Ryzyko wznowienia wojny z Iranem wzmocniło dolara i podniosło notowania ropy naftowej. W takim środowisku złoty, póki co radził sobie całkiem nieźle, utrzymując stały kurs względem euro oraz tylko nieznacznie tracąc względem dolara amerykańskiego.


W trakcie weekendu doszło do eskalacji działań militarnych na Bliskim Wschodzie, co wyniosło notowania ropy Brent powyżej 110 USD za baryłkę. Cieśnina Ormuz w znacznej mierze pozostaje zablokowana, co nasila kryzys paliwowy i utrzymuje niedobory wielu innych surowców przemysłowych.
W tym proinflacyjnym otoczeniu polski złoty trzyma się jednak całkiem nieźle zarówno w krótkim, jak i w średnim terminie. W poniedziałek rano kurs euro wynosił 4,2468 zł i pozostawał prawie taki sam jak przed weekendem.
Od początku marca – czyli od izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran – kurs EUR/PLN porusza się w trendzie bocznym, o zakresie 4,2250-4,3070 zł. Od miesiąca poruszamy się blisko dolnego ograniczenia owej konsolidacji, co świadczy o względnej sile polskiej waluty.
- O słabszym zachowaniu PLN decydowały czynniki globalne jak rewizja optymistycznych oczekiwań inwestorów na szybkie porozumienie USA–Iran oraz globalne umocnienie dolara – napisali w porannym raporcie analitycy PKO BP.

Jednakże ze względu na globalne umocnienie dolara (kurs EUR/USD spadł poniżej 1,17) notowania amerykańskiej waluty na polskim rynku przekroczyły linię 3,65 zł i znalazły się najwyżej od 8 kwietnia. Trwałe wybicie powyżej 3,66 zł groziłoby utworzeniem lokalnej formacji podwójnego dna, co na gruncie analizy technicznej zwiastowałoby ruch w górę w okolicę 3,70 zł za dolara.
- Ryzykiem pozostaje dalszy impas w negocjacjach, co wskazanym wyżej kanałem oddziaływania wspierałoby spadek EURUSD poniżej 1,1570. To mogłoby otworzyć drogę do wzrostu EURPLN w okolice 4,28 oraz USDPLN w pobliże 3,7450 – zaznaczyli eksperci PKO BP.
O pół grosza w górę szły notowania franka szwajcarskiego, o poranku wycenianego na 3,6468 zł. W ten sposób kurs CHF/PLN dotarł w pobliże górnego ograniczenia lokalnego trendu bocznego. Z kolei za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 4,8754 zł, a więc także o pół grosza więcej niż w piątek wieczorem.
KK




























































