Minister skarbu wierzy, że kopalnia Brzeszcze w połączeniu z Tauronem może być rentowna. W tym tygodniu trzy piąte członków zarządu Tauronu zostało usuniętych ze stanowiska przez radę nadzorczą. Powodem miał być brak woli przejęcia z ich strony kopalni w Brzeszczach.
Jak mówił w rozmowie z Radiem Kraków minister Andrzej Czerwiński, nowy zarząd będzie pod tym względem bardziej "skuteczny". Dlatego minister wierzy w połączenie spółki z kopalnią i że będzie to okazja do powstania stabilnej firmy. Przyznał równocześnie, że firmy czekają trudne działania restrukturyzacyjne i poszukiwanie inwestorów dla obu podmiotów.
Jak dodał minister, zgodnie z umową z górnikami, w kopalni "Brzeszcze" będzie pracowało około 1500 osób.
W czwartek rada nadzorcza Tauronu odwołała wieloletniego prezesa Dariusza Luberę i dwójkę wiceprezesów: ds. korporacji i ds. handlowych. Rezygnacje złożyło z kolei dwóch innych członków zarządu: wiceprezes ds. strategii i rozwoju oraz wiceprezes ds. ekonomiczno-finansowych. Luberę zastąpił na stanowisku prezesa Jerzy Kurella, który poinformował, że jednym z priorytetów nowego zarządu będzie kontynuacja prac związanych z zapewnieniem grupie Tauron własnego paliwa do produkcji energii. Jego zdaniem przejęcie kopalni Brzeszcze jest ważne dla Tauronu, projekt trzeba zrealizować możliwie szybko i na zasadach rynkowych. Powiedział też, że w tej chwili nie ma planów co do zmian w strategii.

Tauron jest drugą co do wielkości, po PGE, spółką energetyczną w Polsce. Zatrudnia blisko 30 tys osób. Kopalnia Brzeszcze tymczasem jest jedną z najmniej rentownych w całym kraju. W 2014 roku na każdej sprzedanej tonie węgla traciła blisko 250 złotych. Obecnie wchodzi w skład Spółki Restrukturyzacji Kopalń.
Polityczna miotła karze za Brzeszcze?
Trzęsienie ziemi w zarządzie Tauronu zbiegło się z fiaskiem rozmów w sprawie kopalni Brzeszcze. Trudno nie wiązać tych dwóch wydarzeń. Wprawdzie Tauron zgodnie z wolą rządu brał udział w negocjacjach dotyczących przejęcia od tonącej KW kopalni Brzeszcze, jednak wydaje się, że zarząd katowickiej spółki próbował to zrobić na swoich warunkach. Polityczna miotła mogła więc być karą za niesubordynację. Jeżeli tak było, to zarząd został ukarany za bronienie interesu spółki, a nie interesu politycznego.
Wymiana zarządu prawdopodobnie i tak odbije się na finansach tej należącej do MSP – czyli teoretycznie nas wszystkich – spółki. Za miesiąc będą miały miejsce wybory parlamentarne, w których Platforma nie jest pewna zwycięstwa. Patrząc na polityczne powiązania nowych członków zarządu Tauronu istnieje duże prawdopodobieństwo, że przyszła Rada Ministrów może za kilka tygodni dokonać kolejnej wymiany kadry. Powołanemu dziś zarządowi będzie trzeba więc szybko podziękować, a co za tym idzie, wypłacić odprawy.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Karol Surówka, Radio Kraków/to/PAP/mz
































































