„Przełożenie wajchy” w Rezerwie Federalnej spowodowało, że notowania dolara pogłębiły tegoroczny dołek. Na parze z polskim złotym amerykańska waluta stała się najtańsza od lutego 2021 roku. Z kolei kurs euro może w najbliższych dniach przetestować poziom 4,25 zł.


- Nadszedł czas na dostosowanie polityki monetarnej. Dalsza droga jest jasna, a czas i tempo obniżek stóp procentowych będą zależeć od napływających danych – oznajmił w piątek przewodniczący Fedu Jerome Powell. To oficjalne potwierdzenie zmiany kursu w polityce monetarnej Stanów Zjednoczonych, co w średnim terminie zmienia postrzeganie poszczególnych klas aktywów.
Teoretycznie to dobra wiadomość dla złotego, ponieważ stopy procentowe w Polsce pozostaną względnie wysokie przynajmniej do 2025 roku. W rezultacie w piątek kurs euro zbliżył się do poziomu 4,25 zł – czyli górnej granicy strefy wsparcia wyznaczanej przez tegoroczne minima w przedziale 4,24-4,25 zł.
W poniedziałek o 10:50 kurs euro wynosił 4,2783 zł i był o 1,5 grosza wyższy niż przed weekendem. - Sądzimy, że kurs EUR/PLN mógłby testować poziom 4,25, szczególnie jeśli struktura krajowego PKB w czwartkowych danych pokaże mocny wzrost konsumpcji. Stabilizacja inflacji będzie miała raczej stabilizujący wpływ na złotego – napisali ekonomiści Santander BP.
Tymczasem notowania dolara względem złotego odbiły się z najniższych poziomów (3,8036 zł) od września 2021 roku, a więc niemal trzech lat. W poniedziałek przed południem kurs dolara podniósł się do 3,8263 zł. Ogółem od początku sierpnia notowania „zielonego” obniżyły się o ok. 10 groszy.

Frank szwajcarski wyceniany był na 4,5206 zł, a więc o blisko trzy grosze wyżej niż w piątek wieczorem. Od kilku dni na parze frank-złoty obserwujemy podwyższoną zmienność, a dzienne zmiany kursu CHF/PLN sięgają 2-3 groszy.
KK




























































