REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Czy na pokładzie jest Tom Cruise?". Tajny kod stewardów i stewardes

2021-09-11 06:00
publikacja
2021-09-11 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

"Czy Tom Cruise jest na pokładzie?", "Idę do trumny", "To mój ABP" - to tylko niektóre z wypowiedzi wymienianych między członkami załóg samolotów. Najczęściej nie należy traktować ich dosłownie. Stewardzi i stewardessy, jak w każdym zawodzie, mają podniebny slang. Zdradzimy jego sekrety.

"Czy na pokładzie jest Tom Cruise?". Tajny kod stewardów i stewardes
"Czy na pokładzie jest Tom Cruise?". Tajny kod stewardów i stewardes
fot. YAKOBCHUK VIACHESLAV / / Shutterstock

Po pandemicznym przestoju znowu możemy zobaczyć świat z góry, podróżując ponad chmurami. Lekarz Ben MacFarlen został zatrudniony przez brytyjskie linie lotnicze, by przynajmniej na dłuższych trasach zapewnić pasażerom opiekę medyczną. W swoje książce "Holiday SOS: The Lifesaving Adventures of a Travelling Doctor" zdradził on szczegóły specyficznych komunikatów, którymi czasami wymieniają się członkowie załogi. Większość z nich jest zaskakująca, a ich "tłumaczenie" - dość proste. 

1. "Czy Tom Cruise jest na pokładzie?" ["Is Tom Cruise on board?"]

Oczywiście nie chodzi o gwiazdora znanego m.in. z filmu "Top gun". "T" oznacza tea, a więc herbatę, a "C" to nic innego jak coffee. Słysząc takie pytanie, nie należy się więc rozglądać w poszukiwaniu kartki na autograf, a wózka z napojami. W ten sposób bowiem steward lub stewardessa pyta kolegów, czy już napełnili identyczne dzbanki. Ten po lewej zawsze jest z herbatą, a po prawej - z kawą. 

Z jedzeniem nad chmurami jest w ogóle ciekawa sprawa. Otóż w tanich liniach lotniczych załoga musi zabierać ze sobą drugie śniadanie. Nie dostają nic od przewoźnika. Na dłuższych lotach i u lepszych pracodawców załoga dostaje odrobinę lepsze posiłki od pasażerów. Są to np. większe porcje, mają czasami lepszy skład i mniej konserwantów. Pasażerowie najczęściej i tak nie odczują różnicy, ponieważ ze względu na niską wilgotność powietrza i różnicę ciśnienia nasze kubki smakowe nie pracują na pełnych obrotach. To też prowadzi do rozwiązania kolejnej zagadki - posiłki serwowane w powietrzu mają o wiele więcej przypraw. 

Wakacje na giełdzie

I jeszcze jedna wskazówka - na dłuższych lotach w dobrym tonie jest nie prosić o nic załogi tak do godziny po zebraniu talerzy po posiłku pasażerów. Jest to bowiem czas, kiedy jedzą stewardzi. 

Jako ciekawostkę warto dodać, że w 1987 roku American Airlines usunęły z każdej sałatki w pierwszej klasie tylko jedną oliwkę. To dało oszczędności roczne na sumę 100 tys. dolarów.

2. "Chcesz śpiewać czy tańczyć?" ["Do you want to sing or dance?"]

To nic innego jak pytanie dotyczące instrukcji, które należy pokazać pasażerom przed wylotem. Niektórzy wolą pokazywać jak odpowiednio zapinać pasy czy nakładać maski tlenowe (a więc "tańczyć"). Inni wolą przekazywać te instrukcje przez nagłośnienie (czyli "śpiewać"). 

Najbardziej irytujące pytanie?

Nad jakiem krajem przelatujemy? - to chyba najczęściej pojawiające się pytanie do załogi. Warto pamiętać, że stewardesy nie mają wmontowanych czujników GPS. 

Czasami członkowie załogi poważnym tonem odpowiadają: nad Islandią czy nad Włochami, choć samolot leci akurat w przeciwnym kierunku i nie ma prawa znajdować się nad taką szerokością geograficzną. 

Podobno raz stewadresa straciła cierpliwość i odpowiedziała "W dupie, proszę pana". Szefostwo miało przymknąć oko na to wydarzenie i nie wyciągać poważnych konsekwencji. 

Do innych należą:

  • Czy można otworzyć okno, bo jest mi duszno?
  • Czy może Pan/Pani sprawdzić, czy mój bagaż został na pewno załadowany do luku?
  • Co jest za darmo?
  • Samolot jest spóźniony 10 minut. Czy dostanę darmowego drinka?
  • Gdzie mogę tu zapalić?
  • Czy jest biała kawa bez mleka?
  • Czy jest woda gazowana, ale bez bąbelków?
  • Czy jest orendżowy sok?
  • Czy jest pomarańcz apple juice?
  • Czy mogę prosić o położenie spadochronu pod moim siedzeniem zamiast kamizelki?

i dialog:

  • Czego się Pan/Pani napije?
  • A co jest?
  • Woda gazowana, niegazowana, herbata i kawa.
  • To colę.

