Australijski gigant energetyczny Santos walczy z gorszą koniunkturą – spółka odnotowała 25-procentowy spadek zysku netto za 2025 rok i zapowiada zwolnienie co dziesiątego pracownika. Mimo trudnej sytuacji na globalnym rynku surowców, firma stawia na radykalną optymalizację kosztów, która mają przywrócić stabilność finansową.


Główną przyczyną tak słabych wyników finansowych były osłabione ceny surowców energetycznych na rynkach światowych oraz niższe wolumeny sprzedaży gazu i ropy. Choć firma pozostaje kluczowym dostawcą energii dla rynków azjatyckich, w tym Chin i Japonii, gorsza koniunktura gospodarcza wyraźnie odbiła się na jej kondycji finansowej.
W odpowiedzi na pogarszające się wyniki, zarząd spółki podjął decyzję o restrukturyzacji. Santos planuje zwolnić około 10% swojej siły roboczej, co ma na celu optymalizację kosztów operacyjnych i dostosowanie struktury firmy do obecnej sytuacji rynkowej. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że redukcja etatów jest konieczna w obliczu zakończenia kluczowych faz niektórych projektów rozwojowych oraz potrzeby zachowania dyscypliny finansowej w niepewnych czasach.
45 dolarów nowym progiem rentowności?
Mimo spadku zysków, prezes firmy Kevin Gallagher podkreślił, że spółka zdołała utrzymać koszty produkcji na relatywnie niskim poziomie. Firma dąży do osiągnięcia progu rentowności na poziomie 45–50 dolarów za baryłkę. Taka strategia ma zapewnić Santosowi stabilność operacyjną nawet w scenariuszu długoterminowo niskich cen surowców.
Inwestorzy z uwagą śledzą postępy w kluczowych projektach firmy, które mają szansę poprawić jej wyniki w nadchodzących miesiącach. Santos potwierdził, że wydobycie z nowych złóż ropy ma ruszyć zgodnie z planem pod koniec pierwszego kwartału 2026 roku. Pełna moc produkcyjna i stabilizacja wydobycia na tych polach spodziewana jest w połowie roku, co powinno przełożyć się na zwiększenie przychodów i poprawę nastrojów wśród akcjonariuszy.

Mimo trudnego roku, spółka deklaruje, że pozostaje skupiona na dostarczaniu wartości swoim akcjonariuszom. Utrzymanie solidnych przepływów pieniężnych ma pozwolić na dalsze wypłaty dywidend, choć ich wysokość będzie uzależniona od tempa poprawy sytuacji na globalnym rynku energii. Analitycy wskazują, że rok 2026 będzie dla Santosa okresem przejściowym, w którym efekty cięć kosztów i uruchomienie nowej produkcji zadecydują o powrocie na ścieżkę wzrostu.
Oprac. JM
































































