REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Chiński skok na kasę i marzenie. I pułapka na Zachód?

Maciej Kalwasiński2017-07-06 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2017-07-06 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Napływ kapitału z zagranicy, przerzucenie części ryzyka na zewnętrznych inwestorów, kolejny krok na drodze wymarzonego umiędzynarodowienia waluty i spełnienie oczekiwań Zachodu - rzadko zdarza się upiec tyle pieczeni na jednym ogniu. Chinom właśnie się to udało.

Chiński skok na kasę i marzenie. I pułapka na Zachód?
Chiński skok na kasę i marzenie. I pułapka na Zachód?
fot. Petar Kujundzic / / FORUM

W poniedziałek uruchomiono połączenie, dzięki któremu zagraniczni inwestorzy mogą bez zezwolenia nabywać w Hongkongu obligacje emitowane w Chinach kontynentalnych. Państwo Środka ma trzeci pod względem wielkości rynek obligacji na świecie - jego wartość przekracza 9 bln dolarów.

Jeszcze do niedawna rynek ten był dla "obcego" kapitału praktycznie niedostępny. Po doświadczeniach kryzysu azjatyckiego Pekin nie był skłonny do otwarcia na błyskawicznie przemieszczający się kapitał spekulacyjny, zagrażający szczególnie słabo rozwiniętym rynkom finansowym. Zagraniczni inwestorzy byli ograniczani limitami kwotowymi oraz restrykcyjnymi wymaganiami licencyjnymi.

Limity i ograniczenia w wycofywaniu środków zostały zniesione na początku 2016 r., po półtora roku gwałtownego odpływu kapitału zza Muru i wyraźnym przyspieszeniu emisji obligacji przez krajowe podmioty. Inwestorzy wciąż nie palili się jednak do lokowania środków na chińskim rynku. Udział zagranicy wynosił na koniec marca zaledwie 1,25%.

fot. / / Bankier.pl na podstawie PBC

Wprowadzona w tym tygodniu możliwość zakupu chińskich obligacji w Hongkongu ma przekonać inwestorów obawiających się, że Pekin zawsze może zablokować wycofanie środków zza Muru. Komunistyczne władze pokazały, na co je stać przy okazji giełdowego załamania w 2015 r. Teraz ma być inaczej. Inwestorzy instytucjonalni (banki, fundusze itp.) nie będą też już potrzebowali zezwolenia na handel na rynku międzybankowym.

Wakacje na giełdzie

Chińskie marzenie

Szersze otwarcie drzwi do rynku obligacji jest dobrą informacją zarówno dla władz oraz firm, jak i zagranicznych inwestorów.

Przede wszystkim jest to kolejny krok na drodze umiędzynarodowienia juana i integracji rynku chińskiego z globalnym. Od wybuchu światowego kryzysu Pekin zabiega o zwiększenie roli chińskiej waluty w rezerwach walutowych innych krajów oraz płatnościach międzynarodowych. Do niedawna mógł się pochwalić sporymi sukcesami na tym polu, m.in. włączeniem renminbi do koszyka SDR, ale ostatnie problemy z odpływem kapitału zepchnęły prestiżowy projekt na drugi plan. Teraz, gdy sytuacja trochę się uspokoiła, Xi Jinping i spółka dalej mogą realizować marzenie o globalnej walucie.

Otwarcie rynku obligacji nie będzie kamieniem milowym tego procesu ze względu na ograniczony popyt z zagranicy, ale z pewnością przyda się chińskim władzom jako narzędzie marketingowe. Wprowadzenie bliźniaczego mechanizmu na rynku akcji (kanału łączącego giełdę w Hongkongu z parkietami w Szanghaju i Shenzhen) było jednym z argumentów za włączeniem chińskich walorów do indeksów MSCI. Podobna decyzja ws. obligacji mogłaby w ciągu 5 lat spowodować napływ 250 mld dolarów na rynek tych papierów dłużnych za Murem - szacuje Goldman Sachs.

Dług ciąży gospodarce

A odkąd kapitał zaczął wartkim strumieniem wyciekać z Państwa Środka, Pekinowi szczególnie zależy na dopływie nowych środków. Od początku tego roku Ludowy Bank Chin przestał przepalać potężne rezerwy walutowe, ale zacieśnienie polityki pieniężnej przez Fed (a być może wkrótce także przez inne duże banki centralne), obawy o stan gospodarki i zmasowana kampania antykorupcyjna powodują, że presja na osłabienie juana utrzymuje się.

Władze centralne potrzebują też coraz więcej środków na pobudzanie zwalniającej gospodarki, a samorządy szukają alternatywnych dla sprzedaży gruntów źródeł finansowania. Rosnąca na rynku nieruchomości bańka zmusza obywateli do zaciągania coraz wyższych kredytów na zakup mieszkań. Największe obawy wzbudza jednak sytuacja przedsiębiorstw - wiele z nich utrzymuje się na powierzchni tylko dzięki państwowemu wsparciu, a kilka dużych właśnie je utraciło. Zadłużenie korporacji wynosi już blisko 170 proc. PKB - wynika z danych BIS.

fot. / / Bankier.pl na podstawie BIS

Zadłużenie państwa, obywateli i instytucji niefinansowych wzrosło w ciągu 8 ostatnich lat z 141 do 257 proc. - wynika z danych BIS. Takie tempo jest na dłuższą metę nie do utrzymania, dlatego Ludowy Bank Chin zaczął prowadzić bardziej restrykcyjną politykę monetarną, wysysając płynność z rynku międzybankowego i podbijając rentowność rynkowych stóp procentowych, co wpływa na zwiększenie kosztów finansowania i tak już zadłużonych ponad miarę firm.

Na razie Chińczycy finansują działalność głównie poprzez zaciąganie kredytów w bankach (72 proc.) i bankowości cienia (16 proc.). Na koniec maja obligacje stanowiły niespełna 11 proc. zadłużenia. Wkrótce ten układ może się jednak zmienić. Bankowość cienia znajduje się na celowniku władz, ponieważ ich ryzykowna polityka stanowi zagrożenie dla całego systemu. W ryzykowne produkty pozabilansowe są umoczone również banki komercyjne.

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana...

W świecie rekordowo niskich stóp procentowych wielu inwestorów może zdecydować się na ulokowanie części środków w bardziej ryzykowne aktywa. Rentowności chińskich 10-latek przekraczają 3,5 proc., a Pekin pokazał w tym roku, utrzymując stabilny kurs USD/CNY, że juan wcale nie musi się dalej osłabiać. Alternatywa w postaci obligacji amerykańskich daje niewiele ponad 2 proc., nie wspominając o papierach japońskich czy niemieckich oscylujących wokół 0. W porównaniu do krajów Zachodu zadłużenie sektora general government jest niewielkie - wynosi ok. 45 proc. PKB.

Obligacje korporacyjne są z pewnością bardziej ryzykowne, ale tego rodzaju papiery dłużne emitują w Chinach głównie stosunkowo zdrowe podmioty - te, które wpadły w prawdziwe tarapaty szukają finansowania u podmiotów bankowości cienia. W 2016 r. obligacji nie wykupiło 29 firm, w tym roku - 14. Trudno sobie wyobrazić, by zobowiązań nie uregulował np. któryś z banków wielkiej czwórki. Gdyby tak się stało, utrata kilkuset milionów dolarów na obligacjach byłaby dla inwestujących na globalnym rynku najmniejszym zmartwieniem.

fot. / / Bankier.pl na podstawie PBC

Zachód od dawna ostrzył sobie zęby na dostęp do chińskiego rynku finansowego i głośno narzekał na ograniczenia stawiane przez władze w Pekinie. Gospodarka Państwa Środka od kilkudziesięciu lat rośnie w imponującym tempie, więc chętnych na kawałek chińskiego tortu nie powinno brakować, mimo problemów, które ujrzały w ostatnim czasie światło dzienne.

Na razie te argumenty nie przekonały inwestorów - pierwszego dnia obowiązywania nowych regulacji obrót wyniósł raptem miliard dolarów. Gdyby zagraniczni inwestorzy zdecydowali się nabyć podobny odsetek chińskich obligacji, co w przypadku papierów japońskich, to do Państwa Środka mógłby napłynąć nawet bilion dolarów.

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~wll
chinczycy sa zadluzeni gorzej niz polska, wiele miast jest na skraju bankructwa, zreszta w usa wlasnie bankrutuje ilinois (i nik o tym nie pisze na bankierze)
w polsce takich bankrutujacych miast (wojewodztw jeszcze nie) jest 4
ajwaj
"Rentowności chińskich 10-latek przekraczają 3,5 proc., a Pekin pokazał w tym roku, utrzymując stabilny kurs USD/CNY"

very, very beautiful
~R3D3
Hmmm... wkrótce się przekonają i pieniądze tam popłyną... odpłyną też z Polski... Chiny są w stanie zaplanować prawie wszystko... tymczasem jacyś idioci w Polsce kilka lat temu przewidywali "szoki gospodarcze" w chinach które miały być wielce korzystne dla Polski...
ajwaj
bashing Chin leci od dziesiecioleci

a chinska karawana idzie i pogloski o smierci Chin sa za kazdym razem nieco przesadzone :)

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki