
Źródło: thetaXstock
Milion bezrobotnych kosztuje nas 10 mld zł rocznie. Jest to koszt niezapłaconych przez nich składek na ubezpieczenia społeczne, podatek dochodowy i ubezpieczenie zdrowotne. Według Deloitte to i tak jest bardzo konserwatywny rachunek. Jednak to nie jedyne koszty.
Gdyby 1 milion pracowników z dnia na dzień dostał pracę i otrzymywałby wynagrodzenie modalne, czyli 1600 zł na rękę, to z samych składek do budżetu trafiłoby 12 mld zł! To nie koniec. Lekko licząc, z samego VAT-u do budżetu trafiłoby prawie 4 mld zł więcej. Do tego należy doliczyć inne podatki i opłaty.
Na zasiłki dla bezrobotnych i ubezpieczenia społeczne wydajemy ok. 5 mld zł rocznie. Na utrzymanie urzędów pracy kolejne kilkaset milionów złotych. W sumie prosta kalkulacja pokazuje, że bezrobocie kosztuje nas co roku minimum 20 mld zł.
To nie koniec strat
Koszt alternatywny to nie tylko utracone wpływy z podatków i składek, ale przede wszystkim straty w konsumpcji. Wydatki miliona ludzi, którzy mają do dyspozycji więcej pieniędzy z pewnością przełożyłyby się na wzrost gospodarczy. Naturalnie pod warunkiem, że ich dochody nie byłyby finansowane z podatków. Warto również wspomnieć o kosztach społecznych – mniej wykluczonych zawodowo ludzi to równocześnie mniej patologii w życiu codziennym. To wszystko pokazuje jak olbrzymie koszty ponosimy tylko z tego powodu, że w Polsce ciężko o legalną pracę.
W szarej strefie pracuje ok. 600 tysięcy ludzi. Nie płacą oni składek i podatku dochodowego, jednocześnie korzystają z dóbr publicznych, które utrzymywane są przez pozostałych pracowników. Problem jest olbrzymi, ale na razie nic nie wskazuje na to, by cokolwiek miało się zmienić.
Paradoks wysokich podatków
| » Bezrobotny dostanie 5 tys. na wynajem mieszkania |
Dzięki temu płaci nie wiele wyższy ZUS i podatek niż jego biedniejszy kolega. I nie chodzi tu o to, aby nałożyć na bogatych większe obciążenia, ale żeby ci biedniejsi płacili mniej. Być może dzięki temu więcej ludzi miałoby legalną pracę, a to automatycznie przełożyłoby się na wyższe wpływy do budżetu.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl

































































