REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Co przyniesie Polsce wzrost gospodarczy

    Bogusław Półtorak2008-02-15 06:00
    publikacja
    2008-02-15 06:00
    Polska gospodarka rozwija się najlepiej od wielu lat. I nie chodzi tylko tutaj o samą skalę wzrostu gospodarczego. Ważniejsze wydaje się, że chyba po raz pierwszy po 1990 roku mamy wrażenie, że rozwój gospodarczy ma coraz bardziej charakter systematyczny i trwały. Wierzymy, że stabilność może nas uratować nawet przed zawirowaniami na rynkach światowych i przed chorobą na rynku amerykańskich kredytów hipotecznych. Szczycimy się nawet odpornością na pomysły polityków.

    Co prawda widmo recesji również i u nas straszy, szczególnie na giełdzie, to jednak cała gospodarka rozwija się nadspodziewanie dobrze. Potwierdza, to już nie tylko tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto, ale przede wszystkim utrzymująca się wysoka aktywność inwestycyjna i produkcja przemysłowa. Spodziewane zmniejszenie się tempa wzrostu gospodarczego w Polsce z 6,5 proc. w 2007 roku do około 5-5,5 proc. nie wydaje się czymś niepokojącym. Dużo większe znaczenie ma w chwili obecnej inflacja. Kontrolowanie wzrostu cen konsumpcyjnych, a zwłaszcza cen produkcji w praktyce sprowadza się jedynie do prewencji. Wielką uwagę przykłada się do bieżących decyzji władz pieniężnych, ale rzadko już zwraca się uwagę na to, że dzisiejsze decyzje będą miały bezpośrednie przełożenie na inflację dopiero w perspektywie około roku. Dziś natomiast ważniejsze wydaje się informacyjne oddziaływanie na zachowania szeroko pojętych uczestników rynku finansowego.

    Kształtowanie dzisiejszych oczekiwań inflacyjnych będzie przekładało się na wzrost presji płacowej i w efekcie stanie się samo spełniającą się prognozą. Domaganie się wyższych płac w reakcji na wyższą inflację w przyszłości będzie ją podsycać. Paradoksalnie, więc pracownicy (a tak naprawdę w ich imieniu związkowcy) domagając się wyższych płac działają przeciw sobie. Sęk w tym, że płace mają również charakter relatywny. Ewentualne podwyżki miałyby sens, gdyby miały charakter indywidualny, wynikałyby np. z wyższych kwalifikacji, wydajności, etc. Niestety więc podwyżki nie mogą być egalitarne i powszechne. W uproszczeniu - w sytuacji, gdy wszyscy dostają podwyżki, bez wzrostu wydajności pracy, to powoduje tylko przeszacowanie cen. Na doskonałym, wolnym rynku pracy taka sytuacja nie miałaby miejsca.

    W naszym kraju wciąż istnieją branże pod względem strukturalnym nie podlegające tym zasadom. Nie wnikając bezpośrednio w przyczyny i zasadność takiego stanu rzeczy, warto zauważyć, że im więcej sektora prywatnego w gospodarce tym presja płacowa będzie mniej dotkliwa dla gospodarki. Oceniając tempo wzrostu wynagrodzeń w drugiej połowie ubiegłego roku – w IV kwartale 8,9 proc. r/r, wobec 9,7 proc. r/r w III kwartale – można stwierdzić, że tempo wzrostu płac zmniejsza się. A to dobry sygnał dla oczekiwań inflacyjnych. Jeśli uda się wyrobić przekonanie, że ograniczy to inflację, to efekty tzw. drugiej rundy będą mniej dolegliwe i impuls inflacyjny ulegnie wytłumieniu. Pewnym zagrożeniem dla tego procesu jest zmniejszanie się zasobów pracy. Statystyczny spadek stopy bezrobocia do poziomu nieco ponad 11 proc. nie oddaje rzeczywistości. Firmy bowiem walczą o pracowników, którzy mając alternatywę zarobków za granicą nadal często wybierają wyjazdy. Niemniej jednak praca za granicą coraz częściej traktowana jest jako tymczasowa. W przyszłości powroty będą realne o ile proces dostosowywanie płac będzie nadal postępował. W chwili obecnej podstawowym czynnikiem staje się umacnianie się złotego. Wyjazdy stają się przez to mniej opłacalne. Czy będą więc masowe powroty do Polski? To chyba raczej kwestia czasu i osiągnięcia pewnego statusu ekonomicznego. Patrząc na doświadczenia, chociażby irlandzkie fala emigracji po pewnym czasie opada, ale warunkiem jest dobry pomysł na gospodarkę. Im więcej miejsca na indywidualną inicjatywę tym większe szanse na stabilny rozwój.

