Zdaniem szefa MON, wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza mieszkańcy Krakowa powinni dać drugą szansę prezydentowi miasta Aleksandrowi Miszalskiemu. Nieroztropnym byłoby odwołanie go na pierwszym etapie jego prezydentury - ocenił.


W najbliższą niedzielę w Krakowie odbędzie się referendum ws. odwołania ze stanowiska urzędującego prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego (KO), a także odwołania rady miasta. Kosiniak-Kamysz pytany podczas piątkowego briefingu prasowego w Sejmie, czy Miszalski może obawiać się przegranej, zaznaczył, że włodarze miast wybierani są na okres pięciu lat, w związku z czym „to jest bardzo ważne, żeby dać szansę, czas, możliwość”.
- Uważam, że mieszkańcy Krakowa powinni dać drugą szansę. Rozumiem ich emocje, rozumiem często ich wątpliwości. To referendum jest już sygnałem dla prezydenta Miszalskiego bardzo istotnym, bardzo jasnym - muszę robić więcej, muszę lepiej się komunikować (...), bardziej skupić się na tych sprawach, które są najważniejsze dla mieszkańców - podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Zdaniem szefa MON prezydent Miszalski „ten sygnał odczytał”. - Dlatego zachęcałbym wszystkich do tego, żeby dali mu szansę kontynuować tę misję. Jeśli się nie sprawdziłoby, jeżeli nie wywołałoby to efektu, to będą za chwilę wybory i wtedy Krakowianie zdecydują, ale przerywać nawet nie w pół drogi, tylko na jej pierwszym etapie, byłoby moim zdaniem w tym wypadku nieroztropne - stwierdził.
W niedzielę, 24 maja, Krakowianie będą mogli głosować w godzinach od 7 do 21 w ponad 450 lokalach. Wyborcy otrzymają dwie karty. Jedna dotyczyć będzie odwołania Aleksandra Miszalskiego, a druga – rady miasta. Aby referendum w Krakowie było ważne, wziąć w nim udział musi co najmniej 158 555 mieszkańców, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku rady miasta minimalna wymagana liczba głosujących wynosi 179 792.

Według sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej prawie 63 proc. Krakowian deklaruje udział w referendum, a 92 proc. ankietowanych jest za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta.
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania.
Zdaniem Miszalskiego próba jego odwołania jest dla jego krytyków rodzajem „dogrywki” do ostatnich wyborów samorządowych. W ostatnich tygodniach w rozmowach z dziennikarzami przyznał, że niektóre decyzje były błędne i zapowiedział korekty, polegające m.in. na wycofaniu opłat dla mieszkańców za parkowanie w niedzielę w centrum miasta, a także zmianach kadrowych w urzędzie.
Aleksander Miszalski pełni urząd prezydenta miasta Krakowa od maja 2024. Stanowisko objął po Jacku Majchrowskim, który sprawował rządy przez 22 lata.(PAP)
iwo/ ugw/




























































