Mimo starań o rozwój alternatywnych szlaków eksportu ropy, Kazachstan pozostaje uzależniony od rurociągu Caspian Pipeline Consortium (CPC), prowadzącego do Noworosyjska w Rosji; dobitnie pokazało to niedawne ostrzelanie kazachstańskich tankowców - ocenił portal Fergana.News.


Kazachstan szuka nowych dróg eksportu ropy, ale wciąż w ogromnej mierze zależy od Rosji. Rurociąg CPC, którym transportowanych jest około 80 proc. surowca przeznaczonego na rynki zagraniczne, pozostaje arterią kluczową dla gospodarki kraju - mimo prowadzonych od kilku lat działań na rzecz dywersyfikacji tras eksportowych. Tej sytuacji nie zmieni szybko nawet intensywna rozbudowa połączeń transkaspijskich. W najbliższych latach większość kazachstańskiej ropy nadal będzie eksportowana przez Rosję, co oznacza, że funkcjonowanie CPC pozostanie jednym z najważniejszych czynników wpływających zarówno na dochody budżetowe Kazachstanu, jak i na bezpieczeństwo dostaw surowca na rynki światowe - ocenili analitycy portalu.
Portal Fergana.News podkreślił, że uzależnienie od infrastruktury przebiegającej przez Rosję od lat jest jednym z głównych wyzwań dla kazachstańskiej polityki energetycznej. Po rozpoczęciu w 2022 r. rosyjskiej inwazji na pełną skalę na Ukrainę Astana przyspieszyła rozwój alternatywnych tras przez Morze Kaspijskie, Azerbejdżan i Gruzję, jednak ich przepustowość pozostaje zbyt mała, by mogły zastąpić CPC.
Liczący ponad 1,5 tys. km rurociąg prowadzi z zachodniego Kazachstanu do terminalu morskiego pod rosyjskim Noworosyjskiem nad Morzem Czarnym. Tą trasą na światowe rynki trafia ropa z największych kazachskich złóż – Tengiz, Kaszagan i Karaczaganak – eksploatowanych przez międzynarodowe konsorcja z udziałem m.in. Chevronu, ExxonMobil, Shella, Eni i TotalEnergies.
Znaczenie rurociągu uwidoczniły kolejne zakłócenia w jego funkcjonowaniu. W ostatnich dniach bezzałogowce kilkakrotnie zaatakowały tankowce załadowujące kazachstańską ropę w terminalu CPC pod Noworosyjskiem, co doprowadziło do tymczasowego wstrzymania przeładunku, przynajmniej do końca tygodnia. Według mediów i źródeł rynkowych armatorzy nie chcą tam kierować tankowców w obawie przed kolejnymi atakami.

Rosyjskie władze obarczyły odpowiedzialnością za te ostrzały Ukrainę, która od miesięcy uderza w rosyjską infrastrukturę energetyczną. Kijów nie potwierdził jednak, że dokonał tych konkretnych ataków - przypomniał Fergana.News.
MSZ Kazachstanu potępiło naloty na cywilne statki przewożące ropę, wzywając do natychmiastowego zaprzestania takich ataków i podkreślając konieczność zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi oraz niezakłóconego handlu surowcami energetycznymi. W komunikacie nie określono jednak wprost, komu te ostrzały są przypisywane. Z kolei ambasador Ukrainy w Kazachstanie Wiktor Majko oświadczył, że nie ma podstaw do łączenia Ukrainy z atakami na tankowce obsługujące eksport kazachstańskiej ropy i odrzucił próby przypisania Kijowowi odpowiedzialności za te incydenty. (PAP)
bbk/ rtt/




























