3. "Czy znalazłeś już Boba? ["Do you found Bob yet?"]

Najczęściej takie pytanie pada podczas dłuższych lotów. Kim jest Bob? To Best On Board, a więc najlepszy na pokładzie. Bywa bowiem, że załoga wybiera spośród pasażerów "najpiękniejszą" lub "najprzystojniejszego". Słysząc swój numer fotela, warto się uśmiechnąć. 

Należy jednak pamiętać, że nachalne podrywanie może się dla pasażera skończyć w kajdankach, a dla reszty - lądowaniem na najbliższym lotniksu. Warto więc powstrzymać zarówno siebie, jak i współtowarzyszy od ciągłych pytań o numer telefonu czy nazwę hotelu, w którym nocuje załoga. 

4. "To mój ABP" [That's my ABP"]

Jest to zdanie, którego żaden pasażer nie chce usłyszeć. ABP to skrót od Able-Bodied Peson. Najczęściej będzie to dość dobrze zbudowany, postawny mężczyzna. Podczas awaryjnego lądowania pomaga on załodze, przytrzymując innych pasażerów do momentu aż będzie można bezpiecznie wyjść (a więc najczęściej napompowane zostaną "zjeżdzalnie"). 

Warto jednak pamiętać, że awaryjne lądowanie nie zawsze wiąże się z uszkodzeniem samolotu. Czasami może wynikać z nagłej choroby na pokładzie, powiadomienia o zagrożeniu terrorystycznym, złych warunków pogodowych na lotnisku docelowym (wówczas jest to lądowanie zapobiegawcze). 

W takim przypadku załoga poprosi także wszystkich o:

  • zapięcie pasów, 
  • zdjęcie ze stóp butów, 
  • zdjęcie okularów, 
  • wyjęcie z kieszeni twardych przedmiotów, tj. klucze, długopisy (w razie uderzenia mogą spowodować obrażenia).

Załoga jest także przeszkolona na wypadek, gdyby piloci stracili przytomność lub stało się coś gorszego. Jeśli jeden pilot zasłabnie, drugi przejmuje stery, a osoba z załogi zajmuje się tzw. checklistą, a więc sprawdzeniem, co jest do wykonania w danym przypadku. Jeśli zabraknie pilotów, steward lub stewardessa ma połączyć się z daną stacją przez radiostację i otrzyma instruktaż lądowania. Jak jednak przyznają członkowie załogi, jeszcze nie słyszeli, by tak się stało. 

5. "Uderzam do trumny" ["I'm off to the coffins"]

I nie, na pokładzie samolotu nie ma trumien. Jest to pomieszczenie zacienione z łóżkami, które przypominają azjatyckie hotele kapsułowe. Najczęściej, by do nich dotrzeć, trzeba wejść po drabince. Podczas dłuższych lotów część członków załogi może tam się zdrzemnąć, jednocześnie unikając ciekawskich spojrzeń pasażerów. 

Pomieszczenie do odpoczynku dla załogi Boeinga 787 Dreamlinera. (fot. Jordan Tan / Shutterstock)

Tutaj też pojawia się naturalne pytanie: co robi się z osobami, które zmarły podczas lotu. Zdarza się to niezmiernie rzadko, ale jednak... Najczęściej zwłoki przedkłada się na ostatnie miejsca w samolocie. Jeśli więc można, warto ich nie wybierać.

6. "Czy już się gdzieś spotkaliśmy?" ["Have we met?"]

To zwyczajowe pytanie, które zadają sobie członkowie załogi jeszcze przed startem i przed lądowaniem. Najczęściej dwoje z nich sprawdza, czy wszyscy pasażerowie zapięli pasy. Zaczynają po dwóch przeciwnych stronach samolotu, idąc w kierunku środka. Gdy się spotkają, pada właśnie to pytanie. 

Tutaj też pojawia się kontrowersja. Wiele osób radzi sobie ze zmianą ciśnienia podczas startu i lądowania, żując gumę. Niestety, to powoduje połykanie większej ilości powietrza, a co za tym idzie - wzdęcia. Zawsze też istnieje ryzyko udławienia, szczególnie podczas turbulencji czy niezbyt delikatnego lądowania. Ruszanie dolną szczęką czy markowanie ziewania jest o wiele bardziej bezpieczniejsze. 

7. "Już czas na szorowanie i polewanie wodą" ["Time for a brush and flush"]

Nikt nie będzie się uśmiechał, mówiąc te słowa. Stewardzi i stewardessy powiedzą to, idąc sprzątać toalety. Nie jest przypadkiem też, że w tym miejscu zwykle jest niezbyt dobre oświetlenie.

