REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Coraz trudniej o kredyt hipoteczny

2012-04-30 15:15
publikacja
2012-04-30 15:15

Choć Indeks Dostępności Kredytowej jest na poziomie wyższym niż miesiąc temu, powodów do radości nie ma, bo rok do roku indeks spada, i to sporo.


Obliczany każdego miesiąca przez Open Finance i TVN CNBC Indeks Dostępności Kredytowej (IDK), który obrazuje sytuację na rynku kredytów hipotecznych w złotych, wzrósł wprawdzie w kwietniu o 3,48 pkt (3,09 proc.) do poziomu 115,83 pkt, ale jeśli porównamy go do poziomu z ubiegłego roku, okaże się, że rok do roku IDK spadł o 2,76 pkt (2,33 proc.). To drugi przypadek od czerwca 2009 roku, kiedy wskaźnik został utworzony, by rok do roku zanotowano spadek.

Także odczyt z marca 2012 roku był niższy od analogicznego rok wcześniej. Wówczas różnica wynosiła 1,1 proc., teraz wzrosła do 2,33 proc. Największy wpływ na zmianę indeksu miał spadek zdolności kredytowej. Jeszcze rok temu, rodzina 2+1, zarabiająca dokładnie dwukrotność średniej krajowej pensji, mogła liczyć na kredyt w wysokości 480 tys. zł. Aktualnie średnia zdolność spadła do 434 tys. zł. Warto przy tym zaznaczyć, że owa zmiana nie jest związana ze spadkiem zarobków Polaków. W ciągu roku średnia pensja wzrosła bowiem o 3,8 proc.

Zmiana Indeksu Dostępności Kredytowej w ujęciu rocznym

Wakacje na giełdzie

Źródło: Open Finance.

 

Spowolnienie indeksu jest z jednej strony efektem sytuacji w globalnej gospodarce (banki bojąc się kryzysu nie chcą zbyt lekką ręką udzielać kredytów), a z drugiej działań Komisji Nadzoru Finansowego – na przełomie roku w życie weszła druga część nowej rekomendacji S, która ogranicza zdolność kredytową osób chcących zadłużyć się na więcej niż 25 lat.

 

Na przełomie lat 2010-2011 IDK rósł w skali roku o ponad 10 proc., przez kolejnych kilka miesięcy wzrost wynosił 7-9 proc., aż w połowie roku dynamika zaczęła spadać i jesienią nie przekraczała już 5 proc. Zimą roczny wzrost wskaźnika wahał się w przedziale 1-2 proc., by w końcu wraz z nadejściem wiosny zamienić się w spadek.

 

Indeks Dostępności Kredytowej Open Finance i TVN CNBC

 

Źródło: Open Finance.

 

IDK wyliczany jest na podstawie trzech parametrów rynkowych: średniej marży, maksymalnego możliwego LtV oraz zdolności kredytowej. Najbardziej w ostatnim czasie zmienia się zdolność kredytowa klientów, pozostałe parametry wpływające na IDK zmieniają się wolniej, w kwietniu średnia marża wzrosła o 0,03 pkt proc., do 1,37, a uśrednione maksymalne możliwe LtV pozostaje na niezmienionym poziomie od listopada 2011 roku i wynosi 101,82 proc.

 

Indeks Dostępności Kredytowej powstaje na podstawie uśrednionych ofert 11 banków z rynkowej czołówki pod względem sprzedaży kredytów. Na indeks nie wpływają oferty instytucji sprzedających niewielką liczbę kredytów, ale jeśli chodzi o parametry, znacznie odbiegające od rynkowych średnich. Na comiesięczny wynik indeksu wpływają trzy parametry: maksymalne możliwe LtV (stosunek kwoty kredytu do wartości zabezpieczającej go nieruchomości), bankowa marża oraz maksymalna zdolność kredytowa wyliczona dla rodziny zarabiającej dwukrotność średniej krajowej, podawanej co miesiąc przez Główny Urząd Statystyczny. IDK uwzględnia zatem zarówno podejście banków (maksymalne LtV i marża), jak i zmianę zarobków Polaków.

 

Marcin Krasoń, Open Finance



/ Open Finance
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~Normalny
Spokojnie, kredyty są, tylko nie na zbyt drogie mieszkania. Cenki spadną jeszcze o kolejne 30-50% to okaże się, że każdy dostanie odpowiedni kredyt. Do tego działki budowlane potanieją o jakieś 50-60% i domy o 40-60% - wtedy znowu okaże się, że wszystko jest w porządku i w zasięgu ręki.

Poczekamy, dojrzejemy, zobaczymy, weźmiemy
Spokojnie, kredyty są, tylko nie na zbyt drogie mieszkania. Cenki spadną jeszcze o kolejne 30-50% to okaże się, że każdy dostanie odpowiedni kredyt. Do tego działki budowlane potanieją o jakieś 50-60% i domy o 40-60% - wtedy znowu okaże się, że wszystko jest w porządku i w zasięgu ręki.

