REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Chiny z chrapką na tytuł hegemona. Mają nawet datę detronizacji USA

2023-09-18 06:50
publikacja
2023-09-18 06:50
Dodaj Bankier.pl w Google

W ciągu ostatnich 30 lat Chiny błyskawicznie rozwinęły się gospodarczo i politycznie, chcąc zagrozić hegemonii Stanów Zjednoczonych. Państwo Środka prowadzi też coraz bardziej asertywną politykę na arenie międzynarodowej, wykorzystując organizacje międzynarodowe do budowania swoich wpływów i lobbowania. - Chińczycy stawiają sobie 2049 rok - czyli stulecie utworzenia Chińskiej Republiki Ludowej - jako pewnego rodzaju cel strategiczny- mówi dr Tomasz Smura, członek zarządu Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Chiny z chrapką na tytuł hegemona. Mają nawet datę detronizacji USA
Chiny z chrapką na tytuł hegemona. Mają nawet datę detronizacji USA
fot. Andy.LIU / / Shutterstock

- Jeśli chodzi o stosunki amerykańsko-chińskie i rolę Chin na świecie, musimy pamiętać, że żyjemy w specyficznej epoce. Amerykańska administracja określa ją jako erę rywalizacji wielkich mocarstw, a obecną sytuację w polityce międzynarodowej można porównać trochę do czasów zimnej wojny i rywalizacji amerykańsko-radzieckiej. W tym momencie rywalizacja między Chinami a Stanami Zjednoczonymi nie ma jeszcze charakteru konfrontacji militarnej, natomiast oba te kraje rywalizują na bardzo różnych polach - w wymiarze infrastrukturalnym, nowych technologii, ale też na przykład w organizacjach międzynarodowych. I Chiny umacniają swoje wpływy wraz ze wzrostem swojej gospodarki - mówi agencji Newseria Biznes dr Tomasz Smura.

Wzrost potęgi Chin jest jednym z najważniejszych zjawisk w polityce międzynarodowej. W ciągu ostatnich 30 lat Państwo Środka rozwinęło się gospodarczo i politycznie do takiego stopnia, że ​​w niedalekiej przyszłości jest w stanie rzucić wyzwanie hegemonii Stanów Zjednoczonych, ale świat już w tej chwili obserwuje narastającą rywalizację pomiędzy tymi dwoma krajami w obszarach takich jak technologia, infrastruktura czy dyplomacja.

Jak pokazuje nowy raport „The Dragon’s Shadow - China’s rising assertiveness on the global stage”, opracowany przez ekspertów Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, rywalizacja Waszyngtonu i Pekinu ma charakter strukturalny i dotyczy kształtu współczesnego świata. Jak na razie nie przerodziła się w konfrontację militarną, choć takiej opcji nie można wykluczyć, zwłaszcza w obliczu coraz bardziej agresywnej polityki Chin wobec Tajwanu

- Chińczycy stawiają sobie 2049 rok - czyli stulecie utworzenia Chińskiej Republiki Ludowej - jako pewnego rodzaju cel strategiczny, przejawiający się w tym, że chcą być numerem jeden na świecie, chcą zastąpić Stany Zjednoczone w roli przywódcy światowego ładu - mówi członek zarządu Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. - Aby ten cel osiągnąć, Chińczycy mają jednak po drodze pewne wyzwania. Jednym z nich są kwestie gospodarcze - Chińczycy chcą wrócić do długofalowego, bardzo intensywnego wzrostu gospodarczego z lat 90. XX wieku i początku XXI wieku. Druga kwestia to uzyskanie przewagi technologicznej, bo w tym obszarze Chiny wciąż jeszcze mają do nadrobienia długi dystans wobec Zachodu. Trzecim, znaczącym problemem są kwestie demograficzne, ponieważ chińska demografia słabnie, chińskie społeczeństwo się starzeje, populacja się kurczy. Dlatego w interesie Chin jest odwrócenie tego trendu i zapewnienie tego, żeby społeczeństwa na Zachodzie też nie wróciły do wzrostów. Dlatego zabiegają o to, żeby uzyskiwać wpływy w organizacjach międzynarodowych, instytucjach, które zajmują się kwestiami demograficznymi.

Wakacje na giełdzie

Chiny zwiększają swój potencjał wpływania na politykę zagraniczną i umacniają swoją obecność w organizacjach międzynarodowych, wykorzystując wiodące formaty takie jak ONZ, WHO, Szanghajska Organizacja Współpracy i BRICS do forsowania własnej agendy. Ukryta agenda, którą mogą się kierować Chiny w organizacjach międzynarodowych, to - według autorów raportu - między innymi obrona własnego przemysłu tytoniowego, największego na świecie, czy wsparcie dla rozwoju zdominowanej przez Chiny technologii 5G, postrzeganej jako zagrożenie przez USA.

- Chińczycy umacniają swoją pozycję w polityce międzynarodowej, przede wszystkim w organizacjach międzynarodowych. Słynny był przykład Światowej Organizacji Zdrowia, z której amerykańska administracja Donalda Trumpa wyszła podczas pandemii COVID-19, oskarżając WHO o to, że realizuje jakąś ukrytą chińską agendę i jest zdominowana przez Chińczyków. Był też problem Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego - Chińczycy najpierw uzyskali znaczne wpływy w tej organizacji, później popierali rosyjskiego kandydata. Zachodowi udało się tę organizację „odzyskać”. Niemniej rzeczywiście istnieje wymiar tej rywalizacji amerykańsko-chińskiej w organizacjach międzynarodowych - mówi dr Tomasz Smura.

Ekspert wskazuje, że Chiny od lat zabiegają o to, żeby ich przedstawiciele pełnili kluczowe funkcje w organizacjach międzynarodowych, co widać m.in. w WHO. Z kolei w celu umocnienia swojej pozycji na forum ONZ Pekin rozwija kontakty z państwami tzw. globalnego Południa, czyli krajami rozwijającymi się z Afryki i Azji.

- System Organizacji Narodów Zjednoczonych jest skonstruowany tak, że generalnie każde państwo ma jeden głos. To jest system, w którym państwa z zasady są równe i system liczenia głosów w ONZ to odzwierciedla. Dlatego Chińczycy - kreując siebie jako lidera globalnego Południa - budują relacje z państwami Afryki i Azji, mając znaczne wpływy na tamtejsze rządy m.in. dzięki inwestycjom infrastrukturalnym, a często też trochę dzięki nielegalnym wpływom na elity rządzące w tych krajach. Dzięki temu budują ich poparcie. A to z kolei zapewnia im wpływ na obsadzanie stanowisk i agendę organizacji międzynarodowych. Chiny wykorzystują to do budowania swoich wpływów i lobbowania swoich interesów - mówi dr Tomasz Smura.

Autor raportu „The Dragon’s Shadow - China’s rising assertiveness on the global stage”, zaprezentowanego podczas Krynica Forum 2023, wskazuje, że propaganda i wpływy Chin rosną również w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie Pekin zwiększa swoją obecność m.in. poprzez inwestycje infrastrukturalne i inne projekty mające na celu realizację chińskich, strategicznych interesów.

Ta rosnąca asertywność Chin na arenie międzynarodowej - wsparta potężną machiną propagandową i ogromnymi środkami przeznaczanymi na inwestycje - stała się jednym z najważniejszych wyzwań dla świata zachodniego. Eksperci podkreślają, że Europa i kraje regionu CEE muszą być świadome tej sytuacji i przestać traktować Chiny jako kraj neutralny, przyjazny, ale raczej jako konkurenta, który ma tendencję do destabilizacji ustroju demokratycznego. To też wyzwanie dla polskich władz, które muszą być bardziej świadome chińskich wpływów w regionie i prowadzić wobec tego kraju spójną politykę.

- Musimy być świadomi tej rywalizacji amerykańsko-chińskiej i jej kontekstu, ponieważ to się przekłada na różne aspekty w wymiarze politycznym i gospodarczym. Musimy być świadomi tego, że wielkie mocarstwa realizują swoje interesy właśnie poprzez organizacje międzynarodowe, różnego rodzaju instytucje - podkreśla członek zarządu Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. - Polska dyplomacja musi te inicjatywy monitorować, przyglądać się im, mieć świadomość, że one nie zawsze są realizowane w interesie Zachodu, a często wręcz z nimi sprzeczne. Dlatego musimy m.in. analizować różnego rodzaju regulacje, które pojawiają się w ramach organizacji międzynarodowych, przyglądać się im ponadresortowo. Często jest tak, że jakimś problemem zajmuje się bardzo wąska grupa urzędników, natomiast powinniśmy w to włączać też inne instytucje, w tym zewnętrzne - czy to think tanki, czy ekspertów, którzy lepiej orientują się w tematach globalnej polityki - żeby być w stanie alarmować, jeśli w międzynarodowej agendzie pojawią się jakieś negatywne elementy.

Źródło:
Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
pozhoga
Problem w tym, że raporty ekspertów prezentowane np. w takiej Krynicy są sporządzane np. pół roku temu. To raz. Dwa: nie wiem jak rzeczony raport, ale ten artykuł mówi o tym, co by Chiny chciały, a nie o tym co mogą i jak działają. A chcieć to ja np. mogę dużej wygranej w totka.

A tymczasem, tylko w ostatnim czasie:
-
Problem w tym, że raporty ekspertów prezentowane np. w takiej Krynicy są sporządzane np. pół roku temu. To raz. Dwa: nie wiem jak rzeczony raport, ale ten artykuł mówi o tym, co by Chiny chciały, a nie o tym co mogą i jak działają. A chcieć to ja np. mogę dużej wygranej w totka.

A tymczasem, tylko w ostatnim czasie:
- USA pięknie wkręciły Rosję (główny sojusznik Chin) w wojnę na Ukrainie, gdzie Rosja wyraźnie traci swoje siły;
- USA zawarły strategiczne porozumienie z Wietnamem;
- USA doprowadziły do układu Indie-SAR-Izrael-Grecja(UE), z czego jasno wynika, że postawa Indii i SAR w BRICS jest co najmniej dwuznaczna, a przede wszystkim jest jasne, że teraz to Indie będą główną fabryką świata, a NJSz upada;
- wybuchły dwie ruchawki w Afryce, a pewnie będą kolejne;
- niemiecki przemysł wyraźnie przegrywa rywalizację z chińskim, nawet na unijnym rynku, co powinno podziałać otrzeźwiająco nawet na ekowariatów zajętych liczeniem liczby płci u homo sapiens;
- Chiny wyraźnie zmieniły swoje postępowanie na bardziej agresywne i butne, Stanom tylko w to graj.

Chiny mają kiepskie karty:
1) są zamknięte z każdej strony przez sojuszników USA, a tam gdzie nie są (np. Indie) - wpływy się rozkładają mniej więcej po równo;
2) wielki projekt wyciągania UE z amerykańskiej strefy wpływów i uzależniania od siebie przez różne ekoszajby, Jedwabne Szlaki i Nord Streamy z wykorzystaniem Merkel i jej kliki (Tusk, von der Leyen, Timmermanns i reszta) właśnie się rozleciał;
3) ekspansja na Afrykę i Amerykę Płd właśnie hamuje - liderzy tych państw już wiedzą, że współpraca z Chinami wcale nie jest jakościowo lepsza od tej z Zachodem;
4) fatalna demografia;
5) niedługo stracą status fabryki świata na rzecz Indii;
6) skala dedolaryzacji to żart, a przede wszystkim - nie ma alternatywy, juan nią nie jest i nie będzie jeszcze długo;
7) przestały grać mądrze (po cichu robić swoje), a zaczęły prężyć muskuły, czym obudziły już elity w USA, a niebawem obudzą w kołchozie (albo zmienią się elity).

Co mogą zrobić Chiny? Mogą robić to co kiedyś ZSRS, czyli finansować rozkład społeczeństw zachodnich przez sponsorowanie ,,naukowczyń", dzidzi Greci, aborcji i zboczeńców oraz poprzez sprzedajne media typu gazwyb czy fałen, i na tym polu mogą faktycznie odnieść (jeszcze) większy sukces, bo pranie mózgów przez lewactwo jest straszne i końca tu nie widać.
samsza
Nie widzę tu modelu rozwoju militarnej pałki, a następnie walenia nią mniejszych aby wymusić brak konkurencji. Tak artykuł opisuje, negocjacje...
po_co
Chiny zachowały się jak początkujący pokerzysta, kiedy przy tasowaniu dostały dwa asy do ręki stwierdziły, że to jest ten moment kiedy mogą beztrosko grać "all in".
Dwa asy to jednak za mało kiedy gra się z doświadczonym pokerzystom i krok po kroku Chiny tracą całą mozolnie wypracowaną przewagę - została im najpotężniejsza
Chiny zachowały się jak początkujący pokerzysta, kiedy przy tasowaniu dostały dwa asy do ręki stwierdziły, że to jest ten moment kiedy mogą beztrosko grać "all in".
Dwa asy to jednak za mało kiedy gra się z doświadczonym pokerzystom i krok po kroku Chiny tracą całą mozolnie wypracowaną przewagę - została im najpotężniejsza karta czyli Afryka.

Nie bez powodu więc w Afryce wybuchają kolejne powstania, stała się ona po prostu miejscem walki pomiędzy zachodem, a Azją. Konflikt będzie narastał tak długo, jak długo Chiny będą chciały kontynuować grę sądząc, że mają najlepsze karty przy stole.

Wielkie spotkanie BRICS ukazało kruchość relacji pomiędzy tymi państwami. Kiedy do stołu siadają trzy mocarstwa, a każde z nich oczekuje że to właśnie ono stanie się liderem to żaden sojusz nie ma szans na przetrwanie.
Chiny i Indie w zasadzie nieprzerwanie są w stanie wojny, sojusz Rosja-Chiny to małżeństwo z konieczności w którym Chiny pomimo oczywistych strat wciąż godzą się na to, że Rosja jest ich partnerem.
Nawet plan na zmianę światowej waluty spełzł na niczym kiedy okazało się, że gotówka stanowi ok. 1 do 2 % obrotu, a pozostałe 98% to transakcje na rynkach finansowych.

Chiny istnieją dziś dzięki Stanom Zjednoczonym i dzięki nim rozwijały się w szybkim tempie. Postanowiły opluć rękę która ich karmiła i głaskała i wystarczyły raptem trzy lata aby zachwiać gospodarką tego kraju do tego stopnia, że w zasadzie runął cały sektor budownictwa, a to nie koniec bo obecnie Chiny zmagają się z ogromnym bezrobociem wśród młodych ludzi, a końca problemów nie widać.

Jeżeli zachód dopnie swego i przeciągu najbliższej dekady wyprowadzi większość produkcji z Chin to przestaniemy mówić o zapędach "mocarstwa" do zmiany układu na świecie.
monuz
Afryka? co to ma do zaoferowania światu, nic poza kopalinami, które dawno są pod kontrolą USA
pozhoga odpowiada monuz
No właśnie te kopaliny i kontrola nad nimi...
polonu
był Układ Warszawski i RWPG to się rozleciało , teraz wróci , tylko w innym kształcie . / był spokój był / teraz ciągle gdzieś wybuchają konflikty . więc utworzenie takiego bloku jest koniecznością dla spokoju światowego .nic w tym złego . teraz jest okres przejściowy , więc zamieszanie . Dużo się dzieje bo to trochę potrwa i nie był Układ Warszawski i RWPG to się rozleciało , teraz wróci , tylko w innym kształcie . / był spokój był / teraz ciągle gdzieś wybuchają konflikty . więc utworzenie takiego bloku jest koniecznością dla spokoju światowego .nic w tym złego . teraz jest okres przejściowy , więc zamieszanie . Dużo się dzieje bo to trochę potrwa i nie ma sensu opisywać .czy do 2049 roku chyba dużo wcześniej wszystko się ustabilizuje ,
aszkenazyjski
Jaki spokój, Kuba, Nigaragua, Iran, Afganistan, Liban. Reszty
konfliktów doszukają się sam.
xqwztsa
Do 2049 to u nich ubędzie 110 milionów ludzi i będą mieli ponad 52% populacji powyżej 50. roku życia. Oni wtedy będą cienko piszczeć, a nie o hegemonii myśleć. :)

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki