Inflacja w Chinach utrzymała się w czerwcu na najwyższym poziomie od ponad roku. Chińczyków uderza po kieszeni przede wszystkim wzrost cen wieprzowiny i owoców.
W ubiegłym miesiącu inflacja CPI za Murem sięgnęła 2,7 proc. w ujęciu rocznym - podał chiński urząd statystyczny. To taki sam wynik jak w maju i najwyższy poziom od lutego 2018 r.
Inflację wciąż napędza gwałtownie drożejąca żywność. Ceny wieprzowiny wzrosły w porównaniu do ubiegłego roku aż o 21,1 proc. Wzrost w ujęciu rocznym przyspiesza z miesiąca na miesiąc - jeszcze w marcu wynosił 5,1 proc., w kwietniu było to już 14,4 proc., a miesiąc później - 18.2 proc.
Państwo Środka wciąż boryka się z afrykańskim pomorem świń - z tego powodu ma w tym roku zostać wybitych nawet 130 milionów zwierząt. Jeszcze ponad miesiąc temu z Pekinu nadchodziły niepokojące informacje, że w drugiej połowie roku dynamika cen może sięgnąć nawet 70 proc.
Jako że Chiny są największym na świecie producentem, konsumentem i importerem, sytuacja za Murem ma wpływ również na inne rynki, także polski. W maju nad Wisłą za mięso wieprzowe płaciliśmy już o ponad 12 proc. więcej niż rok wcześniej i o przeszło 4 proc. więcej niż w kwietniu - wynika z danych GUS-u.
Jeszcze szybciej od wieprzowiny drożały owoce - aż o 42,7 proc. rdr. Ponownie spowolnił za to wzrost cen warzyw - do 4,2 proc. z 13,3 proc. w maju. Łącznie żywność podrożała o 8,3 proc., o 0,6 p.proc. bardziej niż miesiąc wcześniej i najszybciej od 2012 r.
O ile wzrost cen żywności niepokoi konsumentów, to producenci innych dóbr obawiają się rychłego powrotu deflacji. Inflacja producencka (PPI) wyniosła równe 0 proc. rdr. po blisko 3 latach nieprzerwanych wzrostów. To kiepska wiadomość dla głęboko zadłużonych chińskich firm oraz kolejna zapowiedź odważniejszego luzowania polityki pieniężnej przez Ludowy Bank Chin.
Maciej Kalwasiński





























































