
18.05. Warszawa (PAP/media) - Ceny obowiązkowych ubezpieczeń OC wzrosły przez rok o jedną piątą. Jesienią polisy mają zdrożeć nawet o 15 proc. W najbliższych dwóch-trzech latach - nawet o 100 proc., straszy "Gazeta Wyborcza".
Z raportu Europejskiej Federacji Ubezpieczeń i Reasekuracji wynika, że za OC polscy kierowcy płacą średnio 100 euro rocznie. W Niemczech - 250 euro, w Austrii - 300 euro, w Luksemburgu - 400 euro.
Drożej jest nawet w innych krajach środkowej Europy. Czesi i Słowacy płacą dwukrotnie więcej niż Polacy.
Zobacz także
- Rok 2010 był dla branży jednym z najgorszych, jakie pamiętam, ocenia Franz Fuchs, prezes VIG (należy do niego m.in. Compensa i Benefia). I zapowiada, że w najbliższych dwóch-trzech latach składki na OC wzrosną nawet o 100 proc.(PAP)
mp/
Komentuje Malwina Wrotniak, analityk Bankier.pl: |
|
Za podwyżkę cen OC można by winić deszcz. Bo faktycznie, nowa polityka cenowa to próba poprawienia wyników po ubiegłorocznej dużej skali odszkodowań, wypłaconych z tytułu szkód wyrządzonych przez pogodę. Ale to nie wszystko. Prowadzona w branży od kilku lat wojna o najlepszy (czytaj: najtańszy) produkt dla kierowców sprowadziła ceny OC do poziomu daleko niższego, niż w innych krajach Europy, przynosząc w ten sposób firmom ubezpieczeniowym straty zamiast profitu. Do przewidzenia było więc "odbicie" w najbliższym czasie. Ceny niewątpliwie będą pięły się w górę, jednak obawy o gwałtowne wzrosty rzędu 100% wydają się przesadzone. OC to podstawowy produkt przyciągający klientów do firmy ubezpieczeniowej, a ponieważ obowiązkowy - mowa o znacznej rzeszy klientów. Klientów, których - dodajmy - nie można stracić, ani których nie da się łatwo zastąpić, bo dobrowolne ubezpieczenia wciąż nie cieszą się taką popularnością, jakiej życzyłyby sobie towarzystwa. Dlatego podniesienie cen OC, choć nieuniknione, będzie niewdzięczne. Mając na względzie ile jest do stracenia, zwyżka nie będzie raczej spektakularnym widowiskiem, ale trochę pokątnym działaniem kuluarowym.
|













Za podwyżkę cen OC można by winić deszcz. Bo faktycznie, nowa polityka cenowa to próba poprawienia wyników po ubiegłorocznej dużej skali odszkodowań, wypłaconych z tytułu szkód wyrządzonych przez pogodę. Ale to nie wszystko. Prowadzona w branży od kilku lat wojna o najlepszy (czytaj: najtańszy) produkt dla kierowców sprowadziła ceny OC do poziomu daleko niższego, niż w innych krajach Europy, przynosząc w ten sposób firmom ubezpieczeniowym straty zamiast profitu. Do przewidzenia było więc "odbicie" w najbliższym czasie. Ceny niewątpliwie będą pięły się w górę, jednak obawy o gwałtowne wzrosty rzędu 100% wydają się przesadzone. OC to podstawowy produkt przyciągający klientów do firmy ubezpieczeniowej, a ponieważ obowiązkowy - mowa o znacznej rzeszy klientów. Klientów, których - dodajmy - nie można stracić, ani których nie da się łatwo zastąpić, bo dobrowolne ubezpieczenia wciąż nie cieszą się taką popularnością, jakiej życzyłyby sobie towarzystwa. Dlatego podniesienie cen OC, choć nieuniknione, będzie niewdzięczne. Mając na względzie ile jest do stracenia, zwyżka nie będzie raczej spektakularnym widowiskiem, ale trochę pokątnym działaniem kuluarowym.















































