Drugi dzień z rzędu niepokoju na chińskich giełdach. Do walki ze spadkami ponownie przystąpiły Komisja Regulacyjna oraz Ludowy Bank Chin.


Indeks CSI 300, grupujący największe spółki z giełd w Shenzen i Szanghaju, od wczoraj znajduje się w centrum uwagi całego finansowego świata. Zgodnie z nowymi regulacjami od jego poziomu zależy, czy włączone zostaną sesyjne „bezpieczniki” w postaci zawieszenia handlu na 15 minut (przy zmianie o 5% w górę lub w dół) lub zawieszenia handlu do końca dnia (przy zmianie o 7%).
W pierwszych minutach wtorkowej sesji strach musiał zajrzeć w oczy chińskim inwestorom i regulatorom rynku, bowiem CSI 300 osunął się na otwarciu o ponad 2,5%, co rodziło ryzyko drugiego dnia zawieszenia handlu. W dalszej części notowań indeks odbił ponad kreskę, jednak po przerwie ponownie tracił 2,5%. Druga próba wyjścia z „zielonego terytorium” (w Chinach właśnie tym kolorem oznacza się spadki) zakończyła się już powodzeniem i CSI 300 zamknął dzień wzrostem o 0,28%.
Kolejny dzień na minusie zanotował główny indeks giełdy w Szanghaju. Dzisiejsza skala spadków Shanghai Composite (-0,26%) była jednak o wiele niższa od wczorajszej (-6,85%).
Spadkami zakończyły dziś też Shenzen Composite (-1,86%) oraz ChiNext (-2,99%), określany czasami jako chiński Nasdaq. Pod kreską dzień zakończyły także główne indeksy w Tokio (-0,42%), Singapurze (-0,35%) oraz Hongkongu (-0,63%). Z dalekowschodniej fali spadków wyłamał się natomiast koreański Kospi (0,61%).

Komisja do walki ze spadkami
Podobnie, jak podczas sierpniowego krachu, w rolach stabilizatorów sytuacji na chińskim rynku akcji ponownie wystąpiły władze.
Chińska Komisja Regulacyjna ds. Akcji (CSRC) poinformowała, że pracuje nad nowymi regulacjami mającymi zapobiec sprzedaży akcji przez głównych udziałowców. Jedną z przyczyn wczorajszych spadków był nadchodzący wielkimi krokami termin wygaśnięcia niektórych “antybessowych” rozwiązań przyjętych latem ubiegłego roku, kiedy regulatorzy chińskiego rynku postanowili m.in., że przez pół roku (czyli do 8 stycznia 2016 r.) akcjonariusze posiadający powyżej 5% udziałów w danej spółce nie będą mogli sprzedawać jej akcji.
- Komisja pracuje obecnie nad rozwiązaniami obejmującymi głównych udziałowców, członków zarządów i rad nadzorczych i innych podmiotów – poinformował rzecznik CSRC Deng Ge dodając, że rozwiązania te będą miały na celu uniknięcie nadzwyczajnych fluktuacji na rynku akcji oraz umożliwienie znaczącym udziałowcom sprzedaży akcji w uporządkowany sposób.
Rzecznik CSRC stwierdził także, że wprowadzony wczoraj mechanizm zawieszania handlu „odgrywa istotną rolę i pozwala schładzać rynek, co chroni interesy inwestorów, szczególnie tych indywidualnych”.
- Wprowadzony mechanizm jest czymś nowym, a Chiny nie maja rynkowego doświadczenia w tym zakresie, toteż adaptacja do nowych regulacji będzie przebiegała stopniowo. Będziemy starali się nieustannie ulepszać ten mechanizm – dodał Deng Ge.
Prognozy Bankier.pl – sektor bankowy w 2016 r.

Rok 2015 był dla banków ciężki, ale była to tylko przygrywka do tego, co czeka je w 2016 r. Pojawi się nowy podatek, wzrosną wymogi kapitałowe, banki zaczną dokładać do funduszu restrukturyzacji kredytów, wejdą nowe regulacje dotyczące sprzedaży produktów finansowych i niewykluczone, że RPP znów obniży stopy.
Bank centralny wkracza do akcji
Do akcji przystąpił dziś także Ludowy Bank Chin, który postanowił o wpompowaniu do systemu finansowego 130 mld juanów (19,9 mld dolarów). Jak wylicza „Wall Street Journal”, to największy dzienny zastrzyk od 8 września.
Wczoraj Ludowy Bank Chin nie zdecydował się przedłużyć linii kredytowej China Development Bank, co mogło skłaniać do wniosków, że chińskie władze zaczynają zacieśniać politykę monetarną, co wymieniane jest wśród możliwych reform mających uzdrowić niestabilną sytuację gospodarczą Państwa Środka. Dzisiejsze posunięcie sprawia jednak, że inwestorzy ponownie mogą widzieć w środkach płynących szerokim strumieniem z banku centralnym bezpośrednie wsparcie zarówno dla giełdy, jak i gospodarki.





























