Poczekamy, dojrzejemy, zobaczymy, weźmiemy i kupimy (albo i nie).
~WeT
mieszkań jest tyle ,że każdy znajdzie coś - nie naganiajcie na kredyty ! w dodatku nie każdy musi mieć swoje M.
~Jola
Nie kazdy musi miec nieruchomosc
Byl czas na kupowanie - ja kupilam I jestem zadowolona
Zaplacilam wiecej ale mam
A teraz ceny troche spadly ale kredytu juz sie nie dostanie
Radze sie pospieszyc dla nie zdecydowanych
Wynajmowac tez mozna
Pozdr
~Sven
Dnia 2012-05-01 o godz. 10:11 ~Jola napisał(a):
> Radze sie pospieszyc dla nie zdecydowanych

Możesz sprecyzować?
Czekając:
- zbierasz wkład własny co ułatwia dostanie kredytu
- ceny nie lecą ostatnio w górę by się z czymś spieszyć
- pożyczając 1000zł musisz spłacić 2000zł więc hasło "kupując płacę na
Dnia 2012-05-01 o godz. 10:11 ~Jola napisał(a):
> Radze sie pospieszyc dla nie zdecydowanych

Możesz sprecyzować?
Czekając:
- zbierasz wkład własny co ułatwia dostanie kredytu
- ceny nie lecą ostatnio w górę by się z czymś spieszyć
- pożyczając 1000zł musisz spłacić 2000zł więc hasło "kupując płacę na siebie a nie wynajmującemu" to takie uproszczenie tych co nie rozumieją kosztów. Bo też płacisz i to tyle samo. Tyle że bankowi.
~magmac odpowiada ~Sven
Niekoniecznie zbierasz na wkład własny, bo wynajmując mieszkanie płacisz niewiele mniej niż za ratę kredytu (w moim przypadku 300-400 zł/mies).
~czekam na kredyt odpowiada ~Sven

Możesz
> sprecyzować?
Czekając:
- zbierasz wkład własny co ułatwia dostanie kredytu

zwykle trudniej jest odlożyć bo kiedy nie ma bata nad glowa w postaci kredytu zawsze znajdują się mniej lub bardziej istotne wydatki

- ceny nie lecą ostatnio w górę by się z czymś spieszyć

w dół tez bardzo wolno

Możesz
> sprecyzować?
Czekając:
- zbierasz wkład własny co ułatwia dostanie kredytu

zwykle trudniej jest odlożyć bo kiedy nie ma bata nad glowa w postaci kredytu zawsze znajdują się mniej lub bardziej istotne wydatki

- ceny nie lecą ostatnio w górę by się z czymś spieszyć

w dół tez bardzo wolno spadają w dużych miastach (w-wa, krk) więc czekanie na jakiś spektakularny ruch w dół nie jest jakimś super przemyślanym ruchem

- pożyczając 1000zł musisz spłacić 2000zł więc hasło "kupując płacę na siebie a nie wynajmującemu" to takie uproszczenie tych co nie rozumieją kosztów. Bo też płacisz i to tyle samo. Tyle że bankowi.

pożyczając 1000zł oddaje 1250zł (kredyt na 10lat zamiast 25-30), wynajmując płace co miesiąc 1600zł i nic z tego nie mam wiec wole płacić 1600zł raty kredytu do banku niż do kieszeni właściciela mieszkania bo po 10 latach będę miał coś swojego i koszt spadnie mi tylko do poziomu czynszu a wynajmując po 10 latach mogę tylko i wyłącznie liczyć na życzliwość właściciela i utrzymanie równego poziomu opłat przez 10lat


cała wywód autora ma sens tylko w przypadkach:
1. możliwości mieszkania z rodzicami i związanych z tym wydatków na mieszkanie na poziomie śmiesznie-niskim
2. autor żyje z najmu lokali;)
~gosc
kolejne banki zwijają interesy w Polsce lub mocno je ograniczają.
Ja powiem tylko tyle, że jestem obecnie na etapie budowy domu który chce zrealizować z pomocąa kredytu. To co banki robią, ilu dokumentów wymagają od prowadzacych działalność to jakiś horror. Później stwierdzają że mam słabą zdolnośc bo w 2011 r. musiałem zainwestowac
kolejne banki zwijają interesy w Polsce lub mocno je ograniczają.
Ja powiem tylko tyle, że jestem obecnie na etapie budowy domu który chce zrealizować z pomocąa kredytu. To co banki robią, ilu dokumentów wymagają od prowadzacych działalność to jakiś horror. Później stwierdzają że mam słabą zdolnośc bo w 2011 r. musiałem zainwestowac co teraz przynosi owoce ale dla nich to juz nie wazne. Skoro banki zatrudniają tępych analityków to niech zwijają się ze swoim słabiutkimi ofertami a anale na bruk. I bardzo dobrze.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki