Ostatnie dni przyniosły dalszy i dynamiczny wzrost cen na polskich stacjach paliw. Litr oleju napędowego kosztuje już blisko 8 złotych i do końca marca może sięgnąć 9 zł/l. Natomiast ceny benzyny znalazły się na drodze do osiągnięcia pułapu 7 zł/l.


Utrzymująca się od początku marca faktyczna blokada Cieśniny Ormuz wyniosła ceny paliw do najwyższych poziomów od 4 lat – czyli od wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Ropa naftowa kosztuje już prawie 110 USD za baryłkę. Ale jeszcze wyżej dotarły notowania gotowych paliw. Tona oleju napędowego w Londynie kosztuje już ponad 1400 USD i niemal wyrównała historyczny rekord z marca 2022 roku. Galon benzyny w Nowym Jorku to już wydatek 3,34 USD – najwięcej od lipca ’22.
Oznacza to, że średnie ceny detaliczne paliw z ubiegłego tygodnia najprawdopodobniej już są mocno nieaktualne. W piątek BM Reflex podawał, że średnia cena benzyny Pb95 wynosiła 6,90 zł/l i była aż o 37 gr/l wyższa niż przed tygodniem. Olej napędowy podrożał średnio o 24 gr/l i miał kosztować przeciętnie 7,88 zł/l. Ale to prawdopodobnie już nieaktualne, gdyż w trakcie weekendu nawet na względnie tanich stacjach zobaczyliśmy ceny powyżej 8 zł/l.
- W przyszłym tygodniu średnia cena diesla na stacjach paliw może przekroczyć rekord z października 2022 r., tj. 8,08 zł/l i ustanowić nowy – tak jeszcze w piątek prognozowali analitycy Refleksu. Dziś to już nie jest prognoza. To fakt. A w grze jest przełamanie bariery 9 zł/l w przypadku oleju napędowego oraz 7 zł/l w przypadku Pb95. Wynika to z tego, co jeszcze w sobotę rano zobaczyliśmy w cenniku Orlenu.
21 marca 2026 roku Orlen oferował benzynę Eurouper 95 po 5733 zł/m3, co po doliczeniu 23% VAT (akcyza, opłata paliwowa i inne parapodatki są już wliczone w ceny hurtowe) daje 7,05 zł/l. Czyli już teraz jest to stawka o ok. 15 gr/l przewyższająca ubiegłotygodniową średnią cenę detaliczną. Przy utrzymaniu takiego stanu rzeczy w warunkach wolnorynkowych zasadzie musi to przełożyć się na wzrost cen detalicznych do ponad 7 zł/l.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku oleju napędowego, który w piątkowym cenniku polskiej rafinerii figurował po 7258 zł/m3, co w przeliczeniu i po owatowaniu daje blisko 8,93 zł/l. A tak wysokich cen detalicznych „diesla” jeszcze nie widzieliśmy. Nawet gdyby Orlen faktycznie zrezygnował z marży detalicznej, to ceny ON na stacjach zapewne grubo przekroczą 8 zł/l. Chyba, że większość parlamentarna wraz z prezydentem zdecydowałaby się obniżyć stawkę podatku VAT.
Pamiętajmy, że z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 50% trafia w ręce państwa. Bez haraczu na rzecz rządu nawet przy bardzo wysokich cenach giełdowych moglibyśmy tankować benzynę Pb95 po ok. 3,80 zł/l, olej napędowy po ok. 4,90 zł/l, zaś autogaz mógłby kosztować ok. 2,30 zł/l. Różnica między stawkami na pylonach a powyższymi kwotami pozostaje na lepkich palcach fiskusa.



























































