Piątkowa sesja na warszawskim parkiecie znakomicie wpisała się w schemat panującego od początku lipca marazmu. Obroty znów były niskie, a zmienność niewielka. Gdyby nie bijący kolejne rekordy CD Projekt, to nie bardzo byłoby o czym pisać.


Cechą charakterystyczną ostatnich dni na GPW stały się niskie obroty. W piątek wyniosły one zaledwie 513 milionów złotych. W całym tygodniu tylko we wtorek wartość obrotów była wyższa niż 600 mln zł. Taki stan rzeczy można uznać za katastrofalny.
Mizerne obroty nie powinien dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę słaby sentyment inwestorów zagranicznych do rynków wschodzących oraz utrzymujący się odpływ kapitały z polskich TFI. Według obliczeń Trigon DM czerwiec był szesnastym miesiącem z rzędu, w którym fundusze akcyjne odnotowały odpływ gotówki. Tylko w poprzednim miesiącu z funduszy szerokiego rynku odpłynęło 209 mln zł, a z funduszy małych i średnich spółek 40 mln zł.
Piątkowe zmiany indeksów nie były specjalnie istotne. WIG20 osunął się o 0,19%. mWIG40 zdołał zyskać 0,06%, ale sWIG80 stracił 0,15%. WIG zamknął dzień ze stratą 0,14%.

W gronie blue chipów klasą dla siebie były walory CD Projektu, które podrożały o 3,9% i osiągnęły najwyższy poziom w historii tej spółki (nie liczymy tu historii Optimusa, którego CDR jest formalnym kontynuatorem). W rezultacie rynkowa wartość producenta „Wiedźmina” przekroczyła 18 mld złotych. CD Projekt jest więc warty więcej niż KGHM i prawie tyle co PGE. Dodajmy jeszcze, że walory CD Projektu były dziś najczęściej handlowanymi papierami na GPW, generując 65 mln zł obrotu.
W oczy rzucała się także słabość banków – indeks WIG-Banki spadł o 1,2%. Walory PKO BP przeceniono o 2,3%, BZ WBK o 1,7%, a Banku Śląskiego o 0,9%.
Poza pierwszą dwudziestką uwagę zwracał także Budimex. Akcje budowlanego kolosa potaniały o kolejne 2,7%, powiększając stratę z ostatnich czterech miesięcy do niemal 50%. Za to odbicie z ponad dwuletniego minimum kontynuowały walory Kruka, które zyskały 1,4% po informacji o zakupie przez windykacyjną spółkę dużego portfela wierzytelności w Hiszpanii.
Krzysztof Kolany




























