    Bogusław Półtorak
    Główny Ekonomista Bankier.pl
    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (7)

    dodaj komentarz
    ~Caesar
    Ciekawe czy pan Bogusław Półtorak pracował kiedyś fizycznie - na budowie, w przemyśle czy na roli. Domaganie się wyższych płac w sytuacji naprawdę drastycznych podwyżek dóbr konsumpcyjnych (żywność, energia, paliwa, czynsze, mieszkania) to przecież naturalne zjawisko. Latami gospodarka rosła, a ludzie zarabiali te same pieniądze,Ciekawe czy pan Bogusław Półtorak pracował kiedyś fizycznie - na budowie, w przemyśle czy na roli. Domaganie się wyższych płac w sytuacji naprawdę drastycznych podwyżek dóbr konsumpcyjnych (żywność, energia, paliwa, czynsze, mieszkania) to przecież naturalne zjawisko. Latami gospodarka rosła, a ludzie zarabiali te same pieniądze, bo groźba bezrobocia zmuszała do pracy za mniej niż marne wynagrodzenie. Powiedziałbym że sytuacja normalnieje, choć nadal płace są dramatycznie niskie, przy drastycznej rozpiętości dochodów. To też generalnie stanowi piętę achillesową naszej gospodarki - niskie średnie zarobki, oznaczają niską siłę nabywczą ogółu i - niski popyt wewnętrzny na dobra standardowe. I koło się zamyka. A przedsiębiorcy którym gdzieś wyparowali "robole" pracujący za 400 zł miesięcznie spoglądają tęsknym okiem na Ukraińców, Chińczyków, Rumunów. Mam dla panów "przedsiębiorców" propozycje : oddajcie polskie (europejskie) paszporty i przenieście się do Chin. Muszą wybierać - życie w demokracji czy w feudaliźmie. Inaczej się okaże że życie wybierze za nich...A gdy pracodawca zgarnia 90% wartości pracy zatrudnionych ludzi to sam podpala ogień pod kotłem w którym siedzi. Zdecydowanie lepiej dla wszystkich jest gdy bierze 10% ale od 100 ludzi niż 90% z 11...
    ~zibi
    Wartość złotego powinna być 3,8-4zł . Wyższa wartość obniża nam opłacalność eksportu , który jest motorem całej gospodarki.Schładzanie gospodarki poprzez podnoszenie stóp uważam za sabotaż .Inflację mamy dzięki wzrostowi cen ropy oraz żywności .Ceny żywności wzrosły ,ponieważ cała Europa kupowała u nas z powodu słabych zbiorów.W Wartość złotego powinna być 3,8-4zł . Wyższa wartość obniża nam opłacalność eksportu , który jest motorem całej gospodarki.Schładzanie gospodarki poprzez podnoszenie stóp uważam za sabotaż .Inflację mamy dzięki wzrostowi cen ropy oraz żywności .Ceny żywności wzrosły ,ponieważ cała Europa kupowała u nas z powodu słabych zbiorów.W tym roku sytuacja powinna się unormować , ceny żywności spadną . Największy problem to drożejąca ropa. I tutaj rząd mógłby podtrzymać wysoki wzrost i obniżyć inflację poprzez obniżkę akcyzy na paliwa . Wpływy do budżetu były by dużo wyższe niż z tej akcyzy , ale tam nikt nie myśli . Wszyscy czekają na cud.
    ~rj
    Dnia 2008-02-15 o godz. 09:57 ~zibi napisał(a):
    > Wartość złotego powinna być 3,8-4zł . Wyższa wartość obniża
    > nam opłacalność eksportu

    Dobrze, że napisałeś "nam", bo na pewno mi taka wartość złotego nie jest potrzebna. Rozwój gospodarki nie opiera się w Polsce na eksporcie, bo polska gospodarka nie
    Dnia 2008-02-15 o godz. 09:57 ~zibi napisał(a):
    > Wartość złotego powinna być 3,8-4zł . Wyższa wartość obniża
    > nam opłacalność eksportu

    Dobrze, że napisałeś "nam", bo na pewno mi taka wartość złotego nie jest potrzebna. Rozwój gospodarki nie opiera się w Polsce na eksporcie, bo polska gospodarka nie jest gospodarką otwartą (eksport stanowi około 30% PKB, w innych krajach 60%-90%), lecz na popycie wewnętrznym, który się zwiększa bo więcej ludzi pracuje i dostają większe pensje. Mi potrzebna jest wartość złotego 1EUR=2zł, aby obniżyć inflację, zwiększyć konkurencję w segmencie produkcji (presja importu), abym mógł kupować tańsze towary, płacić mniejsze raty kredytowe, i móc nie zastanawiać się przy wydawaniu pieniędzy za granicą kiedy wyjadę na wakacje.
    ~realista
    skoro jest tak dobrze to dlaczego miliony młodych POLAKÓW wyjechało za chlebem , wywożąc z kraju jedynie strach co będzie jutro i mając jedynie nadzieję , że jedynie tam gdzieś jest praca i godziwe życie !?
    ~FAN PO
    Oczywiscie ze mocny zloty ma znaczenie dla osob pracujacyh w Polsce. Mocny zloty to mnie konkurencyjne bo drozsze towary eksportowane. Dlatego USA robia wszystko zeby oslabic dolara. Wejdz osbie na ebaya i zobacz o ile mozna kupic wszystko w usa. Tak samo dla amerykanina towary w Polsce sa 2 razy drozsze niz w jego sklpie w usa.
    ~Lopez
    Ażeby fala emigracyjna się odwróciła, muszą powstać warunki do godnego życia w Polsce, a z tym jest coraz gorzej. Służba zdrowia leży, urzędy kopią obywatela na każdym kroku, prawo leży, wiadomo, że młodzi ludzie za kilkadziesiąd lat dostaną głodowe emerytury, państwo jest największym złodziejem...
    ~dsr
    Umacnianie się złotego ma wpływ na tych, którzy pracując za granicą utrzymują w Polsce rodziny. Dla pozostałej reszty, którzy nie myślą o powrocie nie ma żadnego znaczenia.

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki