Poniedziałkowa sesja była jedną z tych, podczas których Amerykanie usiłowali udowodnić „spadkoodporność” rodzimych akcji. Choć wiele przemawiało za spadkami, to S&P500 zakończył dzień praktycznie neutralnie.


To był ciężki dzień dla globalnych inwestorów. Najpierw na wierzch wypłynęły Chiny, gdzie nieco już paniczna decyzja banku centralnego (czwarta kolejna obniżka stopy rezerw obowiązkowych) nie zatrzymała spadków na giełdach. Główne chińskie indeksy straciły po blisko 4% po tym, jak inwestorzy zza Muru wrócili na rynek po tygodniowej przerwie.
Następnie na pierwszy plan wysunęła się kwestia Włoch. Komisja Europejska dała do zrozumienia, że nie zaakceptuje włoskiego budżetu zakładającego wzrost deficytu budżetowego do 2,4% PKB. Rysujący się konflikt na linii Rzym-Bruksela jest już na tyle ostry, że włoscy politycy co drugi tydzień muszą zapewniać, że nie zamierzają wychodzić z Unii. Tyle że im częściej zaprzeczają, tym bardziej niepokoi się rynek długu, gdzie rentowność włoskich obligacji 10-letnich sięgnęła 3,60%. To najwyższy poziom od ponad czterech lat.
Rentowności obligacji skarbowych – choć z zupełnie innych powodów – przed weekendem wzrosła też po drugiej stronie Atlantyku. Amerykańskie 10-latki płacą już niemal 3,25% - a więc najwięcej od 7 lat. Rentowność 2-letnich Treasuries sięga 2,90% - najwięcej od przeszło dekady. W poniedziałek amerykański rynek długu był nieczynny z okazji Dnia Kolumba. Rosnące rentowności obligacji skarbowych w przeszłości na ogół stanowiły główne zagrożenie dla hossy na Wall Street. W końcu po co komu ryzykowne akcje notowane przy c/z rzędu 25 (czyli dające 4% rentowności), gdy bezpieczna rządowa obligacja płaci już ponad 3%?
Mimo to nowojorscy inwestorzy swoim starym zwyczajem postanowili zignorować złe wiadomości. Nasdaq momentami tracił blisko 2%, ale ostatecznie wymigał się stratą zaledwie 0,67%. Niemniej jednak była to trzecia z rzędu wyraźnie spadkowa sesja w wykonaniu tego indeksu, który przez poprzedni tydzień stracił prawie 4%.
Po ustanowieniu we wrześniu historycznego szczytu zadyszkę złapał także S&P500. Flagowy amerykański indeks dziś zdołał zredukować straty do zaledwie 0,04%. Za to na niewielkim plusie (+0,15%) finiszował Dow Jones.
KK


























































