REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dobry tekst nie jest jak poczta - o tym na ile trzeba znać odbiorcę

2011-07-29 09:39
publikacja
2011-07-29 09:39
Poczta wymaga od nadawcy, aby konkretnie określił odbiorcę listu, paczki lub przekazu. Trzeba podać imię, nazwisko, ulicę zamieszkania, numer domu, ewentualnie numer mieszkania, kod pocztowy, nazwę miasta, czasem też nazwę kraju.

W przypadku tekstów pisanych jest nieco łatwiej - nie trzeba bowiem znać odbiorcy. Wystarczy wiedzieć o nim kilka rzeczy, przy czym rzeczy te można czasem po prostu założyć.

Po pierwsze, trzeba założyć jakiś poziom wiedzy czytelnika o konkretnym temacie poruszanym w tekście oraz ogólny poziom wiedzy życiowej. Im większy jest obszar wiedzy wspólnej autora i czytelnika, tym więcej można pominąć czy opuścić bez szkody dla jakości rozumienia.

Na przykład, takie dwa zdania:
  1. Przyszły odkrywca Ameryki urodził się na dwa lata przed datą uznawaną za koniec średniowiecza.
  2. Krzysztof Kolumb, przyszły odkrywca Ameryki, urodził się w roku 1451, na dwa lata przed zdobyciem Konstantynopola przez Turków, czyli przed datą uznawaną za koniec średniowiecza.

Suma wiedzy zawarta w każdym z tych dwóch zdań jest identyczna. Różne są jedynie proporcje między wiedzą wyrażoną a wiedzą ukrytą, jako że odmienne są założenia dotyczące wiadomości posiadanych przez odbiorcę. Odbiorcy-specjaliście wystarczy wersja pierwsza - wersją drugą może się poczuć niedoceniony. Natomiast odbiorca-niespecjalista potrzebuje wersji drugiej - wersją pierwszą czułby się zlekceważony, ponieważ potrzebuje większej ilości informacji by zrozumieć o czym jest mowa i co ma z tego wynikać.

Po drugie, wyobrazić sobie należy zakres kompetencji językowej odbiorcy, a zwłaszcza to jakie słowa zna i rozumie. Zdanie „Na semantykę leksemu składają się cechy desygnacyjne i konotacyjne” nie jest zdaniem niezrozumiałym w ogóle, jest zdaniem niezrozumiałym dla niejęzykoznawców, w których osobistym słowniku brakuje takich jednostek (terminów, pojęć) semantyka, leksem, desygnacja, konotacja.

Po trzecie, trzeba sobie wyobrazić zainteresowania czytelników i ich poglądy. Do tych zainteresowań i poglądów można bowiem się odwołać, tworząc nadawczo-odbiorczą płaszczyznę porozumienia.

Po czwarte, trzeba sobie również wyobrazić stosunek odbiorców do omawianego tematu. Czy są nim zainteresowani, czy też trzeba przyciągnąć ich uwagę? Czy są nastawieni przychylnie, obojętnie, czy wrogo? Jakie mogą być ich oczekiwania względem tematu, pytania, jakie mogliby zadawać, jakie wątpliwości mogliby mieć? Odpowiedzi na te pytania są istotne, ponieważ inaczej pisze się do czytelników, których poruszane przez autora kwestie nie interesują, a inaczej do tych, którzy mają wobec tych kwestii odmienne zdanie niż autor.

Wyobrażanie sobie czytelników nie oznacza pełnego utożsamienia się z nimi. Nie oznacza, że mamy im dać to i tylko to, czego oczekują. Oznacza raczej, że jako autorzy powinniśmy - na ile to możliwe - uwzględnić te oczekiwania, a zwłaszcza ewentualną różnicę między ich oczekiwaniami, a tym, co zamierzamy im, jako piszący, zaoferować. Chodzi o to, aby dać czytelnikom to, co zamierzaliśmy im dać, lecz we właściwy dla nich sposób.

Więcej wskazówek przydatnych dla autorów różnorodnych tekstów znajdziesz w książce „Jak dobrze pisać. Od myśli do tekstu” Jolanty Maćkiewicz (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011). Książka jest dostępna w cenie ze zniżką w e-księgarni www.ksiegarnia.pwn.pl. Wykorzystanie za wiedzą Wydawcy.

Mariusz Ludwiński dla Wydawnictwa Naukowego PWN

Źródło:Informacja prasowa
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki