rzecznik prasowy UODO Adam Sanocki.

W ciągu ostatniego roku otrzymywaliśmy od czytelników wiele sygnałów o obiektach, które zatrzymują dokumenty klientów. Niestety także w tym sezonie zimowym nie brakuje miejsc, gdzie dowód lub prawo jazdy trzeba oddać w zastaw za wypożyczany sprzęt. Co więcej, także informacje na temat takich praktyk, oficjalnie widnieją w regulaminach niektórych wypożyczalni.

"Wypożyczenie sprzętu odbywa się na podstawie jednego z dokumentów: dowód osobisty, prawo jazdy lub paszport, który jest skanowany i pozostaje w depozycie wypożyczalni na czas wypożyczenia" - czytamy w spisie zasad wypożyczalni Bartuś w Zieleńcu. "Sprzęt wypożyczyć może klient, który okaże dwa niezniszczone dokumenty z aktualnymi zdjęciami lub wpłaci kaucję ustaloną przez wypożyczalnię. Przedstawione przez klienta dokumenty są zatrzymywane za jego zgodą" - stanowi regulamin VIP-SKI w Dusznikach.

Stanowisko UODO w tej sprawie jest nieprzejednane: „Nikt zgodnie z prawem nie może od nas wymagać, byśmy zostawili dokument tożsamości (np. dowód osobisty, paszport, prawo jazdy) w zastaw za np. wypożyczany sprzęt”. Zgodnie z zapisami ustawy „za zatrzymanie bez podstawy prawnej dowodu osobistego grozi kara ograniczenia wolności albo kara grzywny”.

Jeśli nie dowód, to co?

Co robić w sytuacji, gdy wypożyczalnia sprzętu nie daje innej możliwości, jak tylko ksero lub zatrzymanie dokumentu tożsamości, a my nie chcemy rezygnować z jej usług? Urzędnicy podpowiadają: po pierwszej – zapytajmy tego, kto ma zamiar skopiować dokument potwierdzający naszą tożsamość, na jakiej podstawie prawnej będzie przetwarzał dane osobowe w nim zawarte. UODO zachęca, żeby poinformować drugą stronę, że takie działanie jest niezasadne i zaproponować inne rozwiązanie. Jakie?

  • pozostawienie kaucji, będącej gwarancją zwrócenia wypożyczonej rzeczy,
  • spisanie niezbędnych danych z dokumentu tożsamości (ale nie skserowanie dokumentu),
  • na ewentualnej kserokopii - zamazanie danych, które wykraczają poza dopuszczalny zakres.

Jakie dane ma prawo poznać i zachować np. wypożyczalnia sprzętu? „Na potrzeby ewentualnego dochodzenia roszczeń wystarczające wydaje się pozyskanie jedynie takich danych, jak imię i nazwisko, adres zamieszkania czy numer dokumentu tożsamości” – przekazano w komentarzu przesłanym do redakcji Bankier.pl.

Urzędnicy namawiają też, by po zwróceniu sprzętu upomnieć się o usunięcie naszych danych z rejestru, bądź zwrot notatki, w której spisano informacje o nas. "Dane nie powinny być przechowywane dłużej, niż to niezbędne dla osiągnięcia celu, w którym zostały zebrane. Zatem jeśli zwracamy wypożyczoną rzecz w stanie nienaruszonym, to nasze dane powinny zostać usunięte" - mówi Adam Sanocki, rzecznik prasowy UODO. Można przy tym powołać się na artykuł 17 RODO (tzw. prawo do bycia zapomnianym).

Zachęcającą perspektywą w kontekście bezpieczeństwa tożsamości wydaje się kaucja pieniężna. I faktycznie - wiele wypożyczalni przewiduje taką możliwość zamiast zastawiania lub okazywania do skanu dokumentu tożsamości. Trzeba jednak mieć na uwadze, że będzie to kwota niemała, zwykle od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Przykładowo Nosal pobiera kaucję w wysokości 2000 zł za wypożyczenie kompletu: narty, buty, kijki, kask, ale w przypadku bardziej wartościowego sprzętu inne wypożyczalnie mogą równie dobrze oczekiwać i dwukrotności tej kwoty. Mało kto, dowiadując się o takiej opcji w ostatniej chwili, będzie przygotowany na taką alternatywę. W wielu przypadkach trudne będzie też znalezienie bankomatu, z którego można by wypłacić potrzebną do zastawienia gotówkę.

Przeglądając tegoroczne oferty wypożyczalni, da się wyczuć, że temat ochrony danych osobowych dla wielu z nich nie pozostaje już obojętny. Zarazem trudno nie odnieść wrażenia, że większość próbuje radzić sobie z nim intuicyjnie, indywidualnie stawiając granicę między wymogami RODO a bezpieczeństwem własnego interesu (czyli gwarancją zwrotu nieuszkodzonego sprzętu). "Niczego nie skanujemy. Nam pani dokumentu nie wolno nawet dotknąć" - słyszę w rozmowie z pracownikiem wypożyczalni Agal w Zieleńcu. "Dokumenty nigdy nie są pobierane do depozytu, a jedynie do wglądu" - stoi w regulaminie stołecznej Ski&Snow Lab. Na drugim biegunie wciąż tkwią miejsca, które nie widzą innej opcji, jak tylko skanowanie dokumentu, zwykle z dopiskiem "za zgodą klienta". Gdzieś pomiędzy są wypożyczalnie, które honorują wyłącznie kaucję pieniężną albo chcą podpisywać z klientem umowę cywilno-prawną.

Udostępnianie danych "za zgodą klienta", czyli jak?

Czy wyrażenie przez klienta zgody na przetwarzanie danych osobowych "usprawiedliwia" wypożyczalnię sprzętu? Urząd Ochrony Danych Osobowych informuje: "Zgoda na przetwarzanie danych osobowych musi spełniać warunki określone w RODO. A więc powinna być ona wyrażona wprost, określać osobę, która zgody udziela oraz osobę, której dane osobowe mają być udostępnione. Osoby te muszą też wiedzieć, komu udzielają zgody na przetwarzanie danych, jaki jest ich zakres. Powinny też wiedzieć, przez jaki okres i w jakim celu dane te będą przetwarzane.

Administrator musi więc zadbać o to, by jego działania były zgodne z zasadami przetwarzania danych osobowych, zwłaszcza z art. 5 oraz art. 7 RODO. Powinien ocenić, jakie ryzyka dla praw osób, mogą wiązać się z przetwarzaniem ich danych osobowych w konkretnym celu. Powinien też zadbać o to, żeby przygotować jasne i rzetelne klauzule informacyjne.

Zgoda może być w dowolnym momencie wycofana i powinno to być równie łatwe, jak jej udzielenie."

To kolejny sezon na "tożsamość za narty", alpejskich kombinacji w regulaminach i złamań zasad. Ubezpieczeniem jest informacja - zwykle wystarczy jeden telefon. Pośpiech i tłumy na miejscu nie sprzyjają chłodnym kalkulacjom. Granicę własnej "zgody klienta" lepiej ustalić jeszcze przed wyjazdem z domu.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 9 nellington

Nigdy mnie ten kraj z dykty nie przestanie zadziwiać. Kopiowanie, przetrzymywanie nielegalne. Połowa przedsiębiorców wzrusza ramionami i robi co chce. Redachtór poucza, żeby "uważać i sprawdzać". Służb państwowych nie ma. Wycinają konfetti i ścigają kolesia, który założył koszulkę na pomnik. / KURTYNA OPADA/

! Odpowiedz
1 6 adam.1983

a co za różnica czy zrobią ksero czy spiszą dane ręcznie, jak ktoś ma nieczyste zamiary to itak zrobi z nich użytek tak samo jak z ksera.
W większości umów wymagane są pełne dane ( imie i nazwisko, adres, pesel i numer dowodu ) czyli wystarczająco żeby zaciągnąć zobowiązanie

! Odpowiedz
0 5 duljo

Pewna wypożyczalnia w Zieleńcu:
Sprzęt sportowy może zostać wypożyczony wyłącznie osoba, która okaże Wypożyczalni dokument z aktualnym zdjęciem, potwierdzające jej tożsamość lub wpłaci ustaloną przez Wypożyczalnie kaucję, która odpowiada wartości wypożyczanego sprzętu.

Podpisując umowę wypożyczenia, Wypożyczający wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych, zeskanowanie okazanych dokumentów ze zdjęciem, sfotografowanie i zachowanie fotografii Wypożyczającego przez Wypożyczalnię oraz akceptuje zapis niniejszego regulaminu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 22 degrengolada

pamiętam te czasy jako szczeniak widziałem młodego chłopaka nad jeziorem już nieźle nachlanego wynajmował kajaki a na jego biurku walały się przeróżne dowody osobiste zalane pianą

! Odpowiedz
4 36 radregaz

Do tego służy karta kredytowa o dziesięcioleci już.

! Odpowiedz
2 22 szefuf

Ale wtedy cwaniak Janusz musiałby się nagimnastykować, aby ukryć dobrze dochód.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne