

Brytyjski premier przypuścił atak na pranie brudnych pieniędzy na londyńskim rynku nieruchomości. Podczas wizyty w Singapurze David Cameron powiedział: "Chcę powiedzieć zagranicznym oszustom: Londyn to nie skarbonka dla waszej podejrzanej forsy".

Brytyjska stolica to nieruchomościowy raj inwestycyjny, który przyciągnął ponad 100 miliardów funtów zagranicznych pieniędzy, windując ceny i pogłębiając kryzys mieszkaniowy. Wiele niezamieszkałych domów i apartamentów w Londynie to własność anonimowych firm zarejestrowanych w rajach podatkowych, gdzie nikt nie sprawdza pochodzenia ich majątku.
Już w zeszłym roku brytyjski premier zainicjował walkę o globalną przejrzystość finansową i wprowadził ją w czerwcu do programu szczytu G-7 w Niemczech. Jego zdaniem korupcja rodzi ubóstwo i problemy imigracyjne, a w najbardziej zapalnych rejonach świata również terroryzm.

Londyńskie nieruchomości należą do najdroższych na świecie; w połączeniu z trudnym do podważenia prawem własności i łagodniejszymi niż w innych krajach przepisami dotyczącymi nabywania nieruchomości przez obcokrajowców czyni to z brytyjskiej stolicy atrakcyjne miejsce do lokowania nielegalnie zdobytej gotówki w aktywach, które nie tracą na wartości.
Zobacz także
W 2012 roku brytyjski sąd orzekł, że wartą 10 mln funtów londyńską rezydencję z ośmioma sypialniami kupił za zdefraudowane fundusze libijskiego rządu Saadi Kadafi, syn obalonego dyktatora Muammara Kadafiego.
Jak powiedział Cameron, zagraniczne spółki posiadają w Anglii i Walii nieruchomości, których wartość szacuje się na ok. 122 mld funtów. Premier zapowiedział też utworzenie w najbliższych miesiącach centralnego rejestru ok. 100 tys. aktów własności ziem i nieruchomości będących w posiadaniu firm zagranicznych.
"Musimy powstrzymać organizacje przestępcze i skorumpowanych urzędników wykorzystujących anonimowe fasadowe firmy do inwestowania nielegalnie zdobytych środków w nieruchomości w Londynie" - przyznał Cameron.
Rozwiązania zapowiedziane przez Camerona spotkały się z przychylnością zwalczającej korupcję organizacji Global Witness. Uznała ona, że większa jawność danych skutecznie odstraszy przestępców szukających sposobu na ukrycie brudnych pieniędzy. Robert Palmer z Global Witness wskazał, że "wyzwaniem będzie aktualizowanie i dokładność danych zawartych w spisie". Zaapelował do rządu o podobne rozwiązania dla terytoriów zamorskich Wielkiej Brytanii, które są często wykorzystywane przez zagraniczne firmy do unikania płacenia podatków.
Kancelaria prawna Eversheds zwraca uwagę, że rozwiązania proponowane przez Camerona, choć dobre, nie wystarczą, by powstrzymać przepływ brudnych pieniędzy przez rynek nieruchomości, ponieważ zagraniczne spółki to nie koniec łańcucha transakcji. Przedstawiciel kancelarii dodaje, że należałoby ujawnić rzeczywistego właściciela, czyli osobę ukrywającą się za daną firmą.
Cameron powiedział też, że jego gabinet rozważa wprowadzenie przepisów mających zmusić zagraniczne firmy ubiegające się o kontrakty rządowe do ujawnienia wszystkich danych o swojej strukturze własności.
IAR/PAP































