Najwięcej bakterii nie ma właśnie tam... a na stolikach, na których jemy podczas lotu. Spłuczka w toalecie w samolociema 265 jednostek tworzących kolonie bakterii na każdy cal kwadratowy (w skrócie CFU/sq. in) - ta naszych domach ma średnio 172. Na wspomnianych już stolikach jest ich 2155 CFU/ sq.in. Dla porównania warto jeszcze dodać, że klamra od pasa bezpieczeństwa ma ich 230, a otwory wentylacyjne w kabinie - 285. Odradza się także wkładanie rzeczy do kieszeni w siedzeniach - ich nie można przetrzeć jak plastikowych stolików, a właśnie tam lądują m.in. brudne pieluszki z dzieci, które nota bene były przewijane na wspomnianych stolikach.

Stąd też ważna wiadomość dla pasażerów - zawsze, ale to zawsze należy mieć na nogach buty, wchodząc do samolotowych toalet. Niekoniecznie trzeba też korzystać z koców dostępnych w kabinie, a słuchawki pokładowe warto przetrzeć chusteczką antybakteryjną.

8. "Tęsknię za załogowym sokiem" ["I miss crew juice"]

Dawniej, wino i szampan, który został z otwartych butelek, załoga przelewała do butelek po wodzie mineralnej i raczyła się nimi w drodze do hotelu. Teraz proceder ten jest obecnie zakazany: wszystkie niedopite alkohole muszą być wylane w najbliższej toalecie pod koniec lotu. 

Amatorzy podniebnych drinków muszą z kolei pamiętać, że w powietrzu upijamy się dwa razy szybciej niż stojąc "na twardym gruncie".

9. "Potraktowałam swoje dłonie szampanem" ["I'm having a Champagne handwash"]

To akurat należy potraktować dosłownie. Jeśli pasażerowie poproszą o szampana, a w butelce zostanie odrobinę, dbając o swoje dłonie, członkowie załogi mogą zastosować nietypowy peeling. Do tego napoju z bąbelkami dodają saszetkę cukru i wcierają w dłonie. Podobno nic tak dobrze nie usuwa naskórka, jak właśnie ta mikstura. 

Lotnicze zabobony...

  1. Nie można niczego przyszywać, szyć czy cerować w locie. Nawet gdy odpadnie guzik lub rozpruje się spódnica. Użycie igły przynosić pecha. I to nie byle jakiego, ale gigantycznego.  
  2. Warto unikać lotów w Boże Ciało. Jest to podobno związane z dużą wypadkowością w ten dzień (mimo iż jest to święto ruchome).
  3. Odprowadzenie walizki wzrokiem, gdy znika na odjeżdżającej taśmie, ma w tajemniczy sposób uchronić ją przed zgubieniem. 
  4. Nie należy robić zdjęć bezpośrednio przed lotem.
  5. W niektórych liniach lotniczych w USA nie ma 13. rzędu w samolotach pasażerskich. Z wiadomych względów. 
  6. Gdy lecisz ze starszymi mieszkańcami Azji, sprawdź silniki. Tylko w 2019 roku pięć razy wrzucili oni monety do silników. Na szczęście "ten proceder" został w porę, a więc przed startem, odkryty. Miało to przynieść szczęście, a mogłoby się skończyć katastrofą.
  7. Użycie 8 i 6 w oznaczaniu tras. "8" w większości krajów azjatyckich oznaczają szczęście, stąd też np. American Airlines z San Francisco do Pekinu ma nr UA888. A co z 666? Najwyraźniej tej kombinacji nie obawia się Ryanair z Dublina do Birmingham - FR666. 
  8. Dotykanie samolotu przed wejściem na pokład ma przynieść szczęście. 

10. "Przepraszam, to turbulencje" ["Sorry it was turbulence"]

Kiedy usłyszymy to sformuowanie, najprawdopodobniej nigdy nie będzie chodziło o turbulencje. To tylko podniebny "pstryczek w nos" dla pasażera, który sprawiał swoim zachowaniem kłopoty. Najczęściej dotyczy to osób narzekających, narzucających się, kłótliwych bez powodu. 

Oprócz kodów słownych, załoga ma także te dźwiękowe. Np. cztery "piknięcia" oznaczają, że członkowie załogi mają we wszystkich sektorach podnieść telefon. Związane jest to często z sytuacjami awaryjnymi. Jeden wysoki i jeden niski dźwięk oznacza, że dzwoni kapitan. 

Czasami też nie warto wsłuchiwać się dokładnie w słowa załogi, a po prostu cieszyć się lotem.

Artykuł napisany m.in. na podstawie książek: Ben MacFarlen  "Holiday SOS: The Lifesaving Adventures of a Travelling Doctor" i Krzysztof Pyzia "Stewardesy. Cała prawda o lataniu".

Popkultura i pieniądze w Bankier.pl...
...czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windosorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.

Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
langdon25
„kukiz na pokładzie”

Znaczy steward ma szmatę w rękach , najczęściej by umyć toaletę
arfeneusz
myślałem, że chodzi o ciasteczka

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki