W związku nasileniem epidemii koronawirusa w USA domy pogrzebowe w Nowym Jorku przygotowują się na najgorszy scenariusz - podaje CNN. Już teraz codziennie podwaja się liczba zgonów - wynika z danych nowojorskiego ratusza.
Od wtorku w Nowym Jorku zmarły 391 osoby, zwiększając liczbę ofiar śmiertelnych epidemii koronawirusa w tym stanie do 1 941 - poinformował w środę gubernator Andrew Cuomo. Liczba przypadków zakażenia w stanie wzrosła w ciągu doby o 7 917, do 83 712.
"Patrząc na nas dzisiaj, widzicie siebie jutro" - przestrzegł Cuomo inne regiony Stanów Zjednoczonych na codziennym briefingu.
W całym kraju odnotowano dotąd ponad 190 tys. zakażeń i ponad 4,1 tys. zgonów. Blisko połowa zgonów w USA przypada na stan Nowy Jork.
Jak powiedział CNN szef stowarzyszenia dyrektorów domów pogrzebowych w stanie Nowy Jork Mike Lanotte od weekendu notuje się wzrost liczby zgonów. „Codziennie podwaja się liczba ofiar śmiertelnych” - zauważył.
„Problem polega na tym, że dyrektorzy domów pogrzebowych i cmentarze zdecydowali się zmniejszyć liczbę pracowników z powodu Covid-19. Chowają mniej osób dziennie. Jeśli nie będą w stanie tego zrobić w odpowiednim czasie, powstanie wąskie gardło” – wyjaśnił Lanotte, którego stowarzyszenie zrzesza około 950 domów pogrzebowych w całym stanie Nowy Jork.
Przypomniał, że zgodnie z wytycznymi gubernatora Nowego Jorku Andrew Cuomo w ceremonii pogrzebowej mogą uczestniczyć tylko członkowie najbliższej rodziny zmarłych.

„Pod żadnym względem nie jest to idealne rozwiązanie, ale dyrektorzy domów pogrzebowych z pewnością pracują z rodzinami, a rodziny rozumieją sytuację” – mówił Lanotte, dodając, że w niektórych przypadkach organizowane są transmisje z uroczystości na Skypie lub Facebooku.
Szef stowarzyszenia podziela zaniepokojenie dyrektorów z powodów braku środków ochrony dla personelu i zwraca uwagę na potrzebę zachowania szczególnej ostrożności przy przyjmowaniu zmarłych ze szpitali.
„Najgorszy scenariusz byłby podobny do sytuacji we Włoszech z trumnami ułożonymi jedna na drugiej. Nie twierdzę, że znajdujemy się na tym etapie, ale nikt nie chce, żeby do tego doszło” - zapewnił.
Nie inaczej jest na Brooklynie. Jeden z dyrektorów tamtejszych domów pogrzebowych powiedział PAP, że sytuacja jest bardzo poważna. „Krematoria i cmentarze są przeciążone. Na kremację trzeba czekać około tygodnia. Większość zmarłych to ofiary koronawirusa” – zauważył.
Jak dodał, nie zawsze nawet wiadomo, czy ktoś był zakażony, czy nie, ponieważ ludzie umierają też w domach i nie wszyscy byli poddani testom na Covid-19.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ fit/




























































