Poluzowanie polityki fiskalnej i monetarnej przez władze Chińskiej Republiki Ludowej przy wsparciu solidnych wyników Alphabetu pomogło wyciągnąć Dow Jonesa i S&P 500 nad kreskę. Nasdaq w trakcie dnia ustanowił historyczne maksimum.
Wygląda na to, że coraz więcej w świecie finansów i gospodarki zależy od decyzji zapadających w Pekinie. Tamtejsze politbiuro w odpowiedzi na amerykańskie cła zaordynowało samobójczą na dłuższą metę mieszankę luźnej polityki monetarnej i fiskalnej.
Ludowy Bank Chin pompuje w rynek biliony juanów, tnie stopę rezerw obowiązkowych i pozwala na najsilniejsze od dekady osłabienie juana względem koszyka walut. Równocześnie chińska Rada Państwa zdecydowała się na cięcia podatków i odwrót od polityki delewarowania przekredytowanej gospodarki.
Przeczytaj także
Na dłuższą metę są to kroki samobójcze prowadzące do jeszcze większej nierównowagi makroekonomicznej i w konsekwencji do potężnego kryzysu w Państwie Środka. Ale w krótkim terminie inwestorzy cieszą się z większej "płynności" i podnoszą ceny akcji. Giełdowe indeksy we wtorek rosły prawie na całym świecie.
W Azji parkiety w Szanghaju i Hongkongu zyskały po ok. 1,5 proc. W Europie wzrosty rozciągały się od 0,5 proc. w Madrycie, przez ponad 1 proc. w Paryżu i Frankfurcie, po 1,8 proc. w Warszawie. Mocny spadek (o 3,3 proc.) zaliczyła tylko giełda w Stambule, gdzie bank centralny wywinął rynkowi numer i nie podniósł stóp procentowych.

W Ameryce najmocniejszy był Dow Jones, który urósł o 0,79 proc. Słabiej wypadł S&P 500, który nie utrzymał zysków z początku sesji i ostatecznie zarobił niespełna pół procent. Ciekawie zachował się Nasdaq, który ustanowił intradayowy rekord wszech czasów, ale dzień zakończył minimalnie pod kreską.
Rzecz jasna Amerykanie twierdzili, że wzrosty to zasługa "znakomitych" rezultatów osiągniętych przez spółki w drugim kwartale. Na wyrywki przywoływano tu przykład Alphabetu (d. Google), który bez uwzględnienia antymonopolowej kary w Europie pokazał solidne wyniki za drugi kwartał. Akcje Alphabetu podrożały o 3,5 proc., osiągając najwyższy kurs w historii.
Od początku roku przeważony technologicznymi blue chipami Nasdaq dał zarobić 13,6 proc. Znacznie więcej niż S&P 500 (+5,5 proc.) czy oparty o tradycyjne branże Dow Jones (+2,1 proc.). Amerykańskie korporacje mają za sobą dwa świetne kwartały z dynamiką zysku na akcję przekraczającą 20 proc. rocznie. Ale nie oznacza to, że nie ma też rozczarowań. Notowania Whirlpoola zanurkowały o prawie 15 proc. po publikacji słabszych od oczekiwań wyników kwartalnych i obniżeniu całorocznej prognozy zysków.
Krzysztof Kolany






























































